Snom należy się szacunek

Snom należy się szacunek

Dodano: 
Sen
Sen / Źródło: Fotolia / leszekglasner
Dbałość o sen leży nie tylko w interesie jednostki, lecz także społeczeństwa, ludzkości – mówi Zenon Waldemar Dudek, psychiatra, psychoterapeuta, twórca autorskiej metody analizy marzeń sennych.

Czym właściwie są sny?

To opowieści obrazowo-symboliczne, które pojawiają się w czasie snu, po zgaśnięciu świadomości. Większość snów dzieje się w czasie snu paradoksalnego. To faza REM, gdy mózg najbardziej się regeneruje, a funkcje życiowe, jak tętno, oddech, akcja serca, spadają. W tym stanie swego rodzaju hibernacji mózg wykonuje czynności czyszcząco-regulacyjne w zakresie treści przeżyć. Nie jest przypadkiem, że w językach świata występuje rozróżnienie snu jako zjawiska fizjologicznego, co wyraża angielskie „sleep”, niemieckie „schlafen”, od marzeń sennych, po angielsku „dream”, po niemiecku „traumen”. Podobne rozróżnienie występuje w mitologii greckiej, gdzie dwóch bogów, Hypnos i Morfeusz, zajmowało się snem. Pierwszy odpowiadał za sen fizyczny, a drugi zsyłał marzenia senne.

Czemu służą sny? Czy są nam potrzebne?

Włodzimierz Szewczuk sformułował alarmową teorię snów, która mówi, że sny budzą człowieka przed grożącym mu niebezpieczeństwem. Sigmund Freud z kolei uważał, że sny w zaszyfrowany sposób zaspokajają niezaspokojone pragnienia w stanie jawy. Na przykład potrzeby erotyczne mogą w snach symbolizować obrazy przypominające stosunek seksualny. Mężczyzna śni, że wchodzi do jaskini, co może być oznaką wejścia w organ kobiecy. Kobieta śni, że poddaje się jakiejś zniewalającej sile, np. ucieka przed agresywnym mężczyzną lub dzikim zwierzem. Może to wyrażać niespełnioną potrzebę seksualną, powiązaną z lękiem. Ja kieruję się myśleniem Carla Gustava Junga, który uważał, że sny mają określone znaczenie. Nie jest ono szyfrem, lecz wyrazem osobistych kompleksów lub istotnym przekazem ze sfery nieświadomości zbiorowej. W drugim wypadku do świadomości dociera inny wymiar umysłu, swego rodzaju duchowa rzeczywistość.

Dzisiaj znaczenie snów traktujemy z przymrużeniem oka.

Odrzucenie nauki o snach nastąpiło w okresie zwalczania pogaństwa. Chrześcijaństwo, a potem nauka zachodnia miały negatywny stosunek do zajmowania się snami. To wynikało z błędnego tłumaczenia Nowego Testamentu na łacinę przez św. Hieronima, który tam, gdzie była mowa o zabobonach i wróżbach, dodał również marzenia senne, mimo że oryginał o tym nie wspomina. W Starym Testamencie mamy bogatą wykładnię znaczenia i roli marzeń sennych. Choćby interpretację przez Józefa snów faraona o krowach chudych i tłustych. Ten przykład świadczy o roli interpretatorów snów na dawnym Bliskim Wschodzie, zwłaszcza w Egipcie i Babilonii. Byli oni mędrcami, doradcami faraonów, cesarzy i królów.

Śmiejemy się z tych, którzy czytają senniki.

Sennik to dowód ludowego, naiwnego i dosłownego myślenia o snach, ale to pokazuje, jak były ważne. Od czasów Freuda znowu interesujemy się psychologicznym znaczeniem snów. Ale mamy do odrobienia 2 tys. lat. A jak przyszedł racjonalizm w XVI–XVII w., logika zwyciężyła myślenie holistyczne i platońskie pojmowanie świata. Uznano, że Bóg jest rozumem, a nie mistycznym miłosierdziem. Dominującą pozycję zdobyło myślenie racjonalistyczne. A sny nie są racjonalne, lecz pozaracjonalne. Dlatego zaczęto traktować je jak obłęd, dziwactwo.

Oprócz tego, że sny są skutkiem ubocznym oczyszczania mózgu, co mogą nam powiedzieć?

W uproszczeniu treść snów może nas ostrzegać, informować, edukować. Moim zdaniem najważniejsza jest jednak funkcja inspirująca i inicjacyjna. Wiele odkryć naukowych, inspiracji twórczych miało źródło w snach. Choćby teoria Kartezjusza, który podczas kilku listopadowych nocy miał dziwne sny, budził się i je analizował. Przyśniła mu się logiczna konstrukcja świata. Na tej podstawie uznał, że Bóg stworzył świat działający na zasadzie maszyny. Ta koncepcja świata i człowieka jako maszyny, która przyszła do myśliciela we śnie, była inspiracją jego teorii res cogitans i res extensa. Kolejny przykład – teoria pierścienia benzenu. Friedrich August Kekulé nie mógł zrozumieć, jaka jest struktura tego związku chemicznego, aż przyśnił mu się wąż gryzący własny ogon. To go oświeciło i zrozumiał, że odpowiedzią na jego pytanie jest koło.

