Nowożeńcy trafili do szpitala na Dominikanie. Turystka mówi o 6 godzinach „ekstremalnych wymiotów”

Nowożeńcy trafili do szpitala na Dominikanie. Turystka mówi o 6 godzinach „ekstremalnych wymiotów”

Dodano: 
Skylar Martin
Skylar Martin / Źródło: Facebook
W ostatnich tygodniach z Dominikany napływają wyjątkowo niepokojące informacje. Po tym, jak w tajemniczych okolicznościach zmarło tam ośmiu amerykańskich turystów, kolejne osoby zgłaszają swoje problemy związane z pobytem w tym kraju. Tym razem chodzi o parę, która w ośrodku Hard Rock Hotel & Casino spędzała swój miesiąc miodowy.

Pochodząca z Wirginii turystka donosi o swoich problemach w rozmowie z NBC 12. Skylar Martin i jej mąż Derek wzięli ślub 8 czerwca w hrabstwie Hanover. Tydzień później udali się w wymarzoną podróż poślubną na Dominikanę. W rozmowie z mediami podkreślali, że tygodniowy pobyt zawierał opcję all inclusive. To właśnie zjedzone w hotelowej restauracji dania miały spowodować, że piękna wycieczka zamieniła się w koszmar.

Po posiłku pani Martin nie czuła się najlepiej. Około północy Skylar obudziła się i zaczęła zwracać. Według jej własnych słów, były to "ekstremalne wymioty", trwające z przerwami około sześciu godzin. Do dolegliwości żołądkowych dochodziła też gorączka. Turystka twierdzi, że na przemian traciła i odzyskiwała przytomność. Do lokalnej kliniki udała się nad ranem. Tam natychmiast uznano, że musi trafić do szpitala. Po badaniach miejscowi lekarze sugerowali, że mogło chodzić o bakteryjną infekcję krwi. Małżeństwo postanowiło przerwać swój wypoczynek i wrócić do Stanów Zjednoczonych na leczenie. Biuro podróży zwróciło im koszty leczenia, podróży do szpitala i kupna nowych biletów lotniczych.

Biorąc pod uwagę, że w tym samym hotelu zmarły ostatnio dwie inne osoby, być może państwo Martin powinni mówić o dużym szczęściu.

Tajemnicze zgony na Dominikanie

Robert Wallace poleciał w kwietniu na Dominikanę razem ze swoją żoną i przyjaciółmi. Był zameldowany w ośrodku Hard Rock Hotel & Casino, dysponującym minibarkiem z szeroką oferta alkoholi. Po wypiciu szkockiej whisky poczuł się źle i wylądował w szpitalu. Zmarł trzy dni później. Rok wcześniej w tym samym hotelu zmarł inny obywatel USA, David Harrison. Na tym nie koniec, ponieważ wśród sześciorga amerykańskich turystów, którzy w tajemniczych okolicznościach zmarli na Dominikanie, jest Yvette Monique Sport. Chociaż od śmierci kobiety minął niemal rok, rodzina wciąż nie otrzymała raportu z sekcji zwłok.

Jak podaje CBS News, sprawą postanowiło zająć się FBI. Agenci chcą współpracować z dominikańskimi władzami by ustalić okoliczności tajemniczych zgonów. Do sprawy włączono również dyrektorów ośrodków, w których umarli turyści. Przedstawiciele branży podkreślają, że ujawniane przez media historie zdążyły już negatywnie odbić się na lokalnej gospodarce. Co roku Dominikanę odwiedza niemal siedem milionów turystów, z czego większość przylatuje ze Stanów Zjednoczonych. Ostatnie doniesienia medialne raczej nie stanowią dobrej reklamy dla kurortów działających na wyspie.

Śmierć 41-latki

Na początku czerwca amerykańskie media przekazały informacje na temat innych tajemniczych zgonów turystów, którzy wypoczywali na Dominikanie. Wśród nich jest 41-letnia psychoterapeutka, spędzająca wakacje ze swoim mężem.

