Marszałkowi puściły nerwy: Nie warto do państwa przychodzić

Marszałkowi puściły nerwy: Nie warto do państwa przychodzić

Dodano: 
Stanisław Karczewski
Stanisław Karczewski / Źródło: Newspix.pl / DAMIAN BURZYKOWSKI
Stanisław Karczewski z PiS w radiu TOK FM skrytykował sposób prowadzenia rozmowy przez dziennikarza stacji Piotra Kraśkę.

Marszałek Senatu Stanisław Karczewski apelował o cierpliwość w sprawie dofinansowania polskiej służby zdrowia. Twierdził, że żądania strajkujących lekarzy rezydentów i przedstawicieli innych zawodów medycznych są nierealne. Przypominał też, że Platforma Obywatelska wcale nie była lepsza od jego partii. – Zwiększamy nakłady na służbę zdrowia, no panie redaktorze... Czy pan czyta i wie, czy pan przyszedł do studia żeby samemu mówić? W ciągu kilku lat, w najbliższej przyszłości, podniesiemy nakłady na służbę zdrowia. A PO o tym nigdy nie mówiła! My nie tylko mówimy, ale i robimy. Czyli da się. Chce żeby z dnia na dzień zwiększyć finansowanie służby zdrowia? To jest niemożliwe – przekonywał.

Kiedy dziennikarz dopytywał o konkretny rok, w którym wydatki na służbę zdrowia zwiększone zostaną do 6 proc. PKB, polityk PiS długo unikał konkretnej odpowiedzi. W końcu zirytowany wybuchnął. – Czy pan pozwoli coś powiedzieć? Przecież 3/4 programu pan mówi. To nie warto przychodzić do TOK FM, jeśli pan chce swój manifest wygłaszać – rzucił. Później zapewnił, że sam chciałby przyspieszyć ten wyczekiwany przez pacjentów i medyków moment.

Czego domagają się młodzi lekarze?

  1. zwiększenia nakładów na ochronę zdrowia do poziomu Europejskiego nie niższego niż 6,8 proc. PKB w przeciągu trzech lat oraz do 9 proc. w ciągu 10 lat
  2. likwidacji kolejek
  3. rozwiązania problemu dramatycznego braku personelu medycznego
  4. likwidacji biurokracji w ochronie zdrowia
  5. poprawy warunków pracy i płacy w ochronie zdrowia.

Co, według ich postulatów, stanowi aktualnie największy problem systemu?

  • najniższe w Europie publiczne nakłady na ochronę zdrowia (tylko 4,7 proc. PKB; w innych krajach od 6 proc. do 11 proc., a w USA nawet 17 proc.; według OECD minimum to proc. PKB)
  • upokarzające pacjenta i medyka kolejki (pilna wizyta u kardiologa dziecięcego 4 miesiące, oczekiwanie na diagnozę raka piersi jedyne 37 tygodni)
  • braki personelu medycznego (W Polsce na 1000 mieszkańców mamy tylko 24,6 osób zatrudnianych w sektorze medycznym w tym lekarze 2,2, pielęgniarki 5,1. Dla porównania w Niemczech 61,4 a we Francji 63,5) 
  • biurokracja (10 minut na biurokrację, a 5 dla pacjenta)
  • źle wynagradzany personel medyczny (14 zł za godzinę ratowania twojego życia)

Czytaj także