Czy na pewno wiesz, co jesz?

Czy na pewno wiesz, co jesz?

Dodano:   /  Zmieniono: 23
Antybiotyki na talerzu (fot. sxc.hu) / Źródło: FreeImages.com
Z powodu nadużywania antybiotyków coraz więcej szczepów bakterii staje się opornych na ich działanie. To dziś jedno z największych zagrożeń medycyny.

Czym są antybiotyki? To substancje chemiczne, które działają bakteriobójczo lub bakteriostatycznie (hamują wzrost bakterii). Pierwszy antybiotyk – penicylinę – odkryto w 1928 r.; w kolejnych latach powstały leki, które stanowią dziś potężny arsenał w walce z ciężkimi i niebezpiecznymi infekcjami bakteryjnymi. Nadużywając antybiotyków, lekkomyślnie go marnujemy. Nie dość, że często stosujemy je jako lek na schorzenia niebakteryjne, na przykład na infekcje wirusowe, to podajemy je w ogromnych ilościach zwierzętom hodowlanym, których mięso później konsumujemy.

Kurczaki na antybiotykach

Już w latach 40. ubiegłego wieku zauważono, że dodanie antybiotyków do paszy kurcząt powoduje ich szybszy wzrost, umożliwiając jednoczesne zmniejszenie dawek pokarmowych. Po odkryciu tego z powodów ekonomicznych zaczęto powszechnie stosować w hodowli drobiu, trzody oraz ryb tzw. antybiotykowe stymulatory wzrostu. Dodawano je do paszy zwierząt. W ten sposób antybiotyki w ciągu ostatnich kilkudziesięciu lat były w ogromnych ilościach wprowadzone do środowiska. Tej praktyki zakazano w Unii Europejskiej dopiero w 2006 r.

Chociaż nie wolno już stosować antybiotykowych stymulatorów wzrostu, antybiotyków nadal nadużywa się w terapii zwierząt hodowlanych. – Zasady stosowania antybiotyków powinny być jasno określone i egzekwowane. Te leki powinny być używane do leczenia lub kontrolowania zaistniałych infekcji bakteryjnych – podkreśla dr Marcin Michalski, główny weterynarz Farmio SA. – Niestety podawanie antybiotyków przybrało formę metafilaktyki, czyli zaczęto podawać je całemu stadu na podstawie stwierdzenia infekcji u pojedynczych sztuk. To tak, jakby w szkole pełnej uczniów zachorowało kilkoro dzieci i ktoś nagle zadecydował, żeby podać antybiotyk całemu personelowi oraz wszystkim uczniom – tłumaczy dr Michalski.

Oporne bakterie

Nieodpowiedzialne działania w lecznictwie weterynaryjnym doprowadziły do sytuacji, w której antybiotyki są coraz mniej skuteczne w leczeniu zarówno ludzi, jak i zwierząt. Na przykład dziś, by wyleczyć infekcję u zwierząt hodowlanych, potrzebne są wielokrotnie większe dawki antybiotyku niż w latach 50. ubiegłego wieku. Co gorsza, bakterie żyjące w organizmach zwierząt hodowlanych i drobiu otrzymujących antybiotyki szybko rozwijają oporność na te substancje. A to dlatego, że dysponują całym arsenałem sposobów ochrony: tworzą mutacje w materiale genetycznym, nabywają geny oporności od innych bakterii, wytwarzają enzymy rozkładające lub dezaktywujące leki. Niektóre drobnoustroje w ogóle nie muszą się zmieniać, bo mają oporność naturalną na pewne antybiotyki. Bakterie mają z nimi kontakt nie tylko w organizmie zwierzęcia, lecz także w środowisku (dostają się tam one z powodu ich nadużywania przez ludzi i przy hodowli zwierząt), gdzie ich stężenie jest zbyt małe, by zaszkodzić bakteriom, ale wystarczające, by mogły one wykształcić oporność na dany lek. W dodatku bakterie oporne na antybiotyki zaczęły się przenosić ze zwierząt na ludzi, co w konsekwencji spowodowało wzrost liczby infekcji trudnych do wyleczenia. Zaczęła również narastać oporność niebezpiecznych dla ludzi bakterii pochodzących m.in. ze świata zwierząt hodowlanych (salmonella, Campylobacter, Enterococcus, E. coli).

