Muzyka jest jak... wirus? Hity rozprzestrzeniają się jak choroby zakaźne – twierdzą matematycy

Muzyka jest jak... wirus? Hity rozprzestrzeniają się jak choroby zakaźne – twierdzą matematycy

Dodano: 
Świat dźwięków, zdjęcie ilustracyjne
Świat dźwięków, zdjęcie ilustracyjne / Źródło: Shutterstock / Billion Photos
Pandemia COVID-19 spowodowała, że modele matematyczne pozwalają nam prognozować rozwój kolejnych zakażeń koronawirusem. Okazuje się, że w tej kwestii istnieje całkiem sporo podobieństw do muzyki – zwłaszcza elektronicznej.

Zdarza się, że niektóre melodie działają na nas tak intensywnie, że po prostu nie mogą nam wyjść z głowy. Wystarczy kilka taktów piosenki, charakterystyczna linia melodyczna lub wpadający w ucho refren kolejnego hitu sezonu, by nucić w myślach dźwięki, które nami dosłownie zawładnęły.

Najnowsze wyniki badań opublikowanych na łamach „Proceedings of the Royal Society” przez matematyków z McMaster University w Kanadzie wskazują, że wbrew pozorom zjawisko to wiele łączy z tym, w jaki sposób rozprzestrzeniają się choroby zakaźne.

Co łączy muzyczne hity z chorobami zakaźnymi?

Twórcy pandemicznych modeli matematycznych twierdzą, że schemat osiągania popularności utworów uznawanych za hity, które często królują na listach przebojów, można porównać do tego, w jaki sposób w społeczeństwie rozchodzą się wirusy prowadzące do poważnych chorób i infekcji.

Gdyby nie COVID-19 pewnie nigdy nie udałoby się zgromadzić wystarczającej liczby danych, by zauważyć takie podobieństwo. Globalna epidemia dała jednak całkiem spore pole do popisu naukowcom z różnych dziedzin – także matematykom i statystykom.

Ich zdaniem metody stosowane do opisu rozprzestrzeniania się chorób zakaźnych można wykorzystać także do analizy trendów dotyczących popularności różnych utworów muzycznych.

Za najbardziej „zaraźliwą” pod tym względem uznano muzykę elektroniczną, która jest nawet 190 razy bardziej zakaźliwa niż... odra przenoszona drogą kropelkową. Elektroniczne hity wpadają nam w ucho łatwiej niż hip-hop, rock i metal, a paradoksalnie najmniej działają na nas skoczne utwory taneczne z gatunku dance – twierdzą naukowcy.

twitter

To, że muzyka elektroniczna najszybciej rozprzestrzenia się w społeczeństwie zdaniem naukowców wskazuje na to, że fani tego gatunku są po prostu najbardziej aktywni jeśli chodzi o udostępnianie ulubionych utworów.

Na listach przebojów królują te melodie, które rozchodzą się w społeczeństwie jak... wirus

Zespół kanadyjskich badaczy pod kierunkiem dr Dory Rosati z McMaster University w Hamilton przeanalizował ponad tysiąc najczęściej pobieranych piosenek w latach 2007-2014 z bazy danych liczącej ponad 1,4 mld utworów z 33 krajów świata i porównał je z tzw. modelem SIR, który służy epidemiologom do obliczania skali rozprzestrzeniania się chorób zakaźnych w danej populacji.

Dzięki temu naukowcy zauważyli, że największe szanse na to, by dana piosenka stała się prawdziwym hitem, mają tylko takie utwory, których schemat udostępniana pomiędzy poszczególnymi użytkownikami jest najbardziej podobny do modeli prognozujących rozprzestrzenianie się wirusów.

„Popularne piosenki są często opisywane jako „wirusowe” lub „chwytliwe”, tak jakby mogły „zarażać” ludzi. Być może ten opis jest bardziej trafny niż dotąd sądziliśmy. W rzeczywistości tzw. szeregi czasowe dotyczące pobierania wielu hitów analizowanych w tym badaniu ma podobny kształt do analogicznych szeregów dotyczących chorób zakaźnych” – zapewniają naukowcy z McMaster University.

Muzyka jest jak wirus i można się nią... zarazić?

Naukowcy uważają, że paradoksalnie muzyką można się „zarazić” w szybszym tempie niż chorobami zakaźnymi – na dodatek bez żadnego kontaktu fizycznego. Co to właściwie oznacza?

Okazuje się, że we współczesnym, mocno zelektronizowanym i w coraz większym stopniu sterowanym za pomocą algorytmów świecie wystarczy, by ktoś z naszego otoczenia udostępnił chwytliwą melodię, by szybko zainfekować potencjalnym hitem inne osoby.

To, kogo mamy w swojej grupie znajomych, z którymi kontaktujemy się w mediach społecznościowych, może mieć wpływ na nasze wybory dotyczące poszczególnych utworów muzycznych w większym stopniu niż się powszechnie uważa. Wystarczy jeden post lub tweet, by setki internautów podążyło w ślad za pozostawionym plikiem w taki sposób, jak wirusy atakujące kolejne „ofiary”.

Czytaj też:
Jak na mózg wpływa słuchanie Mozarta? Zmiany widać już po 30 sekundach
Czytaj też:
„Edukacja seksualna jest naszym prawem”. Wyjątkowa akcja Anji Rubik

Źródło: Zdrowie WPROST.pl / Proceedings of the Royal Society/ McMaster University
 0

Czytaj także