Leczenie raka prostaty w czasie zarazy

Leczenie raka prostaty w czasie zarazy

Dodano: 
Dr n.med. Marek Filipek Centrum HIFU Clinic
Dr n.med. Marek Filipek Centrum HIFU Clinic / Źródło: materiał partnera
Epidemia COVID-19 dotknęła wszystkich – zdrowych, ale także tych, u których podejrzewa się lub już rozpoznano raka prostaty. Ci pacjenci także są ofiarami epidemii. Rozmowa z dr n. med. Markiem Filipkiem z HIFU CLINIC Centrum Leczenia Raka Prostaty w Warszawie.

Ten czas jest wyzwaniem dla każdego z nas – nie da się zliczyć, na ile różnych sposobów epidemia COVID-19 wywróciła do góry nogami dotychczasowy porządek. A co w tym trudnym czasie się dzieje z pacjentami chorymi na raka prostaty?

Trudno jest mówić o raku prostaty w oderwaniu od całej reszty. Rak prostaty jest tak powszechny, jak kredyt hipoteczny. W Europie jest to już najczęściej rozpoznawany nowotwór wśród mężczyzn – 1 na 8 osób w ciągu swojego życia usłyszy od urologa informację o takim rozpoznaniu. W ostatnim czasie przyzwyczajamy się do dużych liczb w związku z COVID-19. Ale liczby dotyczące raka prostaty powinny robić jeszcze większe wrażenie. Tylko w 2018 roku w Europie odnotowaliśmy 450 tysięcy nowych zachorowań na ten nowotwór, a 107 tysięcy mężczyzn zmarło z jego powodu.

Czy epidemia COVID-19 wpłynie na te statystyki?

To jest bardzo interesujące pytanie. Niestety mamy już zły precedens tego typu w formie eksperymentu, jaki na żywych mężczyznach w latach 2012–2017 przeprowadziła amerykańska agencja USPSTF (US Preventive Services Task Force). Jej specjaliści rekomendowali, aby nie oznaczać poziomu PSA (antygen swoisty dla prostaty – badanie z krwi) u mężczyzn bez objawów chorób urologicznych. Wycofano się z tego, dosłownie rakiem, gdy zaobserwowano niepokojący wzrost rozpoznania raka prostaty w stadium zaawansowanym, czyli już niewyleczalnym.

Jak to tego doszło?

Rak prostaty różni się od wielu innych nowotworów i paradoksalnie wciąż nie jest dobrze poznany. Dodatkowo jego leczenie jest często nadmiernym postępowaniem ze względu na to, że wciąż do końca nie potrafimy w każdym przypadku trafnie ocenić, który pacjent wymaga, a który nie wymaga leczenia. Dlatego też Amerykanie dążyli do redukcji „nadmiernego” rozpoznawania raka prostaty. Jednak okazało się, że to było błędne założenie. Chodzi o to, że raka prostaty trzeba mądrzej rozpoznawać, a nie udawać że go nie ma.

Tak się teraz właśnie w Polsce dzieje?

W chwili obecnej mamy zapaść na poziomie diagnostyki – na badania pacjenci czekają około miesiąca lub dłużej. Można mieć nadzieję, że to opóźnienie w diagnostyce wpłynie jedynie negatywnie na względnie ograniczoną liczbę mężczyzn – szczególnie tych, którzy przez długie lata w ogóle się nie badali. Prognoza dla nich nieco się pogorszy, mogą znaleźć się w grupie chorych, którym rak prostaty skróci życie.

Jednak nawet kilkumiesięczny zastój w diagnostyce – z wyłączeniem pacjentów, u których istnieje bardzo wysokie stężenia PSA (>20ng/ml, przy braku objawów infekcji układu moczowego) – może wcale nie wpłynąć na śmiertelność ogólną spowodowaną tą chorobą w dłuższym okresie czasu.

Nie rozumiem, przecież zawsze się mówi, że nowotwór trzeba wykryć jak najwcześniej i jak najszybciej leczyć.

Ta ogólna zasada jest prawdziwa. Rak prostaty, jak inne nowotwory, dużo łatwiej jest radykalnie wyleczyć, gdy jest wykryty w zalążku, w początkowym stadium. Wtedy też odsetek wyleczeń przekracza 90 procent. Jednak w większości przypadków jest to choroba, która rozwija się nawet przez dekady. Dlatego też wiemy o tym, że nie powinniśmy szukać nowotworu prostaty u każdego mężczyzny, a jedynie u tych, u których istnieje prawdopodobieństwo, że są zagrożeni nowotworem prostaty, który nazywamy istotnym klinicznie.

Co to znaczy? Nie każdy nowotwór jest istotny?

Dokładnie tak. Wiele nowotworów prostaty, właśnie nieistotnych klinicznie, nie wymaga leczenia, a jedynie formy obserwacji, którą nazywamy aktywnym nadzorem. Są też skrajnie inne nowotwory – nazywamy je nowotworami z kategorii wysokiego ryzyka – których pilne leczenie jest konieczne.

To jak w obecnej sytuacji epidemii zaniepokojony swym zdrowiem mężczyzna może uzyskać skuteczną pomoc?

Najważniejsze, aby mężczyźni nie rezygnowali z opieki urologicznej i badań profilaktycznych. Chodzi zwłaszcza o tych, którzy skończyli 40 rok życia. Sposoby monitorowania w kierunku raka prostaty, jak też innych nowotworów i chorób urologicznych, są dostępne i można je ściśle indywidualizować. Mam nadzieję, że ten przymusowy czas spowolnienia zawodowego, sprowokuje wielu mężczyzn do zadbania o zdrowie i zajęcie się tematem prostaty. Zresztą już to obserwuję – pacjenci, którzy wcześniej stale odkładali diagnostykę nawet bardzo uciążliwych objawów urologicznych, znajdują czas na wideokonsultację, a po niej zaczynają się gruntownie badać.



Dr n. med. Marek Filipek – chirurg, specjalista urolog, z 40-letnim doświadczeniem zawodowym. Dyrektor medyczny HIFU CLINIC. Jest propagatorem innowacyjnych metod leczniczych i technik operacyjnych.

Źródło: materiał partnera

Czytaj także

 0