Prof. Witkowski: Coraz więcej Polaków umiera na serce. A będzie jeszcze gorzej

Kardiologia nie jest zieloną wyspą

Dodano: 
Prof. Adam Witkowski
Prof. Adam Witkowski / Źródło: Archiwum prywatne
Za największą część "nadmiarowych zgonów" w czasie epidemii COVID-19 odpowiadają choroby serca. – Będzie gorzej: na skutek nieleczenia wszystkich zawałów serca, odwlekania planowych zabiegów. Kolejki do nich rosną, a w kardiologii planowych zabiegów nie można odkładać – mówi „Wprost” prof. Adam Witkowski, prezes Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego. Co trzeba pilnie zmienić, by Polacy rzadziej umierali na serce?

Wprost: W 2020 r. w Polsce zmarło ponad 60 tys. osób więcej niż rok wcześniej. Szacuje się, że dwie trzecie tych "nadmiarowych" zgonów była w powiązana z COVID-19, zaś jedna trzecia – ze źle leczonymi innymi chorobami. Przede wszystkim chorobami serca. Dlaczego tak wielu Polaków umiera z powodu chorób sercowo-naczyniowych?

Prof. Adam Witkowski: Z danych Ministerstwa Zdrowia wynika, że w 2020 r. liczba zgonów z powodu chorób sercowo-naczyniowych wzrosła o prawie 17 proc. Dużo się mówi o onkologii, tu też liczba zgonów była wyższa, ale o 4 proc.

Widać, że epidemia COVID-19 szczególnie „nie służy” sercu.

Po pierwsze sam wirus może być przyczyną wzrostu liczby zawałów serca, udarów mózgu, ponieważ zmienia krzepliwość krwi, powoduje destabilizację blaszek miażdżycowych. Może też niszczyć komórki mięśnia sercowego. Druga przyczyna: chorzy kardiologicznie byli gorzej zaopiekowani: przychodnie nastawiły się głównie na leczenie zdalne, a zdalnie trudno leczyć np. chorego z niewydolnością serca czy miażdżycą.

Artykuł został opublikowany w 16/2021 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania tygodnika Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

 0

Czytaj także