Mijakoska: Już siedmioletnie dzieci zastanawiają się, czy są wystarczająco szczupłe. To często wina rodziców

Mijakoska: Już siedmioletnie dzieci zastanawiają się, czy są wystarczająco szczupłe. To często wina rodziców

Dodano: 
Nogi młodej dziewczyny (zdj. ilustracyjne)
Nogi młodej dziewczyny (zdj. ilustracyjne) / Źródło: Fotolia / Punsa
Matka wiecznie niezadowolona ze swojego wyglądu. Ojciec, który nie pozwala odejść od stołu, zanim talerz nie będzie pusty - możemy zwalać na media, celebrytów, wychudzony świat modelingu, ale najpierw odpowiedzmy sobie na pytanie, czy my-rodzice sami nie wpędzamy naszych dzieci w zaburzenia odżywiania – ostrzega Ula Mijakoska, twórczyni Diet Coachingu, współpracuje m.in. z uniwersytetem krakowskim i SWPS.

Ewelina Celejewska: Wydaje mi się, że wielu rodziców odpowiada za zaburzenia odżywiania u swoich dzieci. Zgodzi się pani ze mną? Oczywiście mam tu na myśli głównie matki.

Ula Mijakoska – Diet Coach: Tak i jednocześnie warto wyjaśnić czym są zaburzenia odżywiania. Zaburzenia odżywiania, te najbardziej znane, to: anoreksja, bulimia i kompulsywne jedzenie. Wszystkie wymienione przeze mnie wiążą się z negatywnym postrzeganiem własnego ciała. Wyniki badań w obszarze odbioru ciała przez dzieci są w mojej opinii druzgocące: już w wieku siedmiu, ośmiu lat zaczynają myśleć o tym jak wyglądają i czy są wystarczająco szczupłe. Odpowiedzialność za ten stan rzeczy w pewnej mierze ponoszą media, w szczególności reklama, w której dominują doskonali, czyli bardzo szczupli (taki jest podprogowy przekaz) ludzie. I chociaż idealny wygląd gwiazd i celebrytów na zdjęciach to iluzja, to dzieci już tego nie widzą.

My, dorośli sami dajemy się na to nabrać. Dzieci w jakim wieku są najbardziej podatne na to, co płynie z „wielkiego świata”?

Na przekaz „doskonałego wzorca” narażeni są przede wszystkim nastolatkowie. To grupa, która ze względu na burzę hormonalną i zmiany, jakim w okresie dojrzewania ulega ciało, jest najbardziej przewrażliwiona na punkcie własnego wyglądu. W tym okresie to nie osiągnięcia, ale właśnie wygląd zewnętrzny jest głównym kryterium samooceny. Niektóre dzieci i młodzież są w stanie poświęcić niewyobrażalnie dużo, by upodobnić się do gwiazd na billboardach czy Instagramie.

A jest w tym jakaś „wina” rodzica?