– Efekty nadużywania antybiotyków widoczne były już w połowie lat 90. XX w. Ponad 90 proc. gronkowców z gatunku S. aureus wykazywało oporność na penicylinę, a 10-15 proc. szpitalnych szczepów gronkowców wykazywało oporność na wszystkie antybiotyki beta-laktamowe, pojawiły się enterokoki oporne na wankomycynę (VRE), pneumokoki niewrażliwe na penicylinę (PRSP), a także wielooporne pałeczki jelitowe z gatunku Klebsiella, Enterobacter czy niefermentujące pałeczki Pseudomonas i Acinetobacter – wylicza dr med. Paweł Grzesiowski, pediatra, immunolog, prezes fundacji Instytut Profilaktyki Zakażeń.

Skutki trudne do przewidzenia

W organizmie metabolizowanych jest jedynie od 10-90 proc. leków, a pozostała ich część, wciąż w formie aktywnej, trafia do gleby i wód m.in. z odchodami zwierząt. Pozostałości antybiotyków spożywamy wraz z mięsem, ponieważ nie likwidują ich ani zamrażanie, ani obróbka termiczna. − Obecność pozostałości antybiotyków lub innych substancji o podobnym działaniu (chemioterapeutyków) w żywności pochodzenia zwierzęcego musi być ściśle limitowana przez tzw. MRL – Maximum Residue Limits, tj. najwyższe dopuszczalne stężenie pozostałości. Należy jednak pamiętać, że zwierzęta, które są przeznaczone do konsumpcji przez człowieka, mogą być poddawane leczeniu różnymi substancjami jednocześnie. Nierzadko wchodzącymi ściśle w interakcje, w tym działającymi synergistycznie, co może się przełożyć na tzw. sumowanie MRL, pomimo że poszczególne dawki są dużo niższe od ustalonych. Przyjmowanie tego typu związków wraz z pokarmem może na pewną część populacji wpływać negatywnie − ostrzega prof. dr hab. Cezary J. Kowalski z Wydziału Medycyny Weterynaryjnej Uniwersytetu Przyrodniczego w Lublinie.

Może to wywoływać niebezpieczne reakcje alergiczne, szczególnie w przypadku antybiotyków z grupy beta-laktamowych (m.in. penicylina). Naukowcy uważają też, że zbyt duża ilość antybiotyków w żywności może mieć związek z procesami powstawania nowotworów czy pojawieniem się niedokrwistości u ludzi. Nadmierne przyjmowanie antybiotyków powoduje również osłabienie naturalnych sił obronnych organizmu człowieka poprzez zaburzanie równowagi mikroflory bakteryjnej układu pokarmowego. Jest to szczególnie niebezpieczne u niemowląt i małych dzieci. – Zaburzenia rozwoju prawidłowej flory jelitowej poprzez niekontrolowane dostarczanie pozostałości antybiotyków w produktach żywnościowych może nieodwracalnie wpłynąć na rozwój dziecka, w tym występowanie w późniejszym okresie przewlekłych chorób zapalnych jelit, zaburzeń metabolicznych, np. cukrzycy, otyłości, a nawet nowotworów – ostrzega dr med. Paweł Grzesiowski. Co więcej, niektóre antybiotyki, m.in. najczęściej wykrywane w produktach zwierzęcych doksycyklina oraz fluorochinolony, nie są dopuszczone do stosowania u niemowląt, dzieci do 12. roku życia oraz u kobiet w ciąży, ponieważ mogą powodować działania niepożądane i zaburzenia rozwoju.

– Ekspozycja kobiet w ciąży i dzieci na antybiotyki i ich pozostałości w żywności jest zjawiskiem wysoce niebezpiecznym, o skutkach trudnych do przewidzenia w odległej perspektywie. Dlatego przeciwdziałanie tym zjawiskom wymusza ograniczenie stosowania antybiotyków w rolnictwie do przypadków niezbędnych i tylko pod kontrolą lekarzy weterynarii, jak również całkowite wycofanie leków przeciwbakteryjnych używanych w hodowli zwierząt i drobiu jako stymulatorów wzrostu – postuluje dr Paweł Grzesiowski.

Hodowla bez antybiotyków

– Alternatywą dla stosowania antybiotyków w hodowli, w tym drobiu, jest dbanie o dobrostan zwierząt oraz wzmacnianie ich naturalnej odporności, dzięki której zwierzęta nie chorują. Proces powinien się zaczynać już na etapie starannego doboru zdrowych i silnych kurcząt. Z kolei fermy, w których będą hodowane, najlepiej, by były położone z dala od dużych miast, w naturalnie zielonych rejonach. Proces hodowli bez antybiotyków jest bardziej czasochłonny, jednak jako lekarz weterynarz uważam, że warto poświęcić więcej czasu i pracy, aby umożliwić klientom wybór zdrowszej żywności – podkreśla dr Marcin Michalski.

