Dorośli są przerażeni młodym pokoleniem „Unieważniliśmy całą generację”

Dorośli są przerażeni młodym pokoleniem „Unieważniliśmy całą generację”

Dodano: 
Tomasz Bilicki
Tomasz Bilicki Źródło: Archiwum prywatne / Filip Klonowicz
Przewrażliwieni”, „delikatni”, „roszczeniowi” – tak mówimy dziś o młodych ludziach, którzy nie chcą żyć w kulturze zaciskania zębów, hipokryzji i relacji opartych na kontroli. Czy generacja płatków śniegu wymusi jedną z największych zmian społecznych od dekad? „To nie jest pokolenie słabości, to pokolenie autentyczności, które my, dorośli, regularnie unieważniamy. A młodzi zaczynają dziś zmieniać nie tylko relacje rodzinne, ale też szkołę, rynek pracy i politykę. I dobrze. Może oni wcale nie chcą od życia za dużo, może to my chcieliśmy od niego za mało? – mówi Tomasz Bilicki, pedagog, terapeuta, interwent kryzysowy.

Marta Byczkowska-Nowak: Mówimy dziś o młodych ludziach: „płatki śniegu”, „pokolenie przewrażliwionych”, „delikatni”, „roszczeniowi”. Specjaliści z kolei alarmują, że chcąc chronić dzieci przed stresem uprawiamy „rodzicielstwo helikopterowe” i tak się nad nimi trzęsiemy, że wychowujemy pokolenie, które nie radzi sobie z życiem. Ty mówisz: „unieważniliśmy całą generację”. Czy to nie jest sprzeczność?

Tomasz Bilicki: Moim zdaniem bardzo wielu dorosłych specjalizuje się dziś w unieważnianiu młodych ludzi. Patrzymy na nich z poczuciem wyższości: my byliśmy twardsi, bardziej odporni, bardziej pracowici. Tylko że wtedy warto zadać pytanie: no dobrze, a my jako pokolenie jesteśmy tacy szczęśliwi? Mamy adekwatną samoocenę? Potrafimy budować relacje, dbać o siebie, odpoczywać, nie uciekać w pracę, używki albo inne rozpuszczalniki emocji?

Mam poczucie, że młodzi ludzie po prostu nie chcą już żyć według starego modelu: harować całe życie, zaciskać zęby, spłacić kredyt hipoteczny, wytrzymywać upokorzenia i dopiero na końcu pozwolić sobie na przyjemność i szczęście. Oni chcą żyć naprawdę już teraz. I może wcale nie są słabsi od nas, może po prostu są wobec nas bardziej wymagający? Czy to źle? Patrzą na przemęczonych, wypalonych dorosłych, którzy całe życie słyszeli: „najpierw obowiązki, potem życie” i po prostu nie chcą tego powielać. I szczerze mówiąc, ja się im nie dziwię. Może problem wcale nie polega na tym, że oni chcą od życia za dużo, tylko że my chcieliśmy od niego za mało?

A jednak określenie „płatki śniegu” zrobiło gigantyczną karierę.

To zastanówmy się, co to mówi o dorosłych. To określenie jest ironiczne, może nawet pogardliwe, na pewno wygodne. Pozwala machnąć ręką na problemy młodych ludzi i uznać, że „oni tacy po prostu są”. Tymczasem połowa młodych ludzi jest zdrowa psychicznie, funkcjonuje normalnie, ma relacje, pasje, plany.

A jeśli już chcemy rozmawiać o kryzysie psychicznym, to może warto uczciwie spojrzeć też na dorosłych. Na nasze lęki, samotność, uzależnienia, wypalenie. Może się okazać, że oni wcale nie są bardziej pogubieni niż my, tylko dużo mniej udają.

No właśnie, a może to po prostu pierwsze pokolenie, które przestało udawać, że wszystko jest w porządku?

Artykuł został opublikowany w 22/2026 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania tygodnika Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.