A czym jest funkcja inicjacyjna snów?

To sny przygotowujące nas do zmiany, przejścia, nowej roli. Na przykład kobieta śni, że jest na własnym ślubie, ale ślubu jeszcze nie brała. Śni, że jest matką kilkuletniego dziecka, a nie była jeszcze w ciąży. Sny intensywnie towarzyszą zmianom życiowym. Dlatego najwięcej snów mamy w dzieciństwie, w okresie dorastania i w sytuacjach przejściowych, w chorobie, ciąży, przy okazji utraty bliskich. Sny pomagają nam obrabiać sytuacje szczególne, wymagające uwagi i energii. Mogą nas straszyć, ale mobilizują i dają wskazówki.

Dlaczego śnią się nam koszmary?

Koszmary to sny, które pokazują sytuacje zagrożenia, lęku, katastrofy, zdarzeń przykrych, gwałtownych. Sen jest tak intensywny, że wywołuje reakcję fizjologiczną i np. kończy się wybudzeniem. Przez sen zaciskamy pięści, uderzamy, kopiemy, a nawet płaczemy. Osoby chore, np. z chorobami serca czy problemami z wydolnością płuc, mogą śnić, że się duszą, zapadają się w bagno, tracą powietrze. Jednym z objawów zespołu stresu pourazowego są nawracające koszmary. Mogą być wskaźnikiem zaburzeń i chorób psychicznych, problemów nerwicowych czy depresyjnych. Symbole takie jak chodzenie po kloakach, bagnach, spadająca winda, spóźnienie na samolot czy uciekający pociąg to typowe sny nerwicowe. Gdy śnimy własną śmierć, we śnie ktoś widzi się w trumnie, śnią się zmarli, może to być pokłosiem rozstawania się z kimś ważnym w życiu, ale też wskaźnikiem depresji lub oznaką, że człowiek myśli o śmierci.

Sen nie musi być koszmarem, żeby siać niepokój. Niektórym np. permanentnie śni się szkoła, choć ukończyli ją dekady temu.

To tak zwane sny egzaminacyjne. To rodzaj snów lękowych, które oznaczają, że pewne przeżycia o charakterze inicjacyjnym, przejście z fazy dziecka do dorosłości nie zostały dokończone. Świadczą o tym, że człowiek nie pokonał dziecięcego lęku, że coś przerasta jego możliwości. Mogę być fizycznie i intelektualnie sprawny, ale emocjonalnie czuję, że nie przeskoczę na drugą stronę rzeki. Mam duże ambicje, które przepychają mnie na drugą stronę, ale jakaś część zostaje z tyłu. Psychika stoi okrakiem w dwóch fazach. Obawa przed porażką nie jest troską dorosłego, który sam umie oszacować swoją wartość, ryzyko czy straty, ale jest lękiem dziecka, które potknięcie przeżywa jak katastrofę.

A kiedy śni się zagrożenie czyhające na bliskich? Mnie przez kilka nocy śniło się, że ktoś porywa młodszego syna i on przez to nie dociera do przedszkola, do którego miał pierwszy raz pójść za kilka dni.

To typowe wyolbrzymienie lęku matki – zamartwiała się pani, jak syn odnajdzie się w nowej, przełomowej dla niego sytuacji. Wrażliwe matki często śnią w ten sposób o własnych dzieciach, dopóki nie ustąpią nadmierne wyprzedzające lęki, że stracą dziecko. Z powodu takiego lęku matka staje się nadopiekuńcza, nie umie stworzyć racjonalnej więzi z dzieckiem. Czuje, że dziecko sobie nie poradzi lub stanie mu się krzywda. W snach obraz zagrożenia z reguły jest wyolbrzymiony, aby mógł przemówić do emocji.

Są przecież też sny bardzo przyjemne. Na przykład beztroskie sny o lataniu.

Taki sen też ma charakter inicjacyjny. Mówi o bogatej fantazji, dzięki której możemy się wznieść ponad ziemię. Typowe sny chłopców – są lotnikami albo łażą po drzewach, patrzą na świat z góry. Marzyciele, artyści, poeci latają w snach i bujają w wyobraźni na jawie. Ale jeśli chcą odnieść sukces, powinni w snach wylądować.

Czy dzieci śnią tak jak dorośli?