Ważna jest też świadomość samych konsumentów. Powinniśmy wiedzieć, że mamy prawo do informacji na temat hodowli, z której pochodzi kupowane przez nas mięso. Część firm z własnej inicjatywy umieszcza już na opakowaniach informacje o braku antybiotyków w mięsie. Warto byłoby jednak wprowadzić powszechny obowiązek informowania o braku antybiotyków lub ich zawartości w mięsie. Ułatwiłoby to konsumentom podejmowanie bardziej świadomych decyzji w zakresie zdrowego żywienia.

Okładka tygodnika WPROST: 20/2015
Cały artykuł opublikowany jest w 20/2015 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:

Czytaj także

 23
  • Marek IP
    Alternatywą jest po prostu niejedzenie mięsa. W przeciwieństwie do mięsa, rośliny działają antynowotworowo, obniżają poziom cukru we krwi, wiele obniża ciśnienie itd. Rozwiązanie na prawdę jest proste, tylko wymaga siły woli i tu lezy pies pogrzebany, że ludzie wolą narzekać na to, co jest, niż zmienić coś we własnym zachowaniu.
    Dodaj odpowiedź 2 0
      Odpowiedzi: 1
    • fujara IP
      Po kazdym posilku powinno sie wypic kieliszek dobrego trunku.Albo i dwa.
      Dodaj odpowiedź 3 0
        Odpowiedzi: 0
      • edyta IP
        krótko i na temat jemy syf !!! to co powoduje raka alergie i inne choroby ! mało tego ! robi to nam się specjalnie !! mamy zdychać i kopulować na nowo ! ma być przyrost naturalny duży a dla starych tych co pracowali 40 lat na swe chu...we emerytury mają zaplanowaną szybką śmierć !
        w dupie mam demokrację ! w dupie mam takie życie bo to życiem nie jest ! tylko obłudą fikcją i niewolnictwem !!!!
        Dodaj odpowiedź 15 0
          Odpowiedzi: 2
        • edyta IP
          ależ oczywiście że każdy rozumny Polak wie co je i za co zapłacił- chęcią ogromną przyjęcia demokracji i wszystkiego co się z tym łączy:)
          jemy syf , pijemy syf, oddychamy syfem, pierzemy w syfie, trujemy naturę syfem , ot cała przyszłość demokracja kapitalizm :) no przecież chcieliśmy tego :) bo tak fajnie bo mają wszystko -takie piękne- ładne a My tacy byliśmy "biedni" za komuny ,przecieeeż!!! za srajtśmą musieliśmy stać !!! tragedia !!! ojjeeej bidule ...a teraz srajtaśma kolor jaki zechcesz człeku !! od beżu po czerń !! bajka! półki full uginają się dosłownie człek wzrokiem żre !!! tyle że portfel cuś cienki i się nie da zjeść tego co by człek chciał ani przesrać bo nie ma czym haha :Oooo no cóż .... takie life :) Irlandię nam obiecano ! Ba !! wcześniej jakiś duren nawet japonię obiecywał :D ucieszyliśmy się- aaaa jak ! w końcu będziem mięc dobrze !
          a tu nic i kuuupa ! i tak już jakieś kole 20 lat każdy nas dmucha jak chce każdy obiecuje a My zera robotnicze walimy coraz to większe dniówki aby partie się mogłu nażreć naruch..ać wyśpić i zapewnieć swoim darmozjadom rodzinom godne życie !!!!
          Ja pytam jak ku...wa !!! długo ?! będziemy takimi internetowymi osłami co potrafią pisać ?! Tyle że nie potrafią wyjść na ulice ?!
          Dodaj odpowiedź 13 0
            Odpowiedzi: 0
          • Zofia IP
            Na szczęsie co raz więcej osób korzysta ze sprawdzonych źródeł robiąc zakupy i przede wszystkim czyta etykiety produktów. Ze swojej strony moge polecić koktajlewarzywne.pl doskonała przekąska pełna witamin, wolna od chemii i innych wspomagaczy.
            Dodaj odpowiedź 5 8
              Odpowiedzi: 0