Adrian Kurek kolarskim mistrzem Polski

Adrian Kurek kolarskim mistrzem Polski

Dodano: 
Adrian Kurek
Adrian Kurek / Źródło: mat. pras.
Adrian Kurek (CCC Sprandi Polkowice) wygrał wyścig elity ze startu wspólnego i zdobył w Gdyni złoty medal mistrzostw Polski w kolarstwie szosowym. Srebro wywalczył Marek Rutkiewicz (Wibatech 7R Fuji), a brąz Emanuel Piaskowy (Team Hurom).

– Każdy marzy o mistrzostwie Polski. Jestem zawodnikiem, który bardzo często w ekipie pełni rolę pomocnika. To nie znaczy, że jestem gorszym kolarzem, po prostu wykonuję to, co najlepiej potrafię. Jestem dumny, że dziś udało mi się pojechać nadspodziewanie dobry wyścig. Jestem dumny z siebie i całej ekipy – powiedział po wyścigu Adrian Kurek.

261 kilometrów

Aż 261 kilometrów mieli do pokonania kolarze elity w wyścigu ze startu wspólnego – dwie duże pętle wokół Gdyni i cztery mniejsze rundy na ulicach miasta. Lekko pofałdowany teren nie dawał wielkich nadziei Rafałowi Majce na obronę tytułu, wywalczonego przed rokiem w Świdnicy. Kolarz Bora Hansgrohe zdecydowanie woli góry od pagórków. W tej sytuacji faworyta można było upatrywać w najsilniej reprezentowanej grupie CCC Sprandi Polkowice, która wystawiła do boju aż dwunastu kolarzy. Tylko jeden z nich znalazł się w pięcioosobowej ucieczce, która oderwała się od peletonu niedługo po starcie. Był to Patryk Stosz, a oprócz niego na atak zdecydowali się Rutkiewicz, Piaskowy, Mateusz Nowaczek (Voster Uniwheels) oraz Patryk Kostecki (Domin Sport).

Peleton ani myślał gonić uciekinierów, którzy dość szybko uzyskali ponad dziesięciominutową przewagę. Niektórzy kolarze próbowali samotnych akcji pościgowych, ale jedyną skuteczną zainicjował Kurek, który dołączył do ucieczki około 80 kilometra. Po stu kilometrach jazdy peleton zwiększył tempo, przyśpieszyli Majka i Maciej Bodnar (Bora Hansgrohe), który zdecydował się na samotny atak, dość szybko zlikwidowany. Przewaga ucieczki nieco stopniała.

Z przodu też było ciekawie. Na rundach w Gdyni ucieczkę powitał deszcz. Zmęczenie odczuwał Stosz, tempa nie wytrzymywali Nowaczek i Kostecki. W tym momencie było już jasne, że o medale powalczą Rutkiewicz, Piaskowy i Kurek. Najwięcej sił zachował ten ostatni, który przez długi czas jechał za plecami kolegów. Zaatakował kilka kilometrów przed finiszem, samotnie minął linię mety i mógł się cieszyć z mistrzostwa Polski. Dwanaście sekund za nim na kreskę wpadł Rutkiewicz, który zdobywając srebrny medal, powtórzył wyczyn z 2016 roku. Trzecie miejsce i brązowy medal wywalczył Piaskowy, który dojechał ze stratą czternastu sekund do zwycięzcy. Rafał Majka został sklasyfikowany na 21 miejscu.

Piękny wyścig

– To był piękny wyścig, pełen akcji, odjazdów, prób ucieczek. Adrian Kurek pokazał wielką klasę. Przeskoczył z peletonu do ucieczki, która miała olbrzymią przewagę. Sam wiem, że dołączenie nawet przy przewadze dwóch minut to wielki wyczyn, a on przeskoczył jeszcze więcej. I cudownie zaatakował – stwierdził po zawodach Czesław Lang..

Czytaj także