Do około piątego roku życia większość przeżyć dziecka ma naturę snopodobną, bo na jawie też myśli obrazowo. To są luźne skojarzenia, spontaniczne obrazy i przeżycia. Dziecięce ego nie umie ich jeszcze powiązać i nadać im logicznego znaczenia. Poza tym dzieci mają dużo snów żywych i bogatych, także tych straszących, które uczą, że trzeba umieć opanować trwogę. Nie interesując się snami dzieci, popełniamy zaniedbanie wychowawcze, bo sny to ważny element edukacji rozwijającej się psychiki dziecka.

Dzieciom życzy się kolorowych snów. Czy w domyśle chodzi o to, żeby sny były przyjemne?

Sny są kolorowe, bo kolory są nośnikiem emocji, jak na dziecięcych obrazkach. A więc życząc kolorowych snów, życzymy tęczy, czerwonego koloru energii, zielonego koloru nadziei, niebieskiego symbolu spokoju i bezpieczeństwa.

Jest też przesąd, aby pamiętać, co nam się przyśniło w nowym miejscu, bo te sny się spełnią.

W nowym miejscu mamy więcej snów i łatwiej je zapamiętujemy, bo wychodzimy z sytuacji nawykowej. Nawyki dnia codziennego odchodzą i odsłania się prawda, która w utartym, skostniałym świecie przestała do nas docierać. Dlatego Grecy zbudowali w Epidauros świątynię, gdzie zabiegiem leczniczym, oprócz modlitw i picia ziół, było interpretowanie snów. Osoba musiała odizolować się od świata zewnętrznego, uczestniczyła w rytuałach, a po oczyszczeniu, jak wierzono, bóg Asklepios zsyłał lecznicze sny. Dziś powiemy, że nieświadomość zbiorowa odsłaniała najgłębszą osobistą prawdę i kluczowe przesłanie życiowe.

Czy możemy mieć wpływ na to, co nam się przyśni?

Są treningi snów jasnych, czyli takich, których jesteśmy świadomym uczestnikiem, możemy zmieniać ich scenariusz. Ale ja takich praktyk nie polecam. Po co mamy projektować sny, skoro są nieograniczone? Zanim zaczniemy przy nich coś kombinować, najpierw nauczmy się je czytać. Cywilizacja Zachodu jest nastawiona zadaniowo i technicznie, chce wszystkim sterować, aby mieć władzę. W przypadku snów to jest odwracanie natury. Sny są odbiciem prawdy o nas. Żeby przestały mi się śnić koszmary, powinienem odkryć, kim

jestem naprawdę. A ludzie nie znają siebie, zwłaszcza od negatywnej strony i właśnie w snach ją odkrywają. Ale jeśli zrozumiemy i zaakceptujemy naszą ciemną stronę, przestają się śnić koszmary. Sny kompensują także nasze braki. Skoro w życiu uciekamy od negatywnych emocji, to przyjdą do nas w snach. Jeśli na jawie bujamy w obłokach, sny sprowadzą nas na ziemię. Jeśli ktoś wiedzie życie trudne, to w snach będzie błogość, bujanie w obłokach, doznanie lekkości. Takie wizje dają nadzieję na lepsze jutro.

Niektórzy twierdzą, że nigdy nic im się nie śni.

Śnią wszyscy. Ale niektórzy łatwo sny zapominają. Na przykład ci, którzy mają gorszy sen, płytki i przerywany, mają mniej fazy REM, a więc mniej czasu na sny. To się odbija na zdrowiu psychicznym. Nie przypadkiem jedną z tortur stosowaną przez oprawców, jest budzenie ze snu. Ludzie sztywni, bardzo racjonalni, zimni emocjonalnie, mogą mieć mniej snów, bo mają zablokowaną relację świadomość – nieświadomość. Jeśli człowiek przesadnie skupia się na intelekcie, zimną postawę wobec obrazów i emocji przenosi na całe życie. Jego inteligencja emocjonalna jest na niskim poziomie. Staje się człowiekiem niewrażliwym społecznie, niekiedy o cechach psychopatycznych. Ale również osoby wewnętrznie zharmonizowane mogą mieć mniej snów, bo sny mają mniej funkcji korekcyjnych do spełnienia. Sny są inspirujące, poszerzają zakres doświadczeń, pogłębiają wrażenia artystyczne czy wizualne. I to wszystko.

Jak w takim razie dbać o sny?

Z reguły nie dbamy nawet o sen, a co dopiero o sny. Żeby czerpać z darów Morfeusza, trzeba mieć dobry układ z Hypnosem. A my zasypiamy z telefonem w ręku, z komputerem na kolanach. Oglądamy przed zaśnięciem filmy sensacyjne, horrory i informacje, z którymi nic nie zrobimy. Wyświetlanie obrazów utrudniających sen po północy to zbrodnia na ludzkości! Czysta manipulacja, która czyni naszą psychikę otwartą na wszelkie śmieci płynące ze świata! Przed snem jest czas na wyciszenie – nie ma innej drogi do zdrowia i harmonii. Najpierw musimy wyłączyć dopływ bodźców do mózgu, aby włączyło się wewnętrzne zasilanie, które wyprodukuje sny. Dbałość o sen leży nie tylko w interesie jednostki, ale też społeczeństwa, ludzkości.

