Prof. Walecka: Optymalne leczenie łuszczycy zapobiega powikłaniom. Czekamy na zniesienie ograniczeń czasowych w leczeniu i na nowe leki

Dodano:
Prof. Irena Walecka: Optymalne leczenie łuszczycy zapobiega późniejszym powikłaniom
Pacjent na leczeniu biologicznym po 1-2 miesiącach w zasadzie ma „czystą skórę” i nikt by nie uwierzył, że na coś choruje. Jeśli jest prawidłowo leczony, to nie rozwijają się u niego powikłania, np. choroby układu krążenia. Dlatego zależy nam, by poprawić program lekowy i leczenie łuszczycy – mówi prof. Irena Walecka, dermatolog.

Prof. Irena Walecka jest kierownikiem Kliniki Dermatologii CMKP Państwowego Instytutu Medycznego MSWiA, konsultantem wojewódzkim w dziedzinie dermatologii i wenerologii. Od wielu lat zajmuje się leczeniem pacjentów z problemami dermatologicznymi, również z łuszczycą. Podkreśla, że łuszczyca nie jest tylko chorobą skóry; to choroba całego organizmu, a jej prawidłowe leczenie zapobiega wielu poważnym powikłaniom. Jest lekarzem bardzo cenionym przez pacjentów, walczy też o zmiany organizacyjne i systemowe w leczeniu łuszczycy.

Rozmowa z prof. dr hab. Ireną Walecką: Wyzwania w leczeniu łuszczycy na 2023 rok

Katarzyna Pinkosz, Wprost: Bardzo wiele zmieniło się w leczeniu łuszczycy w ostatnich latach: w programach lekowych łuszczycy umiarkowanej i ciężkiej znajduje się obecnie 10 nowoczesnych leków. Co powinno się zmienić w 2023 roku?

Prof. Irena Walecka: Faktycznie, jeśli chodzi o program leczenia łuszczycy, to wiele zmieniło się na dobre, jesteśmy z tego bardzo zadowoleni, ale jest jeszcze kilka rzeczy, pod względem których chcielibyśmy dorównać do tego, co dzieje się w innych dziedzinach, takich jak reumatologia czy gastroenterologia.

Przede wszystkim chcielibyśmy, żeby udało się zlikwidować ograniczenie leczenia w programie nowoczesnymi cząsteczkami: obecnie pacjenci mogą być leczeni nimi maksymalnie do 96 tygodni. Nie ma ograniczenia w leczeniu inhibitorami TNF-alfa, ale są to starsze cząsteczki, mniej innowacyjne, z nieco gorszymi efektami.

Zależałoby nam, żeby zniknęło to ograniczenie 96 tygodni; żebyśmy mogli leczyć pacjentów tak długo, jak utrzymuje się efekt terapii, nowoczesnymi cząsteczkami, których stosowanie daje szybki efekt, długotrwały i duże zadowolenie pacjenta i lekarza.

Drugi nasz postulat to umożliwienie leczenia pacjentów z umiarkowaną łuszczycą. Łuszczyca to nie jest tylko choroba skóry, to choroba całego organizmu, która nie leczona lub źle leczona postępuje, powoduje różnego typu zmiany w narządach wewnętrznych. Po to, żeby tego uniknąć, powinno się stosować leczenie wcześniej, zgodnie z tym, jak leki są zarejestrowane, zgodnie z charakterystyką produktu leczniczego. Chcielibyśmy te nowoczesne cząsteczki stosować wcześniej, by zapobiec powikłaniom.

Trzeci nasz postulat dotyczy leczenia dzieci. W ramach programu lekowego mamy możliwość leczenia dzieci tylko jednym preparatem, podczas gdy jest więcej preparatów, które można stosować u dzieci. Jeśli udałoby się nam włączyć te preparaty u dzieci, to zdecydowanie ułatwiłoby nam leczenie. Oczywiście, staramy się sobie z tym problemem radzić, występujemy o leczenie w ramach RDTL (ratunkowego dostępu do technologii lekowych), jednak trzeba to robić co trzy miesiące. Wolelibyśmy prowadzić pacjentów w ramach programów lekowych, jest to znacznie łatwiejsze.

Kolejny postulat – to możliwość stosowania inhibitorów TNF-alfa w ordynacji aptecznej: to nie są już tak innowacyjne leki, powinny znajdować się poza programem lekowym. Z zaoszczędzonych w ten sposób środków chcielibyśmy móc leczyć bardziej nowoczesnymi cząsteczkami.

Najważniejsze jest jednak zlikwidowanie ograniczenia czasu leczenia: to największy problem w dermatologii.

Czy są nowe leki, które jeszcze powinny się znaleźć w programie leczenia ciężkiej cukrzycy? I czy jest szansa na leki, które wyleczą łuszczycę?

Łuszczycy nie można wyleczyć, można ją zaleczyć – to choroba, która ma podłoże genetyczne. 80 proc. pacjentów zaczyna chorować do 20. roku życia. To jest choroba, z którą będą się mierzyć przez całe życie. Wciąż powstają nowe leki. Gdy zaczynałam zajmować się dermatologią, to poza metotreksatem, acetylosporyną i leczeniem miejscowym nie było w zasadzie żadnych innych możliwości; pacjenci po kilka miesięcy przebywali w szpitalu, byli na ciągłych zwolnieniach lekarskich, co było też dużym obciążeniem dla systemu, jeśli chodzi o ZUS. Obecnie pacjent na leczeniu biologicznym po 1-2 miesiącach, w zależności od tego, jak odpowiada na leczenie i jaki to lek, w zasadzie ma „czystą skórę” lub prawie „czystą” – nikt by nie uwierzył, że on na coś choruje. Chodzi do pracy, prowadzi życie rodzinne, uprawia sport. Jeśli jest prawidłowo leczony, to nie rozwijają się u niego powikłania, np. choroby układu krążenia i inne choroby. Skuteczne leczenie wyhamowuje chorobę, przekłada się to też na oszczędności systemowe.

Pojawiają się kolejne, coraz bardziej skuteczne i nowoczesne leki w leczeniu łuszczycy. Dobierając lek, patrzymy na pacjenta, personalizujemy terapię, zwracamy na jego badania dodatkowe, choroby współistniejące. Im dysponujemy większym portfolio leków, tym większą mamy możliwość wybrania tego, który jest najbardziej skuteczny. Dlatego każda nowa cząsteczka jest bardzo pożądana. Obecnie wiemy, że „w kolejce” na objęcie refundacją czeka nowa cząsteczka. Bylibyśmy bardzo zadowoleni, gdy pojawiła się ona w programie lekowym.

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...