Zawodniczki twierdzą, że były molestowane. Polski trener z zarzutami

Zawodniczki twierdzą, że były molestowane. Polski trener z zarzutami

Dodano: 
Prokuratura, zdjęcie ilustracyjne
Prokuratura, zdjęcie ilustracyjne / Źródło: Fotolia / Roman Motizov
O klubie Kotwica Kórnik stało się głośno po tym, jak zawodniczki z drużyny ujawniły, że były molestowane przez trenera. Sprawa trafiła do prokuratury, a jej szczegółom przyjrzeli się śledczy.

O zarzutach postawionych trenerowi poinformował TVN24. – Usłyszał trzy zarzuty dotyczące przestępstw seksualnych na szkodę dwóch pokrzywdzonych. Mężczyźnie grozi do 12 lat więzienia – powiedział w rozmowie ze stacją Michał Smętkowski, rzecznik Okręgowej w Poznaniu. Trener wprawdzie złożył wyjaśnienia, ale nie przyznał się do winy. Nałożono na niego zakaz zbliżania się do pokrzywdzonych i pracowania z młodzieżą. Objęty jest dozorem policyjnym. Prokuratura nie wyklucza, że po kolejnych przesłuchaniach lista zarzutów zostanie rozszerzona.

Materiał „Uwagi”

Klub sportowy Kotwica Kórnik stał się bohaterem jednego z ostatnich materiałów programu „Uwaga”. Klub istnieje od 90 lat. W tym czasie grało w nim blisko 400 zawodników i zawodniczek. Przez wiele lat trenerem pnącej się po ligowych szczeblach drużyny piłkarek był 38-letni dziś Łukasz J. – Trener kazał się traktować po kumpelsku. Nawet nie wymagał tego, żeby zwracać się do niego trenerze, a jedynie na „ty” – mówi Kamila, była piłkarka Kotwicy Kórnik. Piłkarka opowiada, że trener zbliżył się do niej jeszcze bardziej. – Miałam w domu trudną sytuację rodzinną. Byłam załamana, smutna, zamknęłam się w sobie. On mi zaproponował swoją pomoc i wsparcie – przywołuje Kamila.

Z relacji dziewczyny wynika, że trener zapraszał ją na kawę, później miał zaproponować piwo. Dziewczyna zgodziła się. – W pewnym momencie się zbliżył się do mnie i pocałował. Nic nie powiedziałam, ale dziwnie się czułam. Miałam z trenerem kilka intymnych zbliżeń, podczas których dotykał mnie w miejscach intymnych. Za każdym razem moja reakcja była taka sama, wydawało mi się, że tego chcę. Po tych kilku sytuacjach zaproponował mi, że możemy pojechać, gdzieś razem. Zgodziłam się. Wszystko działo się bardzo szybko. On się do mnie zbliżył. Doszło między mną, a nim do stosunku – mówi Kamila. Dziewczyna przyznaje, że o tym, co ją spotkało nie powiedziała nikomu. – Wstydziłam się tego i bałam się, że ktoś się o tym dowie, że zacznę być oceniana, że zostanę odrzucona przez dziewczyny – przyznaje.

Kamila nie była jedyną piłkarką, którą wstyd i strach przez lata powstrzymywał przed ujawnieniem sprawy. Agnieszka poznała drugie oblicze wychowawcy, gdy po imprezie z okazji ligowego zwycięstwa wracała z koleżankami do miasta, a w samochodzie zabrakło miejsc. – Musiałam usiąść trenerowi na kolanach. Ktoś komuś też siedział na kolanach. Sytuacja przestała być dla mnie normalna, kiedy trener zaczął się do mnie dobierać, dotykać w miejsca intymne. Choć było to przy koleżankach, one tego nie widziały. Totalnie mnie wtedy sparaliżowało, odcięło mi myślenie. Chciałam zniknąć. Czułam obrzydzenie, wstyd, w ogóle nie zareagowałam. Biłam się z myślami, nic nie zrobiłam. Zaczęłam się obwiniać, czułam obrzydzenie – opowiada Agnieszka i przyznaje: – Cały czas przechodzę terapię, chodzę do psychologa.

Czytaj także