Stres po męsku

Stres po męsku

Dodano:   /  Zmieniono: 
U mężczyzn depresja często jest następstwem stresu. Nierzadko jest ukryta i wygląda zupełnie inaczej niż u kobiet. Przybiera maskę ataków agresji, wrogości, drażliwości. Milczenia lub zachowań autodestrukcyjnych.

Mężczyźni wiedzą, że stres im nie służy. Przyznają, że skutki stresu będą na pewno odczuwalne któregoś dnia, ale jeszcze nie dzisiaj. Dotychczas nie przytrafiły im się ani zawał serca, ani wylew. Na razie nie mają wrzodów, ani nadciśnienia – dzisiaj zatem wszystko jest w porządku. Sęk w tym, że skutki dzisiejszego stresu to przyczyna jutrzejszych problemów. Dlatego powinni się dowiedzieć, gdzie tkwią jego korzenie i jak sobie z nim radzić. Warto, aby zdali sobie sprawę, że istnieją typy i objawy stresu występujące znacznie częściej lub wyłącznie u mężczyzn.

Ambicje realne i zastępcze

Najwyraźniejsze oznaki stresu u mężczyzn to przedwczesne zawały serca i nadciśnienie, ale nie wszystkie są tak oczywiste. Mężczyźni na przykład przechodzą do porządku dziennego nad takimi objawami fizycznymi jak bóle mięśniowe i napięciowe bóle głowy, składając je na karb grypy bądź zmęczenia. Objawy psychiczne z obszaru procesów myślowych – takie jak dezorganizacja i trudności z podejmowaniem decyzji – są najczęściej niezauważalne. Zbyt wielu mężczyzn traktuje te i inne symptomy stresu jako naturalną smutną rzeczywistość, pozwalając na jego ciche, zgubne działanie. Najczęściej to ich towarzyszki życia postrzegają bardzo wyraźnie, co się dzieje z partnerem. – Dla wielu mężczyzn ważna jest sfera ambicjonalna, czyli własnych osiągnięć, pozycji, zarobków i stanowiska, czasami innych wartości. W związku z tym zgłoszenie się do psychiatry lub psychologa po pomoc jest odbierane przez wielu z nich jako przyznanie się do porażki – mówi dr Sławomir Murawiec, psychiatra i psychoterapeuta z Centrum Terapii Dialog w Warszawie. Jeszcze trudniej jest, jeśli ambicjom towarzyszy poczucie niepewności co do własnej wartości i możliwości. Czuje więc, że jest super, ale ma jednocześnie wątpliwości. I ten rozdźwięk jest też źródłem stresu.

– Dla mężczyzn, którzy już coś osiągnęli, mają pozycję, pieniądze, na plan pierwszy wysuwają się kwestie dobrej relacji w związku. Młodsi bywają zbyt pochłonięci bieżącymi sprawami, by martwić się o jakość związku, lub są przekonani, że po prostu im się uda. Ale nie zawsze im się to udaje. W różnych okresach życia mężczyzny stres może mieć różne znaczenie – mówi dr Murawiec. Kolejny model męski charakteryzuje się jakby „pseudowycofaniem z modelu tradycyjnego”. Oni nadal rywalizują, ale ta rywalizacja odbywa się na polach wirtualnych. To grupa mężczyzn, którzy żyją w polach zastępczych – jak gry czy pornografia. W realnym życiu, można się sprawdzić albo nie. A w polach zastępczych łatwo jest zaspokajać potrzeby i mniej narażać się na trudności. Mężczyźni próbują się odnaleźć we współczesnym świecie. Niektórzy starają się zrobić karierę w korporacji, a inni wybierają model obszarów zastępczych. Jedni i drudzy trafiają czasami do psychoterapeuty lub psychiatry. W wielu wypadkach pomogłaby im psychoterapia, ale oni bardzo często oczekują podania im leków, aby móc wrócić do poprzedniego poziomu sprawności. – Lek pomaga na bieżąco, a psychoterapia może pomóc długoterminowo – wyjaśnia dr Murawiec. Długotrwały stres, może się przerodzić w depresję, a także jest czynnikiem ryzyka nadciśnienia i chorób układu sercowo- -naczyniowego, przewodu pokarmowego, wrzodów, cukrzycy, jelita drażliwego.

