Suma kilku elementów

Suma kilku elementów

Dodano: 
Zdjęcie ilustracyjne
Zdjęcie ilustracyjne / Źródło: Fotolia / grki
Okulistyka, optyk, a może optometrysta? O tym, czym się kierować, wybierając specjalistę od problemów z oczami, mówi Szymon Grygierczyk, zastępca dyrektora generalnego w Hoya Lens Poland.

Magdalena Gryn: Dawniej, gdy czuliśmy, że nasze widzenie się pogorszyło, odwiedzaliśmy okulistę. Dziś w takiej sytuacji coraz częściej zaleca się wizytę u optometrysty. Dlaczego?

Szymon Grygierczyk: Zacznijmy od tego, że okulistyka i optometria to nie są dwie przeciwstawne gałęzie wiedzy, ale w wielu aspektach uzupełniające się. Okulista to lekarz, czyli ktoś, kto dba o nasze zdrowie. Jeśli mamy jakiekolwiek wątpliwości związane ze zdrowiem oczu, widzimy cienie, bolą lub pieką nas oczy, czujemy ciało obce lub po prostu chcemy zbadać zdrowie oczu - pierwsze kroki kierujmy zawsze do okulisty.

Osobnym wątkiem jest optometria, a więc nauka mówiąca o tym, jak dobrze dobrać wartości korekcyjne do wady wzroku. A te dobiera się, analizując odpowiedzi subiektywne. Dla porównania - badanie obiektywne wykonywane jest autorefraktometrem, czyli popularnym "komputerem", gdy okulista lub optyk dokonuje pomiaru gałki ocznej. To badanie nie mówi nam jednak o tym, jaki obraz utworzy się w mózgu, i jak uzyskać najlepsze widzenie obuoczne, które jest podstawą dobrego widzenia, komfortu i oceny odległości. Dlatego powinno być jedynie badaniem wstępnym, poprzedzającym badanie subiektywne, na podstawie którego zostanie dobrana wartość korekcyjna soczewki okularowej. Zostanie także sprawdzone, czy pacjent nie został przekorygowany lub niedokorygowany, co negatywnie przekłada się na jakość widzenia i tym samym zadowolenie z okularów.

Co jeszcze sprawdzi optometrysta?

Jedną z kwestii, którą bada dobry optometrysta, jest amplituda akomodacji, czyli to, na ile jesteśmy w stanie ustawić ostrość widzenia na daleko, a na ile na blisko. Ta amplituda przez całe życie spada. Podczas badania może się okazać, że amplituda akomodacji jest na zbyt niskim poziomie. Jeszcze widzimy dobrze, ale męczymy się bardziej niż ktoś, kto ma sprawny układ wzrokowy. Potrzebne mogą być ćwiczenia wzrokowe, które też indywidualnie dobiera optometrysta.

Gdzie szukać optometrysty?

Optometrysta może być jednocześnie okulistą lub optykiem. Nie zmienia to faktu, że w Polsce wciąż jest ich niewielu, bo ośrodków, które kształcą optometrystów, jest raptem kilka i działają one od stosunkowo niedawna. Aby zdobyć uprawienia optometrysty, trzeba ukończyć studia – licencjackie lub magisterskie. Są też kursy doszkalające, które wprawdzie nie oferują takiego poziomu wiedzy co studia, ale uczą rozumienia tego, czym jest i dlaczego tak ważna jest optometria. Optometrystę można znaleźć przez stronę www.ptoo.pl Polskiego Towarzystwa Optometrii i Optyki, które zamieszcza adresy praktyk specjalistów z licencją optometrysty.

Dlaczego tak ważne jest, abyśmy trafili w ręce dobrego specjalisty?

Dobre widzenie jest sumą kilku elementów – to kwestia badania wzroku, tego, jakie wybiorę soczewki okularowe i jaką oprawę (czy leży wygodnie, prawidłowo ustawia soczewkę przed okiem). Czy okulary będą dopasowane do stylu życia i charakteru pracy. Jaki to będzie rodzaj soczewki itp. A odpowiedni dobór i precyzja montażu zależą od wiedzy i doświadczenia optyka, dlatego warto się wcześniej upewnić, że trafimy na dobrego fachowca. Dobre badanie wzroku u optometrysty będzie trwało 20-40 minut i dostarczy mu pełnej wiedzy o naszym widzeniu. Oczywiście błędem byłoby teraz generalizowanie i odsyłanie na badanie tylko do optometrystów, gdyż bardzo wielu okulistów również wyśmienicie sprawdzi nasz wzrok, natomiast warto dowiedzieć się, jak wygląda takie pełne sprawdzenie jakości widzenia i jaką można uzyskać ostrość i komfort widzenia. To szczególnie ważne w czasach, gdy wymagamy od naszych oczu coraz więcej, a wzrok jest dużo bardziej obciążony niż dawniej. Tym bardziej że w branży nadal funkcjonuje wiele mitów. Żeby więc nie ryzykować, że trafi się na osobę, która w nie wierzy, warto iść do optometrysty.

O jakich mitach mówimy?

Niestety nadal wśród części okulistów pokutuje twierdzenie, że oczu nie powinno się korygować na 100 proc., bo muszą trochę pracować. To nieprawda, bo jak pracują, to się męczą, nie widzimy ostro, a nawet jeśli na początku będziemy widzieć ostro, pod koniec dnia ostrość będzie uciekać i pojawią się bóle głowy i inne niepożądane objawy. Jeśli mamy wadę wzroku, to należy ją skorygować. Brak precyzyjnej i pełnej korekcji wady wzroku tylko negatywnie wpłynie na jakość widzenia, nasze samopoczucie i wręcz może doprowadzić do trwałych, negatywnych zmian. U dziecka może się zmieniać korekcja, bo oko dojrzewa, natomiast u dorosłego dążymy do tego, aby uzyskać pełną ostrość widzenia i patrzenie daleko bez wysiłku.

Kolejny mit – robienie okularów na zapas, czyli przepisywanie wyższej mocy do czytania, żeby okulary wystarczyły na dłużej, bo i tak wzrok się pogorszy. Tyle że jak się da za dużo, to pojawiają się inne problemy. Konstrukcja soczewki okularowej progresywnej nie jest wtedy dostosowana do aktualnej wady wzroku, pacjent nie będzie widział dobrze, bo patrzy przez niewłaściwe strefy soczewki. Zamiast zadowolenia z okularów pojawia się tylko frustracja. Dlatego dawanie w okularach czegokolwiek na zapas jest fundamentalnym błędem. Na szczęście coraz więcej optyków zdobywa uprawnienia optometrysty, a coraz więcej klinik okulistycznych zatrudnia tych specjalistów, dzięki czemu pacjenci mają dostęp do coraz lepszych specjalistów, którzy skorygują wadę wzroku.

Okładka tygodnika WPROST: 44/2017
Więcej możesz przeczytać w 44/2017 wydaniu tygodnika „Wprost”

Czytaj także

Czytaj także