„Rysy to często pierwsza wycieczka w góry i niestety czasem ostatnia” – z naczelnikiem TOPR o sytuacji w górach

„Rysy to często pierwsza wycieczka w góry i niestety czasem ostatnia” – z naczelnikiem TOPR o sytuacji w górach

Dodano: 
Wycieczka, góry
Wycieczka, góry / Źródło: Unsplash / Chris Hayashi
Jak podają statystyki, w 2019 r. TOPR interweniował w Tatrach ponad tysiąc razy. Jaki będzie ten rok, zależy tylko od naszej ostrożności. O tym, jak zachować bezpieczeństwo w górach rozmawialiśmy z naczelnikiem TOPR, Janem Krzysztofem.

Sezon w Tatrach rozkwita w pełni i mnóstwo turystów udaje się tu na krótkie lub dłuższe wycieczki. W związku z pandemią koronawirusa i zamknięciem granic wielu krajów, Polacy jeszcze chętniej doceniają zalety rodzimych terenów. Niestety, wraz z ilością wycieczek rośnie też ryzyko niebezpiecznych zachowań. Szczególnie jeśli wybieramy się bez przygotowania, przeceniamy nasze możliwości lub nie respektujemy górskich praw. O tym, że w górach trzeba być pokornym, przekonał się boleśnie niejeden wspinacz. Zwichnięcia, urazy i inne sytuacje zdarzają się bowiem bardzo często. Na szczęście na straży bezpieczeństwa w polskich Tatrach stoi Tatrzańskie Ochotnicze Pogotowie Ratunkowe.

Jakie są najczęstsze błędy popełniane przez turystów?

Jan Krzysztof, naczelnik TOPR: Podstawowy błąd to nierealistyczna ocena własnych umiejętności i kondycji, brak podstawowego przygotowania, tzn. choćby podstaw planowania wyjścia. Obejmuje ono wcześniejsze zapoznanie się z dostępnymi informacjami w przewodnikach tradycyjnych, czy też cyfrowych, sprawdzenie warunków panujących i prognozowanych w górach. Te podstawowe elementy decydują najczęściej o późniejszych zdarzeniach – często bardzo poważnych w skutkach. Pewnym problemem jest również fakt, ze Polska jest krajem zdecydowanie nizinnym z równoczesną ogromną popularnością turystyki górskiej. Przeskok zaś ze spacerów w niższych górach do Tatr jest bardzo gwałtowny. W Tatrach poza lodowcami spotkamy się ze wszelkimi ryzykami alpejskimi – szczególnie zimą. Również latem banalne potknięcie na spacerze w Beskidach czy niżej położonych partiach Tatr w ich wysokogórskich partiach może się skończyć upadkiem z dużej wysokości włącznie z ryzykiem utraty życia.

Ta nierealistyczna ocena własnych umiejętności skutkuje również nieadekwatnym wyposażeniem, lub tez brakiem umiejętności posługiwania się tym sprzętem, np. raki i czekan są zimą, a często również wczesnym latem i jesienią są niezbędnym wyposażeniem, ale bez wcześniejszego opanowania posługiwania się tym sprzętem mogą być po prostu kolejnym ryzykiem.

Trzymany w ręku smartfon, obserwowanie innych turystów, często również o bardzo ograniczonej wiedzy i podejmowanie na tej podstawie decyzji nie są wystarczające do odbycia udanej, bezpiecznej wycieczki.

Oczywiście również w Tatrach całe obszary niżej położone są dostępne dla zupełnie początkujących spacerowiczów i nie wymaga to specjalnego ekwipunku i umiejętności. Ważne by była to wycieczka adekwatna do naszej kondycji i pogody, byśmy po prostu nie przekroczyli naszych kompetencji, wchodząc zbyt wysoko, czy w zbyt trudny dla nas teren. To wymaga wcześniejszego choćby podstawowego przygotowania. Z niepokojem obserwujemy również wybierane cele przez turystów. Dominują Rysy jako najwyższy punkt w Polsce i często jest to pierwsza wycieczka w góry. Niestety czasem również ostatnia. To w tym rejonie dochodzi w tej chwili do największej liczby poważnych wypadków w tym również śmiertelnych.

W jakich sytuacjach radzić sobie samemu, a kiedy wezwać ratownika?

