Dzieci spadają z trampolin, dorośli się upijają. Po co turyści nad morzem wzywają pogotowie?

Dzieci spadają z trampolin, dorośli się upijają. Po co turyści nad morzem wzywają pogotowie?

Dodano: 
Wakacje nad polskim morzem
Wakacje nad polskim morzem Źródło: Newspix.pl / Jacek Herok
Tylko w województwie zachodniopomorskim w sezonie pracuje sześć dodatkowych zespołów ratownictwa medycznego. Ratownicy z Kołobrzegu, Ustronia Morskiego i Międzyzdrojów opowiedzieli nam, jak wygląda teraz ich praca.

Wezwanie do małego dziecka o północy, które bawiąc się na trampolinie bez nadzoru rodzica, doznało urazu ręki. Dorośli tłumaczyli, że są wakacje. Wypadki z udziałem hulajnóg. Upadki z falochronu. Zderzenie rowerzystów na ścieżce rowerowej. Wypadki komunikacyjne w drodze nad morze i w drodze do domów. Bóle brzucha. Ratownik medyczny Michał Synak mówi wprost, że ten sezon jest bardzo pracowity. – Zespół Z01104, w którym dyżuruję, obsługuje nie tylko rejon Ustronie Morskie – Kołobrzeg, ale też wschodnią część wybrzeża w kierunku Mielna – mówi.

Ratownicy nie mają czasu na przerwy

Michał Synak podaje też statystyki. Wszystkie zespoły podległe Wojewódzkiej Stacji Pogotowia Ratunkowego w Szczecinie na terenie całego województwa zachodniopomorskiego każdej doby interweniują około 500-600 razy.

– Nasz jeden zespół stacjonujący w Ustroniu Morskim ma średnio w ciągu doby od 6-13 wezwań. W lipcu ten jeden zespół zrealizował 200 wezwań, z czego 50 dotyczyło osób poszkodowanych w wypadkach komunikacyjnych, a 51 wezwań dotyczyło dzieci. Trzy zespoły z Kołobrzegu w lipcu zrealizowały w sumie 829 interwencji, z czego 72 dotyczyły dzieci – mówi ratownik.

Grzegorz Pycz, ratownik medyczny, koordynator filii w Międzyzdrojach do tej wyliczanki dodaje swoje liczby. – Są dni, w których ratownicy spędzają cały dyżur w karetce, jeżdżąc do pacjentów i niestety nie mają nawet chwili przerwy. Zespoły z Międzyzdrojów udzielają pomocy poszkodowanym nie tylko w samych Międzyzdrojach, ale też w okolicy, m.in. w Świnoujściu i na terenie powiatu kamieńskiego. Średnio w ciągu jednego 12-godzinnego dyżuru każdy nasz zespół ma od 4-9 interwencji, co nie jest małą liczbą, ze względu na spore odległości do pacjentów oraz do najbliższych szpitali – opowiada.

Bóle brzucha, upadki, urazy

Najczęstsze interwencje?

Michał Synak: – Najczęściej są to wezwania do: bólu brzucha i błędów dietetycznych; bardzo często jesteśmy wzywani do osób leżących w stanie upojenia alkoholowego i skutków nadużywania alkoholu. Zdarzają się też pacjenci po zażyciu środków odurzających. Mieliśmy także wezwanie do zadławienia się jedzeniem.

W przypadku pacjentów w podeszłym wieku często powodem wezwania jest nadciśnienie, nierzadko spowodowane odwodnieniem oraz długotrwałą, męczącą podróżą nad morze albo też długotrwałą ekspozycją na słońce. Często też interweniujemy przy urazach i wypadkach komunikacyjnych z udziałem samochodów, rowerów i hulajnóg – mówi.

Grzegorz Pyrcz: – W tym sezonie letnim bardzo często interweniujemy u pacjentów z zatruciami pokarmowymi. Niestety wiele osób jadąc na wakacje zapomina swoich podstawowych leków albo szuka pomocy doraźnej przy drobnych dolegliwościach czy urazach i zamiast udać się do lekarza dyżurnego, wzywają pogotowie. W przypadku dzieci interwencje dotyczą najczęściej poparzeń gorącymi napojami oraz urazów – często dochodzi do nich podczas zabaw na trampolinach, rowerach i hulajnogach – opowiada.

 0

Czytaj także