Sposób na zdrowe stawy

Sposób na zdrowe stawy

Dodano: 
Szpital, zdj. ilustracyjne
Szpital, zdj. ilustracyjne / Źródło: Fotolia / spotmatikphoto
Ludzie będą żyli coraz dłużej. Od tego, w jakim stanie będzie ich układ kostno-stawowy, zależy w dużej mierze ich komfort życia i stan zdrowia w późnej starości.

On i ona. Oboje po pięćdziesiątce, z odchowanymi dziećmi i planami na przyszłość. W wolnych chwilach uczęszczają na kurs tańca. Zimą jeżdżą na nartach, latem chodzą po górach. Sielanka trwa do momentu, gdy pana zaczyna pobolewać kolano. Najpierw udaje, że to przejściowy problem. Gdy żona proponuje wyjście na dancing, on wykręca się ważnym meczem w telewizji. Sobotni spacer też odpada. Wieczór spędzają na kanapie. Im dłużej problem trwa, tym trudniej panu ukrywać dolegliwości. Wcześniej czy później trafi do lekarza. Lepiej dla niego i ich związku, by dotarł tam jak najszybciej. Dlaczego? Sprawny układ ruchu gwarantuje nam mobilność. Kiedy boli kolano lub biodro, siłą rzeczy ruszamy się rzadziej. Mniejsza niż dotychczas aktywność fizyczna szybko spowoduje przyrost masy ciała, problemy z układem krążenia i układem oddechowym. Wzrasta ryzyko pojawienia się cukrzycy, miażdżycy, nadciśnienia czy raka jelita grubego. Nie mówiąc już o kondycji psychicznej i potencjalnych problemach w relacji z partnerem. A wystarczyło pójść do ortopedy, gdy pojawiły się pierwsze dolegliwości bólowe.

Żyjemy coraz dłużej

Potrafimy okiełznać większość chorób przewlekłych, coraz szybciej diagnozujemy nowotwory i skutecznie z nimi walczymy. Już niebawem dożycie 100 lat nie będzie wyczynem. Wizja starzejącego się społeczeństwa spędza jednak sen z powiek ortopedom, którzy muszą znaleźć nowe sposoby leczenia zwyrodnień stawów.

Nadzieją są komórki macierzyste. Doktor n. med. Robert Śmigielski, jeden z najlepszych polskich ortopedów, korzysta z nich od lat.

– W ortopedii to nic nowego – stosujemy je już od roku 1964. Po prostu nie nazywaliśmy tego komórkami macierzystymi – tłumaczy. – Kiedyś pobierało się szpik kostny, który zawiera komórki macierzyste, i wstrzykiwano go bądź oblewano nim okolicę, gdzie oczekiwano zrostu kostnego. Później komórki z okostnej czy ochrzęstnej wykorzystywano do obszywania powierzchni uszkodzonych. Dziś wiemy, że za wynik leczenia odpowiadały właśnie komórki macierzyste, które obecnie możemy podawać w sposób bardziej świadomy i kontrolowany – dodaje.

Lek na wszystko?

Jak podkreślają eksperci, każda metoda leczenia jest skuteczna tylko wtedy, gdy chory został prawidłowo zakwalifikowany.

– Najpierw należy przeprowadzić z pacjentem szczegółowy wywiad dotyczący jego dolegliwości, dotychczasowego leczenia i oczekiwań. Później wykonuje się badanie fizykalne oraz obrazowe, np. rezonans magnetyczny, by określić stopień zaawansowania choroby. Przybliża nas to do odpowiedzi na pytanie, czy w danym przypadku można zastosować komórki macierzyste, a jeśli tak, to na jakim etapie leczenia. Następnie podejmujemy decyzję, jaki typ komórek macierzystych będzie najlepszy dla pacjenta – komórki własne czy dawcy – tłumaczy dr Daniel Kopko.

Zwracamy uwagę m.in. na choroby współistniejące i wiek pacjenta, ponieważ udowodniono, że po 60. roku życia komórki własne kolonizują się dużo gorzej, trudniej wchodzą w interakcje w organizmie i szybciej obumierają.

