Zaskakujące wyniki badań. Jak polityka wpływa na seksualność Polaków?

Zaskakujące wyniki badań. Jak polityka wpływa na seksualność Polaków?

Dodano: 
Para w łóżku
Para w łóżku / Źródło: Fotolia / Kaspars Grinvalds
– Polityka zawsze wiązała się z seksem, choćby dlatego, że politycy mają wpływ na stanowienie prawa. To ministrowie decydują, czy antykoncepcja i zabiegi in vitro są dofinansowane z budżetu, czy prawo aborcyjne zostanie zaostrzone, jak wysoko karana będzie przemoc seksualna, czy w szkole będzie edukacja seksualna. Całe zdrowie seksualne Polaków zależy od decyzji polityków –  tłumaczy prof. Zbigniew Izdebski, seksuolog.

Agata Jankowska, Wprost: Czy życie seksualne Polaków zależy od poglądów politycznych?

Prof. Zbigniew Izdebski*: Cztery lata temu, powołując się na swoje ówczesne badania, jasno mógłbym określić preferencje i zachowania seksualne wyborców poszczególnych partii.

Wtedy wiedzieliśmy, że wyborcy PiS zaczynają życie seksualne blisko rok później niż wyborcy PO i SLD. Że lewica jest bardziej poszukująca, co widać po liczbie doświadczeń poza związkami, ale wyborcy PO najczęściej uprawiają seks, a wyborcy PiS mają najkrótszą grę wstępną, ledwo przekraczającą kwadrans. Wśród wyborczyń PiS tabletki antykoncepcyjne stosuje co czwarta, 18 proc. stosuje tylko kalendarzyk, a stosunek przerywany 23 proc. Ale w elektoracie PO jest to 22 proc., a w SLD aż 24 proc., czyli w zasadzie różnic nie było. Seks oralny uprawiało 54 proc. wyborców SLD, 48 proc. wyborców PO i tylko 39 proc. elektoratu PiS. Podobnie było z masturbacją. Przyznawało się do niej 44 proc. zwolenników PiS, 57 proc. zwolenników PO i 61 proc. wyborców SLD. Ale od tamtego czasu dużo się zmieniło. Polacy gubią się w określeniu swojej politycznej przynależności. W zeszłorocznym raporcie o seksualności Polaków na 2,5 tys. badanych aż 786 osób nie określiło swoich poglądów politycznych. To dość duża grupa, nie są liczeni w analizach porównawczych. A więc niektórym łatwiej określić swoją seksualność niż polityczne poglądy.

Z czego to wynika?

Diametralnie zmieniła się scena polityczna, już nie wiadomo, gdzie jest lewica, a gdzie prawica. Polacy zawiedli się także na deklaracjach PO, niegdyś głoszącej liberalne poglądy. Poza antykoncepcyjną awaryjną wydawaną bez recepty i finansowaniem in vitro nic szczególnego nie udało się im zrobić. Patrząc na SLD i lewicę w dawnych latach, także nic nie zmienili. A więc najbardziej uczciwe w swoich poglądach wydają się ugrupowania prawicowe. PiS od początku mówiło, że nie będzie życzliwe liberalizacji przepisów dotyczących seksualności i rzeczywiście są konsekwentni. Teraz ważniejsze są poglądy rozumiane szeroko niż wąskie określenie przynależności partyjnej.

Co dokładnie wynika z zeszłorocznego raportu?

Pytaliśmy na przykład o stosunek do pornografii. 45 proc. osób o poglądach prawicowych twierdzi, że jest szkodliwa i powinna być zakazana. Tak też uważa 33 proc. osób o poglądach lewicowych i 29 proc. o poglądach centrowych. Z drugiej strony filmy erotyczne ogląda 34 proc. lewicy, 39 proc. centrum i 27 prawicy. W kwestii aborcji stosowanej w sytuacjach koniecznych, czyli obecnego kompromisu aborcyjnego, około 70 proc. osób lewicowych i centrowych zgadza się, że powinna być dozwolona. Ale aż 63 proc. osób prawicowych też tak uważa. Za to gdy spytaliśmy, czy aborcja powinna być absolutnie zakazana, 27 proc. osób prawicowych uważa że tak, ale aż 21 proc. lewicowców jest też tego zdania. Możliwość zalegalizowania związków jednopłciowych popiera około 40 proc. wyborców lewicy i centrum, ale tylko 22 proc. konserwatystów. Gdy pytamy, czy osoby homoseksualne powinny zrobić wszystko, żeby się wyleczyć i zmienić orientację, ponad 20 proc. środowisk lewicowych i centrowych tak uważa, ale aż 40 proc. osób prawicowych.

Różnice nie są powalające.

Bo to, co teraz różnicuje seksualność Polaków, to nie poglądy polityczne, ale raczej stosunek do wiary, religii i Kościoła. Nie na poziomie deklaracji wiary, ale w grupie głęboko wierzących i regularnie praktykujących. Ten podział jest klarowny, choć różnice także nie są diametralne.

Co o nich wiemy?

Stopień bogobojności różni się w zależności od województw. Ściana wschodnia jest niewątpliwie bardziej restrykcyjna niż część zachodnia Polski, ale także woj. mazowieckie nie jest jednorodne. Głęboką wiarę i regularną praktykę deklaruje 8 proc. lewicowo myślących badanych, 2 proc. centrum i 17 proc, prawicowych. 23 proc. lewicy wierzy, ale nie praktykuje, tak jak 24 proc. centrystów i 14 proc. prawicy. Brak wiary deklaruje 12 proc. lewicy, 6 proc. centrum i jedynie 2 proc. prawicowych obywateli.

Czy Polacy o prawicowych poglądach czekają z seksem do ślubu?

Teraz tylko 1 proc. Polaków czeka do ślubu, choć takie deklaracje częściej wypowiadają osoby o poglądach konserwatywnych.

Różni się podejście do antykoncepcji?

Stosowanie pigułek „po” jako dobre wyjście w sytuacji awaryjnej popiera ogółem 54 proc. badanych. 58 proc. osób lewicowych jest za, ale aż 46 o poglądach prawicowych także, a więc różnica nie jest drastyczna. Wiemy też, że teza ukuta przez ministra zdrowia Konstantego Radziwiłła, jakoby trzeba było chronić nastolatki, bo łykają tabletki jak cukierki, jest fałszywa. Największymi konsumentkami były kobiety w grupie wiekowej 30 – 40 lat, regularnie współżyjące, będące w stałych związkach, niekiedy posiadające już dziecko.

* Prof. Zbigniew Izdebski, seksuolog, pedagog. Wykładowca Uniwersytetu Warszawskiego oraz Uniwersytetu Zielonogórskiego. Jedyny Polak, członek Naukowego Instytutu Kinseya do Badań nad Seksem, Płcią i Reprodukcją Uniwersytetu Indiana w USA. Autor polskich i międzynarodowych projektów badawczych dotyczących seksualności człowieka. Od lat publikuje Raport Seksualność Polaków.

Okładka tygodnika WPROST: 41/2018
Cały wywiad dostępny jest w 41/2018 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:

Czytaj także