24-latka godzinami czekała na OIOM. Rodzina: Nie dali jej szansy

24-latka godzinami czekała na OIOM. Rodzina: Nie dali jej szansy

Dodano: 
Szpital
Szpital Źródło: Pexels / Даниил Зенцов
24-letnia Julia trafiła do szpitala na planowy zabieg. Kilkanaście godzin później walczyła o życie, czekając na miejsce na oddziale intensywnej terapii.

Julia miała 24 lata i od lat zmagała się z problemami urologicznymi. W lutym trafiła do szpitala św. Wojciecha w Gdańsku na kolejny, jak słyszała od lekarzy, rutynowy zabieg usunięcia złogów. Wcześniej badania wykazały obecność bakterii E. coli, jednak nie uznano tego za przeciwwskazanie do operacji.

Śmierć 24-letniej Julii. Planowy zabieg zakończył się tragedią

Zabieg rozpoczął się zgodnie z planem i trwał zaledwie 25 minut. Julia uspokajała rodzinę, że wszystko przebiegnie standardowo. Jeszcze tego samego dnia jej stan zaczął się jednak gwałtownie pogarszać.

Kilka godzin po zabiegu Julia zadzwoniła do swojej mamy. Skarżyła się na silny ból i zaczęła wymiotować krwią. Lekarze początkowo podejrzewali krwawienie z migdałka i skierowali ją na konsultację laryngologiczną.

Jak podaje „Gazeta Wyborcza”, z dokumentacji medycznej wynikało jednak, że już wtedy pojawiały się alarmujące sygnały. Odnotowano spadki ciśnienia, leukopenię i podwyższone wskaźniki infekcji. W kolejnych godzinach doszły następne objawy: hipoglikemia, kolejne wymioty, początki niewydolności narządów i bezmocz.

Nad ranem lekarze określili stan Julii jako ciężki. O godzinie 8.27 zdiagnozowano u niej urosepsę — groźne zakażenie organizmu wywołane infekcją dróg moczowych.

Godziny oczekiwania na oddział intensywnej terapii

Po diagnozie lekarze rozpoczęli procedurę przekazania Julii na oddział intensywnej terapii. Problem polegał na tym, że w szpitalu św. Wojciecha nie było wolnych miejsc.

Z dokumentacji wynika, że pierwsza prośba o kwalifikację pacjentki na OIT pojawiła się przed południem. Ostatecznie Julia została przewieziona do szpitala im. M. Kopernika dopiero około godziny 18.30, czyli wiele godzin po rozpoznaniu sepsy i pogorszeniu jej stanu.

Rodzina dziewczyny nie ukrywa dziś emocji. Matka Julii powiedziała w rozmowie z „GW”, że córka powinna znacznie wcześniej trafić pod intensywny nadzór i zostać poddana dializie, ponieważ nerki przestały pracować.

Szpital odpowiada, prokuratura prowadzi śledztwo

Przedstawiciele spółki Copernicus podkreślają, że wobec pacjentki zastosowano wszystkie możliwe procedury zgodne z aktualną wiedzą medyczną. Przyznają jednak, że na oddziałach intensywnej terapii brakowało miejsc, co spowodowało kilkugodzinną zwłokę w przekazaniu chorej.

Julia została zaintubowana 11 lutego. Kilka dni później doszło do obrzęku mózgu. 17 lutego lekarze stwierdzili zgon. Sekcja zwłok wykazała, że przyczyną śmierci była urosepsa.

Sprawą zajmuje się obecnie prokuratura. Śledztwo prowadzone jest „w sprawie”, co oznacza, że dotąd nikomu nie przedstawiono zarzutów.

Czytaj też:
Zmiany kadrowe w kierownictwie Narodowego Funduszu Zdrowia
Czytaj też:
Koniec horroru na statku MV Hondius. Wiadomo, co stanie się z wycieczkowcem