Lekarze: Polacy, jedzcie witaminę D!

Lekarze: Polacy, jedzcie witaminę D!

Dodano: 
Endokrynolog uważa, że suplementacja witaminy D powinna być powszechna (fot. sxc.hu) / Źródło: FreeImages.com
Chroni przed nowotworami, osteoporozą, wspiera nas w walce z bakteriami i wirusami grypy - to tylko niektóre korzyści płynące z przyjmowania witaminy D. Tymczasem jej niedobór w populacji jest powszechny, dlatego wszyscy powinni ją zażywać - alarmują lekarze.

O witaminie D jako sposobie przedłużenia sobie życia dyskutowali specjaliści medycyny przeciwstarzeniowej podczas kończącego się w sobotę w Katowicach czterodniowego Kongresu Polskiego Towarzystwa Ginekologicznego. Witamina D była kojarzona niegdyś głównie z profilaktyką krzywicy u niemowląt, obecnie na całym świecie pojawia się coraz więcej badań wskazujących na jej wszechstronny, korzystny wpływ na zdrowie.

Ludzki organizm pozyskuje witaminę D przez skórę, która produkuje ją pod wpływem promieni słonecznych, a także - w mniejszym stopniu - z jedzenia. Endokrynolog z Centrum Medycznego Kształcenia Podyplomowego w Warszawie dr Waldemar Misiorowski tłumaczył, że w naszej szerokości geograficznej synteza witaminy D przez skórę jest możliwa tylko od maja do października. Nawet latem często przebywamy w zamkniętych pomieszczeniach, a poza tym przesadzamy ze stosowaniem kremów z filtrem. - Stosowanie kremów z filtrem 8 praktycznie odcina możliwość produkcji witaminy w skórze. Nie zachęcam do tego, żeby się poparzyć, ani wyglądać jak homar, ale z drugiej strony masowe stosowanie kremów spowodowało, że np. u dzieci w Kalifornii stwierdzono jawne, kliniczne przykłady krzywicy - podkreślił Misiorowski. Endokrynolog dodał, obecnie mamy bardzo dobrą dokumentację, która pokazuje głęboką zależność między zaopatrzeniem w witaminę D3 w populacji a występowaniem poszczególnych rodzajów nowotworów - raka piersi czy raka jelita grubego. - Normalizacja poziomu witaminy D do poziomu, jaki dziś uważamy za prawidłowy, powoduje co najmniej dwukrotne obniżenie zagrożenia tymi nowotworami w stosunku do osób, które mają niedobór witaminy - podkreślił Misiorowski.

Badania potwierdziły też, że witamina D stymuluje ochronę przeciwbakteryjną organizmu, a populacje suplementowane witaminą D w mniejszym stopniu zapadają na grypę niż te niesupelementowane. Jest też zalecana osobom z cukrzycą, reumatoidalnym zapaleniem stawów, czy narażonym na choroby układu krążenia. - Dziś postrzega się witaminę D, a właściwie hormon, jakim jest kalcytriol, jako pewien uniwersalny czynnik transkrypcyjny, pod którego kontrolą pozostaje ogromna liczba genów. Zidentyfikowano już co najmniej 3 proc. genomu jako pozostającego pod kontrolą - w taki czy inny sposób - aktywnej formy witaminy D3 - zaznaczył dr Misiorowski. Jego zdaniem, suplementacja witaminy D powinna być powszechna, zwłaszcza u dzieci i młodzieży do 18. roku życia i osób starszych. Dawka bezpieczna, bez ryzyka przedawkowania to 800 - 2000 jednostek na dobę. Osoby otyłe muszą przyjmować dwa razy wyższe dawki, ponieważ duże ilości witaminy D są sekwestrowane w tkance tłuszczowej i stają się biologicznie niedostępne.

Dr Misiorowski odradza przy tym kupowanie suplementów na własną rękę i poza aptekami. Wiele międzynarodowych badań suplementów diety wskazało, że dawki witaminy D są w nich zbyt małe lub wręcz toksyczne. Witamina D jest wrażliwa na temperaturę i światło, dlatego musi być odpowiednio przechowywana. Optymalne rozwiązanie to witamina D na receptę, przepisana przez lekarza rodzinnego lub specjalistę.

PAP, arb

Czytaj także

Czytaj także