J.K.: Każda sytuacja jest inna i znów zależy od naszych kompetencji i np. możliwości wezwania pomocy. Przypomnę, że w dalszym ciągu w górach w wielu miejscach nie ma zasięgu telefonii komórkowej i wezwanie pomocy nie będzie po prostu możliwe. Jeżeli mówimy o Tatrach czy innych górach w Polsce to jesteśmy w dosyć komfortowej sytuacji. Mamy sprawny system ratownictwa górskiego i jeżeli mamy tylko zasięg, możemy skontaktować się ratownikami, dzwoniąc na nr ratunkowy 601 100 300 lub 985. Podczas kontaktu z ratownikiem zostanie oceniona sytuacja i ratownik podejmie decyzję co dalej. Polecam przy okazji zainstalowanie w telefonie aplikacji RATUNEK, dzięki której połączenie z ratownikami będzie bardzo proste, a równocześnie zostanie przesłana do nas pozycja GPS dzwoniącego. To pozwala nam na szybkie ustalenie miejsca zdarzenia. Często też udaje się nam na tej podstawie „naprowadzić” turystów na szlak jeżeli go chwilowo zgubili i na tym kończy się potrzebna pomoc.

Zachęcamy, by nie będąc pewnym swoich ewentualnych decyzji nie podejmować samodzielnie działań, które mogą być fatalne w skutkach dla naszego zdrowia czy życia. Oczywiście Tatry to asfaltowa droga do Morskiego Oka i kilka do kilkunastu tysięcy osób dziennie, ale też tereny kompletnie dzikie i wymagające umiejętności alpinistycznych. To zupełnie inne światy i inne wyzwania. Kiedy mówimy o problemach po zmierzchu, to znów wracamy do tematu odpowiedniego planowania. Skoro taki problem się pojawił, to znaczy, że wyszliśmy w góry zbyt późno, lub na zbyt długą i trudną trasę przekraczającą naszą kondycję. Uzupełnieniem problemów jest powszechny brak latarki – najlepiej tzw. czołowej. Światło smartfonów – często jedyne jego źródło – szybko się kończy, a rozładowana bateria pozbawia nas również możliwości kontaktu z ratownikami.

Do jakich przypadków są najczęściej wzywani ratownicy?

J.K.: Większość zdarzeń to rutynowa pomoc związana z kontuzjami kończyn. Skręcenie kostki, w mieście zupełnie banalne, w górach wymaga pomocy i transportu w noszach, włącznie z koniecznością użycia np. śmigłowca. Oczywiście rodzaj wypadków często zależy od pory roku i natężenia ruchu turystycznego.

Wiosna i wczesne lato – okres, który właśnie mamy – to bardzo często wypadki na skutek poślizgnięcia się na zalegających jeszcze w wielu miejscach i w dużych ilościach zlodowaciałego śniegu, oraz braku odpowiedniego wyposażenia i umiejętności.

Czy TOPR może powstrzymać się od wysłania ratownika, jeśli sytuacja jest niegroźna, i udzielić telefonicznej instrukcji?

J.K.: Nie mamy takiego zwyczaju. Jeśli tylko są jakiekolwiek wskazania do udzielenia pomocy, a nie uda się telefonicznie udzielić wystarczającej porady, to oczywiście ratownicy udadzą się na miejsce. Każde wezwanie jest jednak weryfikowane i na tej podstawie podejmowane są adekwatne działania. Przypomnę, że czasem niestety trzeba będzie na tę pomoc trochę poczekać, jeżeli np. pogoda nie pozwala na użycie śmigłowca, lub trwa równocześnie inna, poważna akcja ratunkowa.

Jak możemy wspomóc polskie ratownictwo górskie, np. przekazanie 1% podatku?

J.K.: Najlepiej nie ulegać wypadkom, lub takim, które dają nam szanse na udzielenie skutecznej pomocy. A mówiąc poważnie (choć to pierwsze zdanie ma sens) to skuteczne ratownictwo wymaga pieniędzy, które pozwolą na właściwe wyszkolenie, wyposażenie i utrzymanie odpowiedniej gotowości do działania. Główne źródło to środki w ramach zadania zleconego z MSWiA, 15% z biletów wstępu do Tatrzańskiego Parku Narodowego i nasi partnerzy i sponsorzy – Polkomtel, Skoda, BP, Żabka, Bakaland i Nokian. Jednym z najistotniejszych źródeł finansowania jest w ostatnich latach Fundacja Ratownictwa Tatrzańskiego TOPR, której głównym celem jest wspieranie ratownictwa w Tatrach, a którą można wesprzeć choćby poprzez przekazanie 1% przy rozliczeniu PIT.

Czytaj także:
Branża turystyczna rozkwita na nowo

Źródło: statystyki TOPR

Czytaj także

 0