Wirus (dla) władzy

Wirus (dla) władzy

Dodano: 
Niewidoczny a groźny. Koronawirus straszy, niekiedy zabija. I staje się elementem politycznych gier. Zasadne jest więc pytanie: czy i jak koronawirus wpłynie na kampanię prezydencką?

LEWO

Prof. Magdalena Środa

Tak zwaną epidemię koronawirusa traktuję niemal wyłącznie w kategoriach politycznych, a nawet więcej – machiavellicznych. Uczony ten mędrzec radził swoim książętom, by pragnąc zachować władzę i posłuch, od czasu do czasu straszyli lud. Czymkolwiek. Lud niestraszony staje się gnuśny i zajmuje się wyłącznie troską o własny dobrostan. Tymczasem lud straszony – przeciwnie – mobilizuje się i szuka wsparcia u władzy. Co jakiś więc czas, władza winna podsycać lęki: a to z powodu nadchodzącej wojny, a to przed nieuniknionym kataklizmem, a to przed czymś nieznanym i straszliwym jak: UFO, asteroidy, dinozaury, GMO, LGBT, gender itp. I wiemy – jak bardzo taka taktyka jest skuteczna: ludność boi się uchodźców, choć nigdy ich nie widziała, ucieka przed LGBT, choć nie ma pojęcia, co ten skrót znaczy, chroni się przed gender, choć demonizm tego określenia jest znany tylko wąskim elitom Kościoła katolickiego. Wszystko to służy wzmocnieniu władzy, bo któż nas może uratować przed wrogiem, jeśli nie ten, kto go wymyślił?

Całość dostępna jest w 11/2020 wydaniu tygodnika e-Wprost.

Archiwalne wydania Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

 0

Czytaj także