Niewątpliwie z takim wypaczonym wizerunkiem własnego ciała u dzieci i młodzieży wiąże się ich niskie poczucie własnej wartości, spowodowane trudną sytuacją rodzinną albo traumatycznymi przeżyciami czy zranieniami. Dzieciństwo, bardzo kształtuje nasz stosunek do siebie i do własnego ciała, co obserwuję podczas pracy z dorosłymi już pacjentami. Jeśli rodzice, a zwłaszcza matka, dobrze się czują w swoim ciele, są pewni siebie, to ich dzieci też stopniowo będą wykształcać u siebie taki pozytywny obraz, będą siebie akceptowały. Jeśli jest inaczej, tzn. matka nie jest zadowolona ze swojego wyglądu, ciągle się odchudza, jest na diecie czasem lub często, chciałaby być szczuplejsza, młodsza i piękniejsza, zwraca uwagę na każdy gram swojej wagi, a jej poczucie własnej wartości jest niskie, to u dziecka może pojawić się negatywna myśl związana z jego własnym wyglądem, ziarno „coś jest ze mną nie tak” zostaje zasiane i w zależności na jaki grunt trafi, w takim tempie zakiełkuje i się rozwinie, u jednych będzie to wieczne niezadowolenie z siebie i gonienie za ideałem, u innych zaburzenia odżywiania i inne poważniejsze konsekwencje, np. depresja. Warto dodać, że na kształtowanie obrazu własnego ciała mają wpływ najprostsze gesty świadczące o bliskości, takie jak: dotykanie, przytulanie, głaskanie. Wiele dzieci nie lubi dotyku, bo nie były przytulane, głaskane przez rodziców. Nielubienie dotyku może wynikać z relacji, w których nie mówi się o swoich uczuciach, nie ma bliskości i otwartości na siebie, w których członkowie rodziny, w tym dzieci, żyją obok siebie. Nie ma nic piękniejszego niż przytulanie się, a przytulanie dzieci to obowiązek dorosłych, jest im to tak samo potrzebne jak powietrze, ruch, dobre jedzenie czy ubranie. Wpływ braku bliskości i więzi w rodzinie wiąże się z wieloma trudnościami w życiu dorosłym, takimi jak: unikanie bliskości z innymi ludźmi, życie w samotności. Jak wiadomo takie zachowania w dzisiejszym świecie są coraz większym problemem społecznym. Osobną grupę podatną na zaburzenia odżywiania stanowią dzieci wykorzystywane seksualnie, które wstydzą się lub nienawidzą własnego ciała. Wszystkie wspomniane reakcje związane z pozbawieniem dziecka odczuć wynikających z fizycznego dotyku: przytulania, hołubienia, głaskania, ściskania, mogą przełożyć się z jednej strony na zaburzenia sensoryczne dotyczące rozmiaru i kształtu własnego ciała, a z drugiej na zmysł jedzenia. Oznacza to, że dziecko nie będzie w stanie odejść od stołu. To jak wizerunek ciała został ukształtowany w umyśle dziecka, może mu towarzyszyć w dorosłym życiu. Zaburzenia odżywiania nigdy nie mają związku ze stosunkiem dziecka do jedzenia ale ze stosunkiem do siebie samego, najbliższych i innych przejawów życia.

Jakie sygnały na temat jedzenia i wyglądu odbiera dziecko od matki, która jest wiecznie na diecie?

Umysł dziecka jest jak gąbka i gdy matka ciągle mówi o swoim wyglądzie, kilogramach, diecie, dziecko będzie ją naśladować, mając przy tym błędne pojęcie dotyczące diet stosowanych przez matkę. Dzieci często odpowiadając na pytanie: co to znaczy być na diecie, odpowiada, że wtedy nie wolno jeść. Jeśli matka będąc na diecie je wtedy, gdy sobie na to pozwala, a nie wtedy, gdy jest głodna, to dziecko może takie zachowania naśladować. Gdy matka mówi, że odmawia sobie jedzenia wysokokalorycznych posiłków, je bardzo małe porcje, bo chce być szczuplejsza, piękniejsza, kochana etc., to obserwujące jej zachowania dziecko będzie je przejmowało. Ten sposób na życie jaki wybrała sobie matka to droga w kierunku anoreksji.

Dodajmy tu jeszcze brak więzi emocjonalnych pomiędzy matką a dzieckiem, brak zainteresowania przeżyciami dziecka ze strony matki, brak przytulania i dotyku, brak karmienia piersią lub bardzo szybkie odstawienie od piersi.

Kolejne istotne sygnały wiążą się z poczuciem własnej wartości i ze sprawstwem. Problemy w kontaktach i relacjach z rodzicami są czynnikami torującymi drogę do anoreksji. Dzieje się tak, kiedy dziecko słyszy opinie i skargi matki: jestem niewystarczająco dobra, nie zasługuję, jestem do niczego, nie daję sobie rady ze zwykłą dietą, to jak mam być kobietą sukcesu, nic mi się w sobie nie podoba, nikt mnie nie kocha, to przez was tak wyglądam, gdybym nie była w ciąży, to byłabym piękna i wasz ojciec by mnie nie zostawił itd. W swojej praktyce diet coacha często spotykam się z taką surową i niesprawiedliwą samooceną kobiet.

Czytaj także:
„Mama zawsze taka była. Nie chciało jej się żyć”. Z czym zmagają się dzieci depresyjnych rodziców?