Mój sen ma wpływ na epokę? To brzmi irracjonalnie.

Wszystkie kultury znane z wysokiej świadomości duchowej, gdzie pielęgnowano interpretację marzeń sennych, stroniły od wojen, zbrodni, nie było chorób psychicznych. Na przykład wśród amerykańskich Indian regularnie zbierał się szczep czy plemię, aby osoby ważne w społeczności, szaman, wódz, wojownicy opowiedzieli swoje sny. Oswajali w ten sposób sny archetypowe, otrzymywali psychiczne wskazówki dla całej społeczności. W kulturze Senojów w Polinezji był zwyczaj opowiadania snów przez dzieci. To miało funkcję edukacyjną, bo gdy np. dziecku śniło się, że gonił je tygrys, pytano – a gdyby teraz cię gonił, co byś zrobił? W ten sposób uczono młodych zachowania w sytuacjach stresowych. My teraz robimy to w terapii z ludźmi dorosłymi. Objaśniamy, co przez 2 tys. lat było zaniedbywane.

Czy system, w jakim żyjemy, np. sytuacja polityczna w kraju, może mieć wpływ na sny?

Są badania nad snami społeczności w czasie Trzeciej Rzeszy. Ludzie przychodzący na terapię opowiadali sny, w których – na przykład – idą przez miasto i słyszą megafony, albo ich mieszkania pozbawione są ścian. Że mówią szeptem, a i tak wszyscy ich słyszą. Ludzie śnili swoją epokę. Inwazja i kontrola spowodowała zmiany stylu życia ludzi, a sny są odbiciem stylu życia na jawie.

Pan psychoterapię opiera m.in. na interpretacji snów. Na czym to dokładnie polega?

Są trzy podstawowe metody pracy ze snami i wyobraźnią oparte na psychologii Junga. Swobodne skojarzenia, czyli co nam się luźno kojarzy z danym obrazem ze snu. Na przykład śni się pies. A pies kojarzy się z agresją. Agresja kojarzy się ze szkołą. A szkoła kojarzy się z nauczycielem. A więc pies może oznaczać traumę ze szkolnych lat. Druga metoda to aktywna wyobraźnia. Pacjent opowiada sen, ale traktujemy to w sposób podmiotowy, aktywny. Na przykład śniła się komuś spadająca winda, ale sen się urwał i nie wiadomo, co dalej. Więc proszę o dokończenie snu, co mogłoby się wydarzyć. Alternatywne rozwiązania inspirują nowe odkrycia i rozwijają nowe umiejętności ego. Trzecia metoda to amplifikacja. Wzmacnianie treści snów przez odniesienie do mitów, bohaterów, ważnych postaci. Jeśli np. śni się, że ktoś lata, to można odnieść ten obraz do Ikara. A Ikar znaczy niewolę, pragnienie wyrwania się, ryzyko porażki. I już mamy podpowiedź do snu młodego człowieka, który chce uciec od rodziny, bo się źle w niej czuje, ale ryzyko upadku go wstrzymuje. To może być sen dorosłego, który pracuje w firmie, gdzie się dusi, i chciałaby z niej wyfrunąć.

Ale mity traktujemy jeszcze mniej poważnie niż sny.

Jest powiedzenie – sen i mit prawdę ci powiedzą. Według Junga motywy mitologiczne ilustrują uniwersalne problemy psychologiczne człowieka. Sny mają strukturę podobną do mitu. Mówi się, że mity to sny narodów. A sny to nasze prywatne mity. Sny to nasze podróże bez biletu.

Jak wykorzystać potencjał snów?

Skupić na nich uwagę. Najlepiej pamięta się sny tuż po przebudzeniu, potem są przytłaczane życiem na jawie. Warto notować, malować wyśnione obrazy. Próbować odszyfrować skojarzenia, znaleźć analogie między snem a tym, co się wydarzyło lub wiemy, że się rychło wydarzy. Sen jest komentarzem do zdarzeń. Warto dążyć do poznania samego siebie, również poprzez sny. Freud powiedział prawdę, że nasza świadomość to wierzchołek góry lodowej. To, co najważniejsze i najcenniejsze, jest schowane pod wodą, niewidoczne. Do tej sfery psychiki warto dotrzeć, bo tam drzemie nasz osobisty i ludzki potencjał.

Okładka tygodnika WPROST: 18/2018
Wywiad został opublikowany w 18/2018 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:

Czytaj także

Czytaj także