Mandaty za jedzenie i palenie na ulicy? „Sypią się mandaty, nie ma odstępstw”

Mandaty za jedzenie i palenie na ulicy? „Sypią się mandaty, nie ma odstępstw”

Dodano: 
"Rzeczpospolita": Policja "sypie" mandatami
"Rzeczpospolita": Policja "sypie" mandatami / Źródło: Shutterstock / William.Vaccaro
Mandat za jedzenie na ulicy, lub palenie w miejscu publicznym? To możliwe – informuje „Rzeczpospolita” i dodaje, że policja masowo wypisuje takie właśnie kary. Wszystko przez zapis w prawie, który nie przewiduje odstępstwa od nakazu noszenia maseczek.

Wprowadzona na terenie całego kraju żółta strefa narzuciła na obywateli nakaz noszenia maseczek – we wszystkich miejscach przestrzeni publicznej, w tym na świeżym powietrzu. Jak zauważa „Rzeczpospolita”, policja masowo wypisuje mandaty za nieprzestrzeganie wspomnianego nakazu.

„Sypią się mandaty dla tych, co na ulicy palą papierosy lub jedzą gofry, rurki czy kebaby lub hot dogi. Nie ma żadnych odstępstw” – czytamy. A chodzi o kary, które mogą sięgać nawet 500 zł. Pytany o sprawę główny inspektor sanitarny wskazuje, że przepisy pozwalają na tego typu mandaty. Rozporządzenie, na które funkcjonariusze powołują się przy wypisywaniu mandatu nie przewiduje bowiem żadnych odstępstw od reguły zawartej w dokumencie.

RPO: Maseczki niezgodne z Konstytucją

Jak jednak wskazywał w piśmie do premiera RPO Adam Bodnar, sposób, w jaki wprowadzono nakaz zasłaniania nosa i ust jest niezgodny z Konstytucją. Zdaniem Bodnara, obowiązek noszenia maseczek można nałożyć rozporządzeniem na osoby chore lub zdradzające objawy choroby. Nie ma on jednak zastosowania w przypadku osób zdrowych. Żeby zobligować do tego osoby zdrowe – konieczna jest ustawa. RPO zaapelował przy tym o wprowadzenie stosownego uregulowania.

Warto jednak zaznaczyć, że szef policji Jarosław Szymczyk, podczas zapowiadania nakazu noszenia maseczek ostrzegł, że odmowa przyjęcia mandatu będzie skutkowała skierowaniem sprawy do sanepidu. Sanepid może wówczas nałożyć na nas inny rodzaj kary – karę administracyjną, która podlega innym zasadom, niż klasyczny mandat. Przede wszystkim – jest ona większa, może sięgać nawet 30 tys. zł. Po drugie, nawet jeśli odwołamy się od grzywny, kwotę tę trzeba zapłacić. Zostanie nam ona zwrócona jedynie wtedy, kiedy ostatecznie wygramy rozprawę w tej sprawie przed sądem.

Czytaj też:
Obowiązek zasłaniania nosa i ust. Tysiące osób ukaranych mandatami

Źródło: Rzeczpospolita
 0

Czytaj także