Pornowirus. Rośnie liczba uzależnionych od pornografii

Pornowirus. Rośnie liczba uzależnionych od pornografii

Dodano: 
Pornografia online (zdj, ilustracyjne)
Pornografia online (zdj, ilustracyjne) / Źródło: Fotolia / Andrey Popov
Całe dnie w domu, lekcje przez internet, komputer jako główne źródło rozrywki. W czasie epidemii dzieci spędzają znacznie więcej czasu online. Zdaniem specjalistów, taka sytuacja sprzyja uzależnieniu od sieci, w tym od pornografii.

Rodzicom często wydaje się, że jeśli dziecko jest obok, w drugim pokoju, to jest bezpieczne, a oni wiedzą co robi. Tymczasem takiej pewności mieć nie można – tłumaczy w rozmowie z „Wprost” Katarzyna Nowicka ze Stowarzyszenia Twoja Sprawa, które zajmuje się ochroną dzieci przed pornografią.

Zwłaszcza w okresie pandemii internet staje się elementem życia nieletnich w jeszcze większym stopniu niż normalnie. – To oczywiście wspaniałe narzędzie, które można wykorzystywać bardzo kreatywnie, ale ma też swoje złe strony: treści, przed którymi dzieci powinno się chronić. To m.in. cyberprzemoc, patotreści czy właśnie pornografia – zauważa Nowicka.

Jej słowa potwierdzają badania naukowe. Twórcy raportu „Rodzice Nastolatków 3.0” sprawdzili, co o swojej aktywności w necie mówią dzieci, a co o niej wiedzą dorośli. Okazało się, że to dwa różne światy.

Zdecydowana większość rodziców nie wie, z jakich treści w internecie korzystają ich podopieczni. Nie doszacowują też czasu korzystania z internetu przez dzieci – według nich przeciętnie to 2,5 godziny na dobę.

Tymczasem same nastolatki wskazują, że z internetu korzystają średnio ponad cztery godziny. Niecałe 12 proc. rodziców stwierdziło, że ich dzieci oglądają patostreamy. W rzeczywistości kontakt z takimi treściami deklaruje prawie dwa razy więcej młodych ludzi (23,4 proc.).

Wystarczy kliknąć

Nowicka zauważa, że od czasu, gdy ludzie z powodu pandemii zostają w domach, jeden z głównych portali pornograficznych chwali się olbrzymimi wzrostami oglądalności. A przecież użytkownikami takich stron są także dzieci. – Badania pokazują wyraźnie, że mają kontakt z pornografią. Niektóre wręcz regularny! – podkreśla specjalistka ze stowarzyszenia Twoja Sprawa.

Zabezpieczenia, które stosują portale, to jedna wielka iluzja. – Wystarczy odznaczenie „tak, mam 18 lat”. To żadne zabezpieczenie. Kliknąć może także siedmio- czy ośmiolatek i świat nawet najbardziej brutalnej pornografii jest dla niego w pełni dostępny – ostrzega Nowicka. – Kolejne kliknięcia dają możliwość oglądania scen, które niekiedy mogą szokować nawet dorosłego – dodaje.

Dr hab. Mateusz Gola, który zajmuje się badaniami na temat nałogowego korzystania z pornografii, powiedział niedawno, że dzisiejsza pornografia to nagrania wideo, w których łamane są wszystkie możliwe tabu. – I właśnie do takich treści mają dostęp dzieci – podkreśla Nowicka.

Fałszywy obraz seksu

Wiele osób wciąż nie zdaje sobie sprawy z możliwych konsekwencji. Eksperci alarmują tymczasem, że dzieci wierzą w to co widzą. – Oglądając takie treści nabierają przekonania, że tak wygląda seks, relacje, ludzkie ciało, że drugiego człowieka można traktować przedmiotowo. To może mieć przełożenie na przyszłość. Na późniejsze nawiązywanie relacji, budowanie związków... Możliwych konsekwencji jest naprawdę wiele. Krok po kroku wyjaśniają to specjaliści na naszym portalu opornografii.pl – wyjaśnia Katarzyna Nowicka ze stowarzyszenia Twoja Sprawa.

Dr Aleksandra Piotrowska, psycholożka dziecięca, podkreśla, że w czasie pandemii bardzo łatwo jest o nasilanie nawyku korzystania z internetu.

Myślę, że niestety za koronawirusa zapłacimy bardzo wyraźnym wzrostem liczby dzieci uzależnionych od sieci. I to sobie trzeba uświadomić – mówi dr Piotrowska w rozmowie z portalem opornografii.pl.

Dodaje, że jeszcze przed epidemią mieliśmy z tym naprawdę duży problem. – Niedoceniany, bo wielu rodziców ciągle lekceważy zagrożenie i nie zwraca uwagi, że dziecko za dużo czasu spędza w internecie – dodaje specjalistka.

Zdaniem Piotrowskiej, w czasie epidemii zdecydowanie wzrasta też niebezpieczeństwo dostępu nieletnich do szkodliwych treści. W tym do pornografii. Psycholożka podkreśla, że ponieważ rodzice często pracują zdalnie, wzrosła też liczba godzin, kiedy dzieci są zostawione same sobie. – Trzeba przestrzegać przed tym, co je może spotkać w sieci, ale powinna temu towarzyszyć otwarta rozmowa. A z tym bywa problem. Zwłaszcza jeśli chodzi o pornografię – tłumaczy dr Piotrowska

I podkreśla, że porządna rozmowa o pornografii należy się każdemu dziecku.

Dorośli naprawdę nie zdają sobie sprawy z tego, jak wcześnie dzieci wchodzą w takie treści. Z badań wynika, że jest to średnio 9 lat.

Tymczasem rodzice boją się takiej rozmowy jak ognia, nie wiedzą jak ją przeprowadzić, nie dysponują aparatem pojęciowym do rozmawiania w ogóle o seksie. A tu potrzebny jest konkretny przekaz. Że pornografia to jest aktorstwo, że nie na tym polega seks, że to jest wymyślane wyłącznie po to, żeby przyciągać uwagę jak największej liczby ludzi, bo ci, którzy to wymyślają, zarabiają na tym pieniądze. To właśnie powinno się dzieciom otwarcie powiedzieć – wyjaśnia specjalistka.

Nie jesteśmy bezradni

Co możemy zrobić? Warto pomyśleć o narzędziach ochrony rodzicielskiej. – Wciąż niewielu rodziców je stosuje, a one się sprawdzają, zwłaszcza w przypadku młodszych dzieci – podkreśla Katarzyna Nowicka. Psychologowie zachęcają też, żeby rozmawiać z dzieckiem na temat pornografii. Choć to wydaje się trudne, jest jak najbardziej możliwe.

Stowarzyszenie Twoja Sprawa przygotowało też projekt przepisów chroniących dzieci przed pornografią.

W założeniach chodzi przede wszystkim o nałożenie na dostawców pornografii obowiązku wdrożenia skutecznych narzędzi weryfikacji wieku.

Trwają prace ekspertów nad konkretnymi propozycjami rozwiązań. – Chodzi o to żeby były one skuteczne i, co bardzo ważne, żeby chroniły prawo do prywatności osób dorosłych – podkreśla Katarzyna Nowicka ze stowarzyszenia Twoja Sprawa.

Źródło: Wprost

Czytaj także

 0