Uratował życie 2,4 miliona noworodków. Teraz przechodzi na emeryturę

Uratował życie 2,4 miliona noworodków. Teraz przechodzi na emeryturę

Dodano: 
Krew w próbówkach, zdjęcie ilustracyjne
Krew w próbówkach, zdjęcie ilustracyjne / Źródło: Fotolia / kwanchaift
James Harrison przez ponad 60 lat oddawał krew. Dzięki rzadkim przeciwciałom zawartym w jego osoczu, uratowano życie 2,4 miliona dzieci.

– To smutny dzień dla mnie. Koniec długiego biegu – powiedział James Harrison podczas ostatniego oddawana krwi. Przez 60 lat mężczyzna z Australii uczynił 1173 donacji. Jego niezwykłą historię przedstawił „The Sydney Morning Herald”.

Oddawał krew przez 60 lat

W osoczu 81-latka znajdują się silne przeciwciała, których użyto do stworzenia terapii znanej jaką Anty-D. Chroni ona nienarodzone dzieci przed potencjalnie śmiertelną chorobą hemolityczną. Kiedy ciężarna kobieta z ujemną grupą Rh nosi w łonie dziecko z Rh dodatnim, wówczas jej ciało rejestruje czerwone krwinki dziecka jako zagrożenie i produkuje przeciwciała, by wyeliminować niechciane krwinki. Powstający tzw. konflikt serologiczny może doprowadzić do poronienia, martwego urodzenia, uszkodzenia mózgu lub śmiertelnej anemii u noworodków.

Choroba hemolityczna przez lata zabijała tysiące dzieci w Australii. Po odkryciu w latach 60. Anty-D nastąpił przełom w leczeniu tego schorzenia. Naukowcy zauważyli, że po wstrzyknięciu kobiecie z Rh- małej ilości immunoglobuliny anty-D, przeciwciała usuwają krwinki Rh+ bez szkody dla dziecka. Okazało się, że Harrison produkuje rzadką kombinację krwi Rh-ujemnej oraz przeciwciał Rh+, co uczyniło go idealnym dawcą.

Od 1967 roku Harrison, nazywany „mężczyzną ze złotym ramieniem” oddawał osocze 1173 razy. Australijskie służby odpowiedzialne za donację wyliczyły, że Australijczyk mógł zapobiec 2,4 miliona zgonów noworodków. Ze statystyk wynika, że liczba dzieci w Australii umierających z powodu choroby hemolitycznej przez 60 lat zmniejszyła się niemal stokrotnie.

Czytaj także:
Przy porodzie urwano głowę jej dziecka. Następnie przyczepiono ją do ciała, by mogła się „pożegnać”

Czytaj także

Czytaj także