Na pierwszej linii

Na pierwszej linii

Dodano: 
szpital, pielęgniarka, lekarz, oddział, operacja (fot. edwardolive/fotolia.pl)
Wykonujemy ponad 800 koronaroplastyk rocznie – mówi lek. med. Włodzimierz Krasowski.

Katarzyna Nowak: Co w kardiologii liczy się najbardziej?

Lek. med. Włodzimierz Krasowski, kierownik Oddziału Kardiologii i Intensywnej Terapii Kardiologicznej Szpitala św. Wojciecha w Gdańsku: Czas, bo chory na serce, szczególnie w ostrym stanie, nie ma go wiele. Kardiologom czas płynie trochę inaczej niż lekarzom innych specjalności. Także dlatego w ciągu ostatnich 15-20 lat osiągnęliśmy w naszej dziedzinie niezwykły postęp. Dogoniliśmy Europę pod względem poziomu diagnostyki i terapii, tyle że rozwój, m.in. technologii medycznych, jest bardzo dynamiczny i stale trzeba dotrzymywać kroku. Współczesna kardiologia stała się dziedziną w dużym stopniu zabiegową. Przezskórne zabiegi na naczyniach wieńcowych, zastawkach i w wadach wrodzonych to dziś standard. Do tego dochodzi elektrokardiologia, czyli ablacje zaburzeń rytmu serca oraz wszczepienia różnych stymulatorów. Wszystko to zmienia obraz kardiologii, historię naturalną chorób, a w konsekwencji przedłuża ludziom życie.

Czytaj także:
Biotechnologia: polska szansa

Trudno dotrzymywać kroku rozwojowi technologii?

Trudno, ale się staramy. Na oddziale stosujemy nowoczesne metody zabiegowe. W hemodynamice to ponad 800 koronaroplastyk rocznie, w tym ok. 550 ostrych – w zawałach serca. Plastyki wspomagamy badaniami przepływu w naczyniach i obrazem USG, stosujemy też rotablację [metoda poszerzania naczyń wieńcowych – red.]. Leczymy zabiegowo niektóre wady wrodzone serca u dorosłych. Zabiegów ablacji jest ponad 250 rocznie, większość u chorych z migotaniem przedsionków, najpopularniejszą arytmią, która m.in. predestynuje do udarów mózgu. Spośród ok. 350 zabiegów wszczepień spory odsetek stanowią defibrylatory oraz stymulatory resynchronizujące do leczenia niedomogi serca. Wszczepiamy też najnowsze defibrylatory niewprowadzane do krwiobiegu, ale jedynie pod skórę klatki piersiowej, oraz mikrostymulatory bezelektrodowe. Myślę, że na ogół wypadamy dobrze, biorąc pod uwagę, że nie jesteśmy gigantem, ale jedynie sporym i dość specyficznym ośrodkiem.

To znaczy?

Musimy mieć szeroką ofertę dla najróżniejszych chorych z uwagi na funkcję, którą pełnimy w regionie – jesteśmy dużym szpitalem publicznym, a nie wąskim, niszowym czy też naukowo-badawczym, i znajdujemy się na pierwszej linii frontu. Nie trafiają do nas tylko chorzy referencyjni, np. zdiagnozowani w celu przeprowadzenia konkretnego zabiegu. Oddział liczący 34 łóżka, w tym 12 intensywnej terapii, rocznie hospitalizuje 2,5 tys. chorych, z czego ponad dwie trzecie to chorzy w stanach ostrych z SOR, najczęściej mający wiele różnych schorzeń i wymagający wszechstronnej opieki, nie tylko kardiologicznej.

Okładka tygodnika WPROST: 19/2018
Wywiad został opublikowany w 19/2018 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:

Czytaj także

Czytaj także