Jak podaje Fox News, pochodząca z Pensylwanii Miranda Schaup-Werner przyjechała do hotelu Bahía Príncipe w La Romana na Dominikanie w drugiej połowie maja. Towarzyszył jej mąż, który w rozmowie z mediami wyjaśnił, co stało się z jego żoną. 25 maja kobieta wypoczywała w pokoju, racząc się drinkiem z minibaru. Po chwili krzyknęła i upadła na podłogę. Mąż rozpoczął reanimację i wezwał personel hotelowy. Na miejscu pojawili się również ratownicy medyczni, którzy zaaplikowali kobicie zastrzyk adrenaliny, zwykle stosowany przy ciężkich reakcjach alergicznych. Niestety, Schaup-Werner nie udało się uratować. 41-latka zmarła przed przewiezieniem do szpitala.

Identyczne wyniki sekcji zwłok

Dyrekcja hotelu wydała oświadczenie w sprawie śmierci Amerykanki. Podkreślono w nim, że kobieta w przeszłości chorowała na serce, o czym w rozmowie z dominikańskimi władzami miał poinformować jej mąż. Mężczyzna pytany o tę kwestię przez Fox News przyznał, że wprawdzie 15 lat temu u jego żony zdiagnozowano schorzenie, ale leczenie przyniosło zamierzony efekt i kobieta nie uskarżała się już na żadne dolegliwości. Dodał, że dyrekcja hotelu próbuje wprowadzić w błąd opinię publiczną na temat tego, co stało się z Schaup-Werner. Sekcja zwłok wykazała niewydolność oddechową i obrzęk płuc, który spowodowany był nadmiarem płynu. Co ciekawe, takie same wyniki podano po autopsji Edwarda Nathaniela Holmesa oraz Cynthii Day. Para zmarła w tym samym hotelu, pięć dni po śmierci 41-latki.

Holmes i Day zameldowali się w ośrodku 25 maja czyli w dniu, w którym zmarła Schaup-Werner. Hotel mieli opuścić 30 maja, jednak nie zeszli do recepcji, by się wymeldować. Wtedy do pokoju udał się jeden z pracowników, który znalazł ciała Amerykanów. Policjanci przekazali, że w pomieszczeniu znaleziono kilka butelek leków na nadciśnienie, ale nie byli w stanie wyjaśnić, dlaczego para zmarła w tym samym czasie.

Śmierć innych turystów

Opisywane przypadki nie są jedynymi tego typu wydarzeniami, jakie ostatnio miały miejsce na Dominikanie. Na początku kwietnia pisaliśmy o parze nowojorczyków, którzy nie wrócili do kraju w planowanym terminie. Portia Ravenelle i Orlando Moore z Mount Vernon w stanie Nowy Jork od 23 marca spędzali urlop w ośrodku Grand Bahia Principe Cayacoa w Samanie. Turyści zaginęli w drodze na lotnisko w Santo Domingo.

Policja na Dominikanie poinformowała, że ustaliła losy zaginionych nowojorczyków. Samochód wypożyczony przez parę miał być znaleziony na dnie Morza Karaibskiego w pobliżu drogi na lotnisko w Santa Domingo. Jak poinformowała policja samochód miał nosić ślady uczestnictwa w wypadku.

27 marca, do lokalnego szpitala trafiła, odnaleziona na autostradzie, nieprzytomna kobieta z wieloma obrażeniami. Zmarła 4 kwietnia po ośmiu dniach pobytu w szpitalu. 31 marca odnaleziono także rozkładające się ciało mężczyzny, na brzegu morza, około 30 kilometrów od miejsca wypadku. Rzecznik prasowy dominikańskiej policji, płk Frank Félix Durán Mejia, stwierdził, że ofiary mają podobne cechy do zaginionych Amerykanów.

Czytaj także:
Tajemnicza śmierć młodego małżeństwa. Zarazili się wirusem na Fidżi

Galeria:
Zdjęcia Skylar Martin z pobytu w Hard Rock Hotel & Casino na Dominikanie

Czytaj także

 0