Koronawirus u marszałka województwa pomorskiego. „Do Włoch pojechałem po wnuczkę”

Koronawirus u marszałka województwa pomorskiego. „Do Włoch pojechałem po wnuczkę”

Dodano: 4
Mieczysław Struk
Mieczysław Struk / Źródło: Newspix.pl / Mateusz Slodkowski / Fotonews
U marszałka województwa pomorskiego Mieczysława Struka wykryto wirusa SARS-COV-2. Polityk we wpisie na Facebooku przyznał, że już po wybuchu epidemii był we Włoszech. Tłumaczy, że pojechał tam po 4,5-letnią wnuczkę.

Jak tłumaczy Struk już w pierwszych linijkach swojego wpisu, wiele osób pyta go o podejrzenia dotyczące okoliczności zakażenia oraz sugeruje, że we Włoszech był na nartach. Postanowił więc odnieść się do tych kwestii. Przypomniał, że obowiązki marszałka województwa wiążą się z udziałem w licznych spotkaniach. „Wraz z rozwojem sytuacji epidemii zmniejszałem do niezbędnego minimum liczbę spotkań bezpośrednich, dotyczących bieżącej pracy województwa. Drugą sprawą jest to, że przybywało spotkań związanych z koronawirusem. Powołaliśmy sztab kryzysowy, zrobił to również wojewoda, szpitale wojewódzkie są placówkami podległymi marszałkowi, wobec tego odbywały się liczne spotkania z ich przedstawicielami” – wyliczał. Podkreślał przy tym, że cały czas stosowano się do zmieniających się w czasie zaleceń GIS.

W związku z zarzutami dotyczącymi jego podróży zagranicznych, polityk postanowił napisać o nich więcej. „Na początku marca byłem w Brukseli, byłem także we Włoszech w dniach 7-8 marca. Wiem, że nie wszyscy mnie zrozumieją, ale poza byciem marszałkiem jestem też ojcem i dziadkiem. Dlatego pojechałem do Włoch by zabrać do siebie do domu moją małą, 4,5-letnią wnuczkę. Po powrocie do Polski ściśle stosowałem się do zaleceń GIS” – pisał.

„Nie poddawałem się kwarantannie, bo w tamtym czasie nie było jeszcze takiego wymogu, z własnej inicjatywy ograniczyłem spotkania z innymi do minimum, podczas tych, które odbyć musiałem, starałem się zachowywać większą odległość od rozmówcy. Obserwowałem swoje samopoczucie, i mimo że było dobre, to za namową bliskich oraz współpracowników poddałem się testowi na obecność koronawirusa. Test wyszedł negatywny. Do tego czułem się dobrze, dlatego wciąż pracowałem, choć dla bezpieczeństwa starałem się ograniczać bezpośredni kontakt. Kiedy tylko poczułem się gorzej, natychmiast zdecydowałem o pracy zdalnej. Od tego momentu pozostaję w izolacji. Poddałem się ponownie testowi – tym razem, jak już wiecie, wynik był pozytywny” – pisał marszałek województwa.

Polityk przyznał, że cała sytuacja jest dla niego pod wieloma względami trudna i spodziewa się głosów krytyki. Podkreśla jednak, że nie złamał żadnych obowiązujących przepisów. „Osobiście odczuwam też ulgę, że mojej wnuczki nie ma już we Włoszech, gdzie sytuacja tak bardzo się w ostatnich dniach pogorszyła” – dodawał.

Czytaj także:
W Central Parku powstaje szpital polowy dla zakażonych. Tysiąc ofiar koronawirusa w Nowym Jorku
Czytaj także:
Włochy. Ponad 100 tys. zakażonych koronawirusem, w ciągu doby zmarło 812 osób
Czytaj także:
Policja wszczyna dochodzenie ws. gali Fame MMA. Wydarzenie zorganizowano mimo rządowych obostrzeń

Źródło: WPROST.pl / Facebook/@strukmieczyslaw

Czytaj także

 4
  • PO*eb POleciał

    POzakażał pracowników bo jest kretynem

    złamał wszystkie przepisy
    Dodaj odpowiedź 34 1
      Odpowiedzi: 0
    •  
      wnuczka do Wloch pojechala sama, bez opieki?
      Dodaj odpowiedź 27 0
        Odpowiedzi: 2