Zdjęcie jej córki znalazło się na plakacie proaborcyjnym. Kobieta wywołała burzę na Twitterze i dopięła swego

Zdjęcie jej córki znalazło się na plakacie proaborcyjnym. Kobieta wywołała burzę na Twitterze i dopięła swego

Dodano: 
Natalie Weaver z córką Sophie
Natalie Weaver z córką Sophie / Źródło: Twitter / @Nataliew1020
Po początkowym odrzuceniu żądania matki, Twitter ugiął się pod zbiorową presją i usunął konto złośliwego użytkownika. Amerykanka chce teraz pójść dalej i zmienić ogólne zasady obowiązujące na portalu.

Ta matka z Północnej Karoliny nie da sobie w kaszę dmuchać. Kiedy tylko zorientowała się, że zdjęcie jej dziecka wykorzystywane jest jako argument przemawiający za aborcją – rozpętała na Twitterze prawdziwą kampanię przeciwko „mowie nienawiści”. Córka Natalie Weaver cierpi na rzadką chorobę genetyczną – zespół Retta. To zaburzenie rozwoju klasyfikowane podobnie jak autyzm i zespół Aspergera jako całościowe zaburzenie rozwoju. Związane z chorobą zaburzenia neurorozwojowe wiążą się z głęboką niepełnosprawnością ruchową i ograniczoną możliwością komunikacji. Dodatkowo 9-letnia Sophia cierpi z powodu znacznego zdeformowania twarzy.

To właśnie wygląd dziewczynki posłużył użytkownikowi @OBSIDIANSMOAK za argument w dyskusji na temat aborcji. „To zupełnie w porządku – uważać, że każde dziecko się liczy. Jednak ze względu na ten argument wiele z nich nie przechodzi amniopunkcji” – pisał na Twitterze. „To powinien być obowiązkowy test i jeśli wynik będzie negatywny, a kobieta nie zgodzi się na aborcję – wtedy rachunki powinny obciążać jedynie ją i ojca dziecka” – przekonywał. Amniopunkcja to badanie pomagające wykryć ewentualne wady genetyczne dziecka w stadium prenatalnym. Mówiąc o rachunkach, mężczyzna nawiązywał do leczenia dzieci z wadami genetycznymi przez państwo.

Matka Sophie odpowiedziała z furią. „Proszę, POMÓŻCIE mi i ZGŁASZAJCIE tego tweeta! Ta osoba ciągle posługuje się zdjęciem mojej 9-letniej niepełnosprawnej córki do promowania aborcji! Czy jest tu jakikolwiek prawnik, który może pomóc mi podjąć kroki prawne?! PS. nie płacisz na moje dziecko. Ma prywatne ubezpieczenie, a my płacimy podatki” – odpowiadała Natalie Weaver.

Początkowo Twitter odrzucił prośbę użytkowniczki o usunięcie konta @OBSIDIANSMOAK, sugerując, że nie naruszył zasad serwisu. Kobieta podzieliła się tą odpowiedzią na swoim profilu. Dodała, że Twitter nie uznaje tego za złamanie zasad, ponieważ nie przewiduje mowy nienawiści skierowanej przeciwko osobom niepełnosprawnym. Zaczęła domagać się zmiany w regulaminie portalu. Jej wpisy szybko stały się popularne. Głos w sprawie zabrał nawet Dalajlama.

Pod wpływem wielu krytycznych głosów i znacznego nagłośnienia sprawy, Twitter ugiął się. „Naszym celem jest tworzenie bezpiecznego środowiska na Twitterze, gdzie każdy będzie mógł swobodnie się wyrazić. Po przeanalizowaniu wcześniejszego zgłoszenia dochodzimy do wniosku, że pominęliśmy przypadek naruszenia zasad” – odpisała obsługa portalu. „Zawiesiliśmy konto, które zgłoszono. Uznaliśmy, że dopuszczono się nadużyć. Przepraszamy za ten błąd” – głosił komunikat.

Czytaj także

Czytaj także