Czy alkohol pomaga strawić tłuste potrawy? Dietetyk rozwiewa wątpliwości

Czy alkohol pomaga strawić tłuste potrawy? Dietetyk rozwiewa wątpliwości

Dodano: 
Butelka wina
Butelka wina / Źródło: Fotolia / Autor: Brian Jackson
Wielkanocne obżarstwo – czas start! W końcu czekaliśmy na to bardzo długo. Co na to specjalista ds. żywienia? Na najbardziej nurtujące pytania odpowiada Michał Wrzosek – dietetyk kliniczny i trener personalny.

Ewelina Celejewska: Które świąteczne dania są na ogół najbardziej kaloryczne?

Michał Wrzosek: Najbardziej kaloryczne dania to te, których zjemy najwięcej. Takie niby proste, a dla wielu osób nadal tak skomplikowane. Najważniejszy jest umiar i zdrowy rozsądek. Można kulturalnie zjeść sernik, żurek i jajka z majonezem i nie trzeba się nimi obżerać, tak jak mielibyśmy już nigdy nic w życiu nie zjeść.

Ale przecież wiele osób twierdzi, że święta po to są – żeby sobie pofolgować!

O, tak! To świetna wymówka, ale pamiętajmy, że okazje do jedzenia znajdą się zaraz następne: majówka, chrzciny, komunia, wakacje, urodziny, wesele i… zaraz znowu Boże Narodzenie. A potem lament, bo trzeba ekstra wyglądać na Sylwestra.

Potwierdzam.

Dlatego tak ważne jest wypracowanie sobie odpowiedniej relacji z pożywieniem. Truciznę od lekarstwa różni tylko dawka! 2 faszerowanego jajka nie zrobią nam żadnej krzywdy, ale 5 jajek pływających w majonezie, najtłustszy boczek i 4 rodzaje ciasta zjedzone w 45 minut nie będą nam służyły w ogóle.

Wielkanocne dania są bardzo kaloryczne?

Kaloryczność najpopularniejszych, wielkanocnych dań prezentuje się następująco:

  • Sernik – 333 kcal/100g
  • Biała kiełbasa – 323 kcal/100g
  • Babka drożdżowa – 308 kcal/100g
  • Jajka w majonezie – 306 kcal/100g
  • Sałatka jarzynowa z majonezem – 192 kcal/100g
  • Żurek z kiełbasą – 94 kcal/100g

Jeżeli spróbujemy nawet wszystkich, ale po trochu, to nie zjemy wcale bardzo dużej ilości kalorii, jednak jeśli każde danie zjemy z trzema dokładkami, a wieczorem dojemy to, co jeszcze zostało, efekty dla naszej sylwetki i samopoczucia nie będą dobre.

A może warto stosować jakieś zamienniki w trakcie przygotowywania potraw?

Owszem, istnieje kilka naprawdę skutecznych trików, dzięki którym w czasie świąt oszczędzimy naprawdę sporą liczbę kcal. Moje rady? Zamień cukier w deserach na erytrol. Zamiast jajek z majonezem wypróbuj jajka z awokado. Wybieraj chude mięsa np. pieczonego indyka zamiast boczku czy karkówki. Zredukuj ilość masła/oleju o 50-30% w ciastach, a oszczędzisz dużą ilość kcal. Do sałatki jarzynowej użyj pół majonezu i pół gęstego jogurtu greckiego 0% tłuszczu. Jedząc żurek, wybierz chleb żytni dzięki czemu szybciej poczujesz uczucie sytości.

Brzmi smacznie. A co z jajkami? Ile ich właściwie można zjeść?

Jajka w dużej ilości będą podnosiły poziom cholesterolu i tym samym zwiększały ryzyko chorób układu krążenia. Żółtko w jajkach jest jednym z najbogatszych produktów, będących źródłem cholesterolu pokarmowego. W marcu tego roku pojawiła się publikacja naukowa wykazująca, że spożywanie już 3 jajek tygodniowo może istotnie zwiększyć ryzyko chorób sercowo-naczyniowych. Największe ryzyko występuję u osób z cukrzycą, gdzie już 4 jajka w tygodniu mogą zwiększyć ryzyko chorób serca o 69 proc. Jajka jak najbardziej powinny być elementem zbilansowanej diety u osób zdrowych. Większą ostrożność należy zachować u pacjentów z insulinoopornością, zaburzeniami lipidogramu i cukrzycą. Forma podania też jest istotna – jajka smażone na maśle z boczkiem a jajka gotowane w sałatce z warzywami to zupełnie inna kwestia.

Czy alkohol sprawi, że tłuste potrawy będą się lepiej trawić? Niektórzy w to wierzą.

Dobre pytanie! Często słyszy się, że alkohol poprawia trawienie, dlatego wiele osób łączy jego konsumpcję z ciężkostrawnymi potrawami, np. kiełbasą czy tłustym mięsem. Niskoprocentowe napoje alkoholowe (4 – 5 proc.) rzeczywiście powodują około 20-procentowy wzrost wydzielania kwasu żołądkowego. Spożywanie czystych napojów wyskokowych (40 proc. i więcej), nie wykazuje w tym zakresie istotnego działania. Większe dawki alkoholu i przewlekłe spożywanie wpływa jednak niekorzystnie na fizjologię i biochemię układu pokarmowego. Skutkami tych dysfunkcji są uszkodzenia jego tkanek i zaburzenia funkcji narządów wewnętrznych m.in. wątroby i trzustki, tym samym osłabienie procesów trawienia i zaburzenia wchłaniania powodują niedożywienie.

Ale odpuszczanie sobie w czasie świąt poniekąd nie jest takie złe, prawda?

Czas Świąt to na pewno nie jest czas, gdzie powinniśmy kurczowo pilnować się planu diety, trenować i bać się jedzenia. Za nasze efekty odpowiada to, co robimy na co dzień, nie od święta. Jeżeli przez cały rok dbasz o to, co jesz i ile jesz, a także kontrolujesz swoje zachowanie wobec przyjmowania pokarmu, wtedy dieta w święta to ostatnia rzecz jaką powinnaś się przejmować.

Michał Wrzosek – Trener osobisty, dietetyk kliniczny, doktorant warszawskiej SGGW, wykładowca na dwóch uczelniach wyższych, bloger. Ukończył studia na Warszawskim Uniwersytecie Medycznym i dzięki zdobytej tam wiedzy, postanowił dzielić się doświadczeniami na temat sportu i zdrowego stylu życia, pomagając swoim podopiecznym zmienić na zawsze ich nawyki żywieniowe. Wyznaje zasadę, że miłość do pysznego jedzenia można połączyć z posiadaniem wymarzonej sylwetki, zdrowego ciała oraz dobrego samopoczucia.

Czytaj także:
Spór o „jajeczko”, czyli czego potrzeba twoim bliskim

Czytaj także