Jak kochają leworęczni

Jak kochają leworęczni

Dodano:   /  Zmieniono: 
Lewo i praworęczni to dwa odmienne typy osobowości

W którym roku rozpoczęła się

"I wojna światowa?". "Nie wiem, w mojej rodzinie było zbyt wielu leworęcznych. Ale pamiętam, co się działo na zeszłorocznej wycieczce do Zakopanego" - taka odpowiedź ucznia przy tablicy byłaby pozbawiona sensu. Pozornie. Osoby leworęczne lub mające wielu leworęcznych krewnych mogą się pochwalić znacznie lepszą pamięcią epizodyczną (zapamiętywanie zdarzeń) niż semantyczną (zapamiętywanie faktów) - wynika z badań omówionych w piśmie "Neuropsychology". Na tym nie koniec: leworęczni częściej niż praworęczni są homoseksualistami, mają skłonność do pewnych chorób, a także predyspozycje do określonych dyscyplin sportowych. Osoby lewo- i praworęczne to po prostu dwa odmienne typy osobowości.

Gen leworęczności

Dr Stephen D. Christman oraz dr Ruth E. Propper z University of Toledo w stanie Ohio zaobserwowali zależność między leworęcznością a zdolnościami pamięciowymi. U leworęcznych dwie półkule mózgowe równomierniej dzielą się zadaniami. Wymiana sygnałów nerwowych jest między nimi znacznie intensywniejsza niż u praworęcznych. Co więcej, ciało modzelowate (wiązka połączeń nerwowych pomiędzy obiema półkulami) jest u leworęcznych zdecydowanie większe. Zaskakujące jest jednak to, że nawet u osoby praworęcznej półkule mózgowe mogą współpracować w ten sposób - pod warunkiem że ma ona wielu leworęcznych krewnych. Leworęczność czy praworęczność jest więc w pewnym stopniu dziedziczona. Dziedziczy się jednak nie tylko skłonność do sprawniejszego posługiwania się jedną ręką, ale także niektóre zdolności, na przykład pamięć.

Podczas pierwszego eksperymentu naukowcy z Toledo przebadali 180 żołnierzy z bazy lotniczej w San Antonio. Po przeanalizowaniu wyników okazało się, że rekruci, którzy mieli w rodzinach wielu leworęcznych, lepiej zapamiętywali wydarzenia niż fakty. W drugim eksperymencie przebadano 84 praworęcznych uczniów, którym pokazywano ciągi wyrazów - tak, by trafiały do jednej lub do dwóch półkul mózgowych. Kiedy bodźce odbierała tylko jedna półkula, badani lepiej zapamiętywali fakty, kiedy obie półkule - lepiej zapamiętywali wydarzenia. "Ponieważ wydarzenia zapamiętujemy wówczas, gdy nasze półkule mózgowe współpracują z sobą, ludzie, u których ta współpraca jest intensywniejsza, lepiej zapamiętują wydarzenia niż fakty" - konkludują naukowcy.

"Różnice w zapamiętywaniu nie muszą się wiązać z problemami w szkole - twierdzi dr Christman. - Uczniowie, którzy lepiej radzą sobie z zapamiętywaniem wydarzeń, muszą trochę inaczej organizować swoją wiedzę". Kiedy chcą przywołać z pamięci jakiś fakt, powinni sobie przypomnieć, kiedy, gdzie i w jakich okolicznościach uczyli się o tym, a wówczas przypomną sobie też to, czego się uczyli.

Homoseksualizm z lewej ręki

Leworęczność czy praworęczność wpływa nie tylko na funkcjonowanie pamięci, ale także na predyspozycje seksualne. Naukowcy z University of Toronto - Martin Lalumiere, Ray Blanchard i Kenneth Zucker - przebadali 23,4 tys. homoseksualnych oraz heteroseksualnych kobiet i mężczyzn. Wśród homoseksualistów leworęcznych było o jedną trzecią więcej niż wśród mężczyzn heteroseksualnych. Leworęczność wśród lesbijek swierdzano natomiast prawie dwukrotnie częściej niż wśród kobiet heteroseksualnych.

Duże znaczenie mają teoretyczne implikacje tego odkrycia. Wiadomo bowiem, że prawo- czy leworęczność pojawia się we wczesnym okresie rozwoju człowieka. Związek preferencji seksualnych ze skłonnością do prawo- czy leworęczności może więc świadczyć o tym, że również one determinowane są we wczes-nym okresie życia. Badania te sugerują także, że może istnieć przynajmniej jeden wspólny czynnik warunkujący męski i kobiecy homoseksualizm.

Z lewej nogi na prawe ramię

Nie trzeba być zapalonym kibicem, żeby wiedzieć, że prawonożny piłkarz jako lewoskrzydłowy będzie mniej skuteczny niż lewonożny. Okazuje się jednak, że to, która strona ciała jest sprawniejsza, ma znaczenie nie tylko w piłce nożnej. "Większość trenerów nie docenia znaczenia związku pomiędzy leworęcznością czy praworęcznością a osiągnięciami sportowymi" - twierdzi na łamach "New Scientist" Paul Morgan, psycholog sportowy i doradca reprezentacji Wielkiej Brytanii i Irlandii w rugby.

Badania tych zależności przeprowadzili Stanley Coren i Clare Polac z University of British Columbia. Przebadali 2611 osób uprawiających piętnaście dyscyplin. Jak wynika z tych badań, największe sukcesy w sportach zespołowych, takich jak koszykówka, piłka nożna czy rugby, mają zawodnicy, którzy równie sprawnie posługują się obiema rękami bądź nogami. Pozwala im to grać równie skutecznie w różnych częściach boiska i szybko zmieniać kierunek ruchu. Z kolei do takich sportów, jak tenis, squash czy badminton, predysponowani są ludzie zdecydowanie sprawniej posługujący się jedną ręką - obojętne: lewą czy prawą.

Podobna zależność dotyczy oczu, bowiem jedna ze stron pola widzenia może być większa. "Korelacja ręka-oko ma zasadnicze znaczenie dla sprawnego posługiwania się rakietą w takich sportach, jak badminton czy tenis" - twierdzi Stanley Coren. Jeśli szersze pole widzenia pokrywa się z obszarem, w którym porusza się ręka tenisisty, wówczas uderzenia rakiety w piłkę są precyzyjne. Jeśli "dominujące oko" i "dominująca ręka" leżą po przeciwnych stronach ciała, tenisista ma mniejsze szanse na zwycięstwo. Wówczas jednak sprawność rozkłada się równomiernie na całe ciało, co predysponuje do takich sportów, jak gimnastyka, biegi czy koszykówka.

Łapanie równowagi

"Równowagę można też wypracować, intensywnie trenując słabszą rękę lub nogę" - twierdzi z kolei Paul Morgan. Zamierza on przygotować zestaw specjalnych ćwiczeń dla piłkarzy, hokeis-tów i graczy w rugby. "Takie treningi jednak odbywałyby się kosztem rozwoju naturalnych talentów - twierdzi Chris McManus, profesor psychologii na University College London. - Piłkarz, który dwa razy dłużej trenuje tylko jedną nogę, może dojść do lepszych wyników niż ten, który trenuje obie nogi, poświęcając każdej połowę czasu".

Okładka tygodnika WPROST: 46/2001
Więcej możesz przeczytać w 46/2001 wydaniu tygodnika „Wprost”

Czytaj także

Czytaj także