Paulina Krupińska: Nie jestem zwolenniczką medycyny estetycznej

Paulina Krupińska: Nie jestem zwolenniczką medycyny estetycznej

Dodano: 
Nie mówię „nie” medycynie estetycznej, ale na razie to jeszcze nie dla mnie – mówi Paulina Krupińska. Miss Polonia twierdzi, że piękną skórę zawdzięcza dobrym genom i pielęgnacji domowej, której od dziecka uczyła jej mama. Krupińska jest zwolenniczką własnoręcznie sporządzonych kosmetyków na bazie naturalnych składników. Do takiej pielęgnacji urody zachęca też widzów swojego programu „Klinika urody”.
Paulina Krupińska jest jedną z najstarszych Miss Polonia, tytuł uzyskała bowiem w wieku 25 lat. Obecnie ma 27 lat i uważa, że jest zdecydowanie zbyt młoda na inwazyjne zabiegi medycyny estetycznej. Najpiękniejsza Polka nie wyklucza jednak, że skorzysta z nich w przyszłości. Jej zdaniem tego typu zabiegi przeznaczone są przede wszystkim dla osób, które cierpią z powodu poważnych defektów skóry, blizn lub deformacji.

– Jeżeli ktoś takich zabiegów potrzebuje, to jak najbardziej jestem za. Jestem przeciwna takim wypełniaczom, które robią nam nienaturalne, wręcz karykaturalne twarze. Botoksowi, jakimś kwasom w ustach, bo po prostu te wszystkie panie przypominają zupełnie kogoś innego i wszystkie wyglądają tak samo. Takim zabiegom jestem przeciwna, bo to tylko takie widzimisię, ktoś chcę mieć po prostu jeszcze większe usta lub mniej zmarszczek – mówi Paulina Krupińska w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Lifestyle.

Miss Polonia 2012 twierdzi, że piękną skórę zawdzięcza przede wszystkim dobrym genom po ojcu oraz pielęgnacji domowej. Krupińska od dziecka była przyzwyczajana przez matkę do regularnego dbania o urodę. Od najmłodszych lat razem z mamą robiły sobie wieczory poświęcone pielęgnacji, podczas których nakładały na twarz domowej roboty kosmetyki.

– Pamiętam, jak robiłyśmy z mamą sobie takie płukanki z rumianku na włosy. Robiłyśmy sobie też maseczki z jajka. Maseczka z jajka i piwa ma dobre działanie dla brunetek, a dla blondynek jest rumianek, więc moja mama chyba właśnie z rumiankiem robiła sobie takie maseczki, a ja z piwem i jajkiem. Niektóre z tych rzeczy śmierdziały, ale były bardzo skuteczne – mówi Paulina Krupińska.

Modelka do dziś jest zwolenniczką samodzielnie przygotowywanych kosmetyków na bazie naturalnych składników, np. poziomek, śmietany czy pietruszki. Sama przygotowuje maseczki i peelingi, którymi pielęgnuje skórę. Jest też zwolenniczką wazeliny i zawsze pilnuje, żeby mieć ją pod ręką. Do tego typu pielęgnacji urody namawia też widzów programu „Klinika urody” na antenie TVN Style. Wszystkie kosmetyki, które proponuje telewidzom, najpierw wykonuje w domu i testuje na sobie. Dba też o to, aby receptury nie były zbyt skomplikowane, a wszystkie składniki można było bez problemu kupić w sklepie zielarskim lub warzywniaku.

– Mamy w programie bohaterki, które bardziej ingerują w swoje ciało, w swoją skórę, bo one zmagają się z większymi problemami niż tylko zmarszczki. Czasem to są naprawdę duże deformacje, czasem wielkie kompleksy. A ja przedstawiam te rzeczy, które możemy przygotować same i dbać o urodę w taki bardzo przyjemny sposób. Robię takie maseczki, które po prostu zjadam z siebie. Bo na przykład jak nakładam na twarz śmietanę z poziomkami i miodem, to to tak smakuje i pachnie, że za kamerą sobie to po prostu zlizuję – mówi Paulina Krupińska.

Modelka nie jest też zwolenniczką wydawania dużych kwot na profesjonalne kosmetyki. Zapewnia, że podczas wielu lat pracy w modelingu przekonała się, że ekskluzywne produkty mają takie samo działanie jak ich tańsze odpowiedniki.

Newseria.pl

Czytaj także

Czytaj także