Depresja i agresja

Jakie zaburzenia psychiczne są najczęstsze u mężczyzn? – Często jest to dezadaptacja, polegająca na nieradzeniu sobie z okolicznościami w pracy, w życiu. Czynnikiem sprzyjającym takim trudnościom może być aleksytymia, czyli niemożność czy nieumiejętność nazywania swoich uczuć i emocji. On wie, że w sytuacji stresującej serce mu bije mocniej, czuje ścisk w gardle i uderzenia gorąca. Ale nie jest w stanie tego nazwać: boję się, denerwuję, wstydzę. Nie ma aparatu pojęciowego, żeby nazywać swoje uczucia. Ta cecha jest częstsza u mężczyzn niż u kobiet – wymienia dr Murawiec. U mężczyzn częsta jest też depresja, tyle że bywa ukryta i wygląda inaczej niż u kobiet. Męska depresja jest niedodiagnozowana i niedoszacowana jest częstość jej występowania, na co zwraca uwagę prof. Dominika Dudek w książce „Psychiatria pod krawatem”. Depresja u mężczyzn często przybiera maskę ataków agresji, wrogości, drażliwości. Problemem stają się zaburzenia seksualne. Spadek libido czy pogorszenie erekcji dodatkowo przygnębiają, uderzają w męską tożsamość i dumę. Mężczyzn ranią też gorsze funkcjonowanie zawodowe, niekiedy utrata pracy, a wraz z nią rola żywiciela rodziny i konieczność rezygnacji z ambicji zawodowych. Problem w tym, że mężczyźni, podejmując próby zmierzenia się z depresją, starają się ignorować problemy – uciekają w nadmierną aktywność (również aktywność fizyczną) czy nadużywanie alkoholu. Okazywanie rozpaczy jest dla mężczyzny robieniem z siebie pośmiewiska. Zamiast tego lepiej się upić czy pójść „na dziewczyny”. Kobiety zastanawiają się nad przyczynami swoich stanów emocjonalnych, analizują, oskarżają się, rozważają swoje winy, błędy, a przede wszystkim rozmawiają o tym, zwierzają się. Dźwiękiem męskiej depresji nie jest szloch, lecz złowróżbna cisza. Współcześni mężczyźni są w jakimś sensie zagubieni. Zwraca na to uwagę prof. Philip Zimbardo w swojej najnowszej książce „Gdzie ci mężczyźni?”: „W pokoleniu postfeministycznym role wynikające z płci nie są jasne”. Zimbardo zaznacza, że 20- i 30-letni dziś mężczyźni byli wychowywani, aby być wrażliwymi i troskliwymi oraz aby tłumić wszelkie agresywne impulsy, ale przekonują się, że to droga donikąd. 20- i 30-letnie kobiety mówią o prawach kobiet, lecz wciąż pociąga je jawne okazywanie siły. Wrażliwość, uprzejmość i pytanie, czego pragnie kobieta, są bardzo nieseksowane, ponieważ postrzegane są jako przejaw słabości. Bycie nowym typem mężczyzny nie tylko nie jest seksowne, lecz także powstrzymuje przed zrobieniem pierwszego kroku, bo mężczyźni są nauczeni, aby nie narzucać się obiektowi westchnień, nie być chamskim. Więc wolą pograć w gry wideo albo sięgają po pornografię. A to droga donikąd.

Naucz się słuchać. Także siebie

Umiejętność słuchania jest niezwykle istotnym elementem procesu zmiany własnego życia poprzez obniżanie poziomu własnego stresu. Stresy krótkotrwałe wynikają ze zdarzeń losowych, jak złapanie gumy w aucie czy zalanie piwnicy. Stresy długotrwałe są pochodną takich zdarzeń jak ataki terrorystyczne, recesja gospodarcza czy zdarzenia z życia osobistego (np. rozwód, śmierć małżonka, separacja). Pierwsza pomoc w stresach krótkotrwałych to np. ćwiczenia fizyczne (choćby codzienny szybki spacer), medytacja i głęboki relaks. Wysiłek fizyczny skutecznie „spala” nadmiar adrenaliny, jaki nagromadził się w ciągu dnia w krwiobiegu. Można spróbować poradzić sobie również z bezsennością. Nie należy jeść na noc niczego ciężkostrawnego, pić napojów z kofeiną. Powinno się kłaść do łóżka dopiero, kiedy pojawi się senność, a w sypialni zapewnić sobie chłód, ciszę i ciemność. Dobrze też znaleźć czas na uśmiech i zabawę. Przy stresie długotrwałym warto skorzystać z pomocy specjalisty – psychoterapeuty, psychiatry lub psychologa. Trzeba też postarać się wyzbyć takich cech, jak skłonność do irytacji, zbytni perfekcjonizm, niecierpliwość czy wrogość. Człowiek nie rodzi się z tymi cechami. Są one częścią wyuczonego sposobu radzenia sobie z potrzebą osiągnięcia sukcesu wpajanego mężczyznom od chwili narodzin. Skoro można się tego nauczyć, to można się także oduczyć. Nie jest to łatwe, ale nic nie daje więcej korzyści niż właśnie to. Dwie największe nagrody to dłuższe życie i lepsze relacje z osobami, które się kocha. Proces oduczania takich zachowań przebiega w trzech obszarach: świadomości, strategii środków zastępczych i wzmocnieniu pożądanych zachowań. Trzeba nauczyć się rozładowywać sytuacje wywołujące stres, być ich świadomym. Zastępować zachowania, którym towarzyszy stres, zachowaniami bezstresowymi. Ciągłą pracę w nadgodzinach zastąpić hobby; zamiast udzielać żonie „dobrych rad” odnośnie do tego, jak ma robić to czy tamto, oddać się z nią miłosnym igraszkom; dać sobie czas na to, by wolniej chodzić, mówić i jeździć samochodem. Wkrótce serce będzie bić wolniej, a brzemię przeżytych lat nie będzie już ujawniać się z taką ostrością. Życie ze stresem wymaga przemiany w naszym sposobie myślenia, odczuwania i zachowania. Jako puentę warto przytoczyć zdanie Hansa Hugona Selyego, pioniera badań nad stresem, który poświęcił poznawaniu tego zjawiska 50 lat pracy naukowej i z tego powodu nosił przydomek dr Stress: „Całkowita wolność od stresu to śmierć”. Zamiast tego wybierz życie – długie, zdrowe i szczęśliwe.

Czytaj także

Czytaj także