Zdarzają się sytuacje, kiedy pacjent chce od razu skorzystać z komórek macierzystych, ale w jego przypadku występują wskazania operacyjne, np. brak więzadeł krzyżowych, zaburzenia osi kończyn lub fragmenty ciał wolnych pływające w stawach. Trzeba im wtedy szczerze powiedzieć, że komórki macierzyste nie są w stanie w tym wypadku zastąpić leczenia operacyjnego, ale po operacji mogą znacznie wspomóc proces gojenia – podkreśla ortopeda.

Niewiedza i rozczarowanie

Nie brakuje pacjentów rozgoryczonych brakiem poprawy po podaniu komórek macierzystych. – Nikt nie twierdzi, że zawsze po wstrzyknięciu komórek macierzystych nastąpi cudowne ozdrowienie. Do sprawy należy podejść racjonalnie. Myślę, że jest wielu lekarzy, którzy składają obietnice bez pokrycia dotyczące np. chorób genetycznych czy wad wrodzonych. Ponieważ komórki macierzyste są stosunkowo nową metodą terapeutyczną, ludzie wiedzą o nich niewiele – tłumaczy dr Śmigielski.

Bywa, że pacjent nie wie, co mu się podaje. Niektórzy lekarze na wyrost używają określenia „komórki macierzyste”. – Komórkami macierzystymi nazywane są różne preparaty – osocze bogatopłytkowe, emulgaty tłuszczu, koncentraty krwi szpikowej i obwodowej. Preparaty te zawierają bliżej nieokreśloną linię i liczbę komórek macierzystych. Odrębną kwestią jest to, czy są one w ogóle żywe. Takie praktyki spowodowały, że komórki macierzyste w pewnych kręgach nie cieszą się dobrą sławą – podkreśla Kopko.

Warto zapytać lekarza, ile i jakie komórki są podawane, i czy dany roztwór zawiera także inne substancje.

Proteza – ostateczność!

Leczenie komórkami macierzystymi jest kosztowne – tego typu decyzji nie podejmuje się ot tak. Pacjenci dr Śmigielskiego często traktują je jako ostatnią deskę ratunku, bo są już po licznych operacjach.

– Uważam, że powinno się to zmienić, ponieważ komórki macierzyste działają tak dobrze, że powinny być dostępne dla każdego. Gdybym miał możliwość, stosowałbym je o wiele częściej, i to nie tylko w skrajnych przypadkach. Są pomocne np. przy urazach sportowców, ponieważ to właśnie one inicjują i wspomagają proces regeneracji.

Jak tłumaczy dr Śmigielski, komórki macierzyste dostarczane do stawów można porównać do robotników. Natomiast osocze czy kwas hialuronowy, które również są wstrzykiwane do stawów, można uznać za surowiec. – Ktoś przecież musi z niego dopiero coś zbudować i za to właśnie odpowiedzialne są komórki macierzyste – wyjaśnia.

Założenie protezy oznacza dla organizmu nieodwracalne zmiany. Wycięcie pewnych struktur i zastąpienie ich sztucznymi elementami wyklucza inne formy leczenia. Problem w tym, że protezy mają swoją żywotność.

– Na Zachodzie zakłada się je coraz młodszym osobom, np. 50-latkom. Ale co będzie później z tymi pacjentami, jeśli za 15 czy 20 lat trzeba będzie protezę wymienić? A jeżeli ten człowiek będzie żył ponad 100 lat? To olbrzymie wyzwanie dla medycyny – ostrzega Śmigielski.

Nie wolno zapominać o śmiertelnych powikłaniach po implantacji protez. Lekarze są zgodni, że dzięki zastosowaniu komórek macierzystych można ich uniknąć. – Wszystkie procedury, które będą odwlekały w czasie założenie protezy, są na wagę złota – mówi dr Daniel Kopko.

Okładka tygodnika WPROST: 5/2020
Artykuł został opublikowany w 5/2020 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:

Czytaj także

 0