GOPR ma ważny apel do Polaków. Chodzi o pandemię koronawirusa

GOPR ma ważny apel do Polaków. Chodzi o pandemię koronawirusa

Dodano: 
Akcja GOPR u stóp ruin zamku Stary Książ
Akcja GOPR u stóp ruin zamku Stary Książ / Źródło: B.Kwiatkowski GOPR SUDETY
Ruch jest mniejszy ale wciąż widujemy ludzi w górach. Ważne, aby nie angażować niepotrzebnie ratowników, bo w przypadku podejrzenia zakażenia koronawirusem kwarantannie trzeba poddać cały zespół – wyjaśnia GOPR, który wspólnie z Orlenem włączył się w akcję #zostańwdomu.

W związku z pandemią koronawirusa internauci zorganizowali akcję Zostań w domu. Włączają się w nią politycy, lekarze, dziennikarze, gwiazdy telewizji i sportowcy, a także... ratownicy górscy. Górskie Ochotnicze Pogotowie Ratownicze zwraca się z gorącym apelem do turystów oraz mieszkańców terenów górskich, aby w najbliższym czasie całkowicie zrezygnowali z wszelkich wyjść w góry. Inicjatywę wspiera PKN Orlen, który jest dostawcą paliwa dla ratowników GOPR.

W górach wciąż są turyści

Jak zauważyli ratownicy, ruch jest mniejszy, ale wciąż widuje się ludzi w górach. - Ruch turystyczny w wyższych partiach jest znikomy, większy jest w dolinach, zwłaszcza w soboty i niedziele. Ludzie raczej stosują się do zaleceń, chodź jak zawsze są wyjątki – informuje Grupa krynicka GOPR.

Sudeccy Goprowcy również widują górskich wędrowców. – Sezon narciarski skończył się wcześniej, więc nie mamy działań na stokach, ale w górach wciąż są turyści – zaznaczają. – W Ojcowskim Parku Narodowym zamknięte są parkingi i atrakcje turystyczne. Poza tym tereny są dostępne dla turystów, a ci z nich korzystają – informują natomiast ratownicy z Grupy Jurajskiej GOPR.

Goprowcy przyznają jednak, że tak do końca nikt tego nie kontroluje. Jak tłumaczą, wykonują co jakiś czas patrol, aby ocenić sytuację, ale ratownicy nie mają uprawnień do karania. Dlatego tym bardziej zachęcają, aby w związku z panującym na obszarze całego kraju zagrożeniem epidemiologicznym w najbliższym czasie zrezygnować z wszelkich wyjść w góry. – Ważne aby nie angażować niepotrzebnie ratowników. W przypadku podejrzenia zakażenia COVID-19, kwarantannie trzeba poddać cały zespół i dezynfekować dyżurkę – wyjaśnia sudecki GOPR.

Ratownicy górscy w kombinezonach

Gdyby doszło do takiej sytuacji, w górach mogłoby czasowo zabraknąć ludzi do niesienia pomocy. A o wypadek w górach, nawet w czasie pandemii, nie trudno.

W Świeradowie na Stogu Izerskim przekonał się o tym paralotniarz, który zawisł na drzewie. Zespół ratowników musiał go ewakuować w trudno dostępnym terenie.

Pomocy potrzebował również rowerzysta, który podczas trawersowania zbocza skały, na której stoi zamek, runął z niej kilkadziesiąt metrów w dół. Pomimo groźnego upadku rowerzysta nie stracił przytomności. Z zebranego wywiadu wynikało, że niedawno wrócił z Portugalii, nie był jednak w stanie określić kiedy nastąpiło zakończenie obowiązkowej kwarantanny.

Szybko podjęto decyzję o użyciu strojów ochronnych w celu zapewnienia bezpieczeństwa ratownikom. Także rowerzysta w czasie akcji ratunkowej miał założoną maskę ochronną. Miejsce zostało zabezpieczone, a patrol konny straży miejskiej w Wałbrzychu pilnował, aby nikt nie zbliżał się do poszkodowanego.

We wszystkich grupach regionalnych zostały przygotowane zestawy wyjazdowe (podobne jak noszą zespoły ratownictwa medycznego – ZRM), pozwalające realizować działania ratownicze w przypadku zakażenia bądź podejrzenia zakażenia u poszkodowanego w górach.

– Ratownicy są przygotowani, mają odpowiednie środki ochrony indywidualnej, ale w przypadku ewakuacji z drzewa lub innej technicznej akcji ulegną one szybko uszkodzeniu i ochrona będzie iluzoryczna. To kombinezony dobre do pracy w mieście/szpitalu a nie w górach – tłumaczy sudecki GOPR.

Każdej poszkodowanej osobie jest mierzona temperatura, jest z nią również (jeśli jest przytomna) przeprowadzany wywiad lekarski. – Dodatkowo mamy środki ochrony indywidualnej oraz płyny do dezynfekcji – przekazują ratownicy i nie ukrywają, że są pełni obaw także o swoje zdrowie.

Zapamiętaj ten numer

Dyżury ratownicze są zmniejszone do minimalnej obsady. Zostały wprowadzone nowe procedury bezpieczeństwa dyżurów i działań w związku z zagrożeniem. Na potrzebę realizacji nowych obszarów w ratownictwie górskim Podkomisja Medyczna GOPR przygotowała i wciąż aktualizuje dla ratowników informatory o pandemii oraz przygotowuje nowe algorytmy działania.

Co zrobić, jeśli dojdzie do wypadku? Należy zadzwonić na numer 985 lub 601100300. – Pamiętajmy o tym, aby dyspozytorowi udzielić szczegółowe informacje na temat samego zdarzenia. Należy także rzetelnie odpowiadać na pytania dotyczące COVID-19. Nie zatajajmy informacji na temat możliwego zakażenia koronawirusem w wywiadzie epidemiologicznym – zwraca się z prośbą Michał Mucha, ratownik górski z Grupy Jurajskiej GOPR.

A najlepiej w ogóle nie ruszać się z domu. – Zachęcamy do pozostania w domu, gdzie można czytać książki, oglądać filmy, planować przyszłe aktywności górskie – zachęcają Goprowcy. Oni sami – jak zapewniają – w czasie wolnym siedzą w domu z rodzinami.

Czytaj także:
Orlen przeznaczy kolejne 60 mln zł na walkę z koronawirusem. „Jesteśmy z Polakami na dobre i złe”

Czytaj także

 0