Srebrni buntownicy są szczęśliwi

Srebrni buntownicy są szczęśliwi

Dodano: 
Para seniorów
Para seniorów / Źródło: Fotolia / Studio Mike
Wstali z kanap, odłożyli krzyżówki, wymówili usługi dorosłym dzieciom. Sami urządzili sobie Dzień Babci i Dziadka – tak, żeby trwał przez cały rok.

Sandy, bohater serialu „Kominsky Method” (Michael Douglas, grubo po siedemdziesiątce), gdy zaczyna poważnie chorować, a jego dorosła córka upiera się, żeby z nią zamieszkał, gwałtownie protestuje. „Nie mógłbym umawiać się w domu na randki” – tłumaczy później przyjacielowi z tej samej półki wiekowej, który dopiero co uderzał w konkury do dawnej miłości. Obaj odmawiają przyjęcia życiowej roli staruszka. Sandy chce jak zawsze dobrze wyglądać i romansować, a kiedy z racji wieku ma z tym problemy, sięga po tabletki na erekcję. Zamiast czarno widzieć swoją przyszłość, woli komentować ją z czarnym humorem. Powodzenie serialu, nagrodzonego Złotymi Globami, i sympatia do Kominsky’ego to nie przypadek. Społeczeństwa Stanów Zjednoczonych i Europy się starzeją. W samej Polsce jest 12 mln osób powyżej 55. roku życia. Dlaczego nadal nie mieliby korzystać z życia tak jak wtedy, gdy byli młodsi? Oni też się buntują. Wolą się śmiać z żartów Kominsky’ego, niż dyskutować o rwie kulszowej. Wstali z kanap, odłożyli krzyżówki, wymówili usługi dorosłym dzieciom i podobnie jak bohaterowie serialu postanowili żyć dla siebie.

Przyjemność kontra posługa

„Zawsze na pierwszym miejscu były dzieci, ja na końcu, jak to u matki” – mówi Małgorzata Król, 68-letnia emerytka, która odchowała czwórkę. Ma także siedmioro wnuków, jednak do stereotypowego modelu babci, która wszystko im poświęca, już jej daleko. „Lubię spędzać z nimi czas, ale żyję po swojemu” – stwierdza. Małgorzata mieszkała w okolicy Dębicy, tam wychowała dzieci, pracowała w zakładzie chemicznym. Na emeryturze przeprowadziła się do Krakowa, gdzie mąż odziedziczył dom po rodzicach. Od tej pory wszystko się zmieniło: nowi znajomi, nowe środowisko, nowe życie.

Młodsza od niej o sześć lat Elżbieta Tomczyk-Miczka, autorka rubryki kulinarnej „Wprost”, dziennikarka i podróżniczka, nigdy nie planowała, że na emeryturze będzie bawić wnuki. – Trzy lata temu zdecydowałam się wypłynąć w trzytygodniowy rejs katamaranem po Karaibach – opowiada. – Gotowałam dla pasażerów i załogi, prowadziłam autorską kuchnię na bazie lokalnych produktów, które sama wybierałam na targach. Nie było łatwo przygotować trzy posiłki dziennie na malutkiej przestrzeni, ale poradziłam sobie. A kiedy skończył się rejs, za zarobione pieniądze objechałam Belize i Gwatemalę.

Okładka tygodnika WPROST: 3/2020
Artykuł jest zamknięty
Artykuł został opublikowany w najnowszym wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:

Czytaj także

 0