Minister rolnictwa: Żywność w Polsce jest tania

Minister rolnictwa: Żywność w Polsce jest tania

Dodano: 
Wywiad z ministrem rolnictwa, Janem Krzysztofem Ardanowskim
Wywiad z ministrem rolnictwa, Janem Krzysztofem Ardanowskim / Źródło: WPROST.pl
– Jeśli ktoś kwestionuje w tej chwili cenę polskiej żywności, to chyba nie do końca wie, o czym mówi. Żywność w krajach Europy Zachodniej, również uwzględniając to, że mamy mniejsze zarobki, jest w Polsce tania. Może i dlatego jest przez nas marnowana? Wyrzucamy ok. 30 proc. żywności. Kupujemy bez opamiętania. To nie tylko grzech, ale głupota i marnowanie ludzkiej pracy – mówi minister rolnictwa Jan Krzysztof Ardanowski

Akurat dzisiaj pada deszcz, ale i tak mamy suszę, czyli praktycznie to, co przeżywamy co roku.

Martwimy się i z niepokojem patrzymy w niebo, bo od tego, jakie opady będą w maju, zależy wielkość strat suszowych. Pomoc dla rolników musi być. Polska jest dość specyficznym krajem, zresztą nie znam drugiego takiego państwa w Europie, które pomaga rolnikom dotkniętym suszą. Wszyscy inni odsyłają ich do ubezpieczeń. My pomagamy, bo system ubezpieczeń w Polsce jest wadliwy, poza tym, nie jest obowiązkowy.

I tak będzie za każdym razem: nadchodzi susza, po polach rozejdą się komisje suszowe, oszacują straty i ministerstwo wypłaci rekompensaty?

Przed suszą nie da się zabezpieczyć. To w rękach Pana Boga i przyrody. Być może zmiany klimatyczne wymuszą na nas taki system, jaki mamy dzisiaj w Hiszpanii czy Portugalii, czyli enklawy intensywnego, nawadnianego rolnictwa, bo gdzie indziej jest pustynia. Ale nie spodziewam się, że będziemy musieli do tego dojść.

Rolnicy powinni odpowiednio uprawiać glebę, żeby zatrzymać w niej wodę, samorządy powinny budować zapory na rzekach, podpiętrzać stawy i jeziora, rząd realizować program budowy zbiorników retencyjnych, a każdy z nas oszczędzać wodę przy goleniu czy myciu zębów.

Lanie wody bez opamiętania, kiedy innym jej brakuje, powinno być ograniczone. Podlewanie trawników czy zboża gdzieś rosnącego pod lasem to głupota, to jest zbrodnia, tak nie wolno, bo wody tu wykorzystanej, może zabraknąć gdzie indziej ludziom do życia. A to nasze dobro wspólne.

Chcę uprościć system szacowania strat. Komisje suszowe to anachronizm. Trudno znaleźć do nich ludzi, rolnicy kwestionują ich szacunki, część protestuje, więc wprowadzamy aplikację dla rolników, która uprości zgłaszanie suszy. Nikt w Europie jeszcze tego nie wprowadził. W aplikacji wykorzystamy wszystkie bazy danych: georadary, informacje ze stacji meteorologicznych, obrazowanie satelitarne, żeby zobiektywizować i zautomatyzować wielkość zgłaszanych przez rolnika strat. Natomiast komisje miałyby tylko kontrolować ten mechanizm. Odbywałyby się w 5 proc. wylosowanych gospodarstw, żeby sprawdzić, czy aplikacja dobrze działa.

Susza nie podniesie cen żywności? W zeszłym roku najgorętszym warzywem stała się słynna pietruszka.

Jeśli ktoś kwestionuje w tej chwili cenę polskiej żywności, to chyba nie do końca wie, o czym mówi. Żywność w krajach Europy Zachodniej, również uwzględniając to, że mamy mniejsze zarobki, jest w Polsce tania. Może i dlatego jest przez nas marnowana? Wyrzucamy ok. 30 proc. żywności. Kupujemy bez opamiętania. To nie tylko grzech, ale głupota i marnowanie ludzkiej pracy.

Te zestawienia cen muszą mieć logiczne uzasadnienie. Porównywanie cen pietruszki na przednówku, kiedy zakończyły się zapasy z ubiegłego roku, a jeszcze nowa nie urosła, było absurdem. Trzeba mówić szczerze – to, co rolnicy otrzymują za swoje produkty, to jest tylko niewielki wycinek tego, za co ostatecznie płaci konsument w sklepie. Pietruszka w centrum Warszawy kosztowała 20 zł za kilogram, a na rynku hurtowym na giełdzie w Broniszach kosztowała po 3-4 zł, czyli ktoś po drodze tę cenę podnosił. Dlatego zachęcam wszystkich – dogadujcie się z rolnikami, szukajcie ich, kupujmy od nich bezpośrednio albo przez Internet, wspierajmy polskie produkty.

Źródło: Wprost

Czytaj także

 0