Waniliowy seks – co to jest i na czym polega? Czy związek i relacja mogą na nim przetrwać?

Dodano:
Trwały związek ważniejszy niż orgazm Źródło: Getty Images
Waniliowy seks, choć brzmi dość enigmatycznie, niczym nadzwyczajnym nie jest. Wręcz przeciwnie - często nazywa się go seksem „powszednim”.
Waniliowy seks nie jest zapewne rodzajem uprawiania miłości, o jakim marzyłyby miłośniczki „Pięćdziesięciu twarzy Greya”, wiele osób odbiera go jednak jako całkowicie zadowalający. Swobodny, normalny, nieudziwniony, ale i przyjemny, satysfakcjonujący. I taki właśnie ma być.

Waniliowy seks: na czym polega?

Według definicji słownikowej, waniliowy seks nie obfituje w żadne niespodziewane zwroty akcji, nie jest perwersyjny, nie zawiera elementów BDSM. Chodzi w nim o wyrażenie radości z bycia razem, o czułość i poczucie szczęścia. Waniliowy seks może, ale nie musi zakończyć się orgazmem.

Jego geneza, choć wydaje się taki „zwyczajny”, sięga czasów rewolucji seksualnej – lat 60. i 70. XX wieku w Stanach Zjednoczonych. To wtedy sformułowano określenie „vanilla sex – wanilia w angielskim oznacza właśnie coś codziennego, nic nadzwyczajnego, kojarzy się z dobrze znanym i przez wiele osób bardzo lubianym smakiem lodów waniliowych.

W waniliowym seksie nie ma miejsca na kajdanki, pejcze i inne gadżety. Magazyn „Vice” przeprowadził w 2019 roku wśród swoich 4242 czytelników ankietę dotyczącą tego, jakie praktyki seksualne kryją się dla nich za tym sformułowaniem. Większość osób – 53 procent – odpowiedziała, że im waniliowy seks kojarzy się z pozycją misjonarską, dla kolejnych 20 procent to głównie seks oralny, a dla 9 procent - pozycja „na pieska”. Wśród najbardziej sprośnych zachowań seksualnych zwyciężył natomiast seks analny – 70 procent głosów, a daleko za nim uplasował się seks BDSM – 24 procent.

Seks waniliowy często idzie w parze z długą grą wstępną – muskaniem, głaskaniem, całowaniem, którym może towarzyszyć masaż i odpowiedni nastrój: świece, muzyka. Chodzi o nawiązanie bliskości, przekazanie sobie czułości, delektowanie się seksem.

Wokół seksu waniliowego narosło wiele mitów. Określenie to zostało wymyślone przez jego przeciwników, według których trzeba wychodzić poza to, co konwencjonalne. Termin „vanilla sex” pozostaje w opozycji do słowa „kink”, oznaczającego to, co wykracza poza utarte normy związane z seksem.

Nawet w serialu „Przyjaciele” nawiązano – negatywnie – do waniliowego seksu. Phoebe nazwała Rachel „waniliową dziewczyną” na wieść, że ta miałaby na studiach całować się z dziewczyną. Nie chciała jej w to uwierzyć. Następnie przez cały odcinek Rachel stara się (skutecznie) udowodnić, że naprawdę żadną „wanilią” nie jest.

Seksuolodzy podkreślają, że należy odejść od takiego przekonania – w zwykłym seksie nie ma nic złego i najlepszym wyjściem jest po prostu polubić to, co się lubi.

Waniliowy seks: pozycje

Oprócz wspomnianej pozycji misjonarskiej, typową dla seksu waniliowego jest pozycja „na łyżeczkę”, w której partnerzy układają się na boku – kobieta z przodu, a mężczyzna z tyłu. Dzięki temu mężczyzna może pieścić również piersi kobiety, a penetracja jest głębsza. No i po wszystkim można zasnąć w swoich objęciach.

Kolejną pozycją w klimacie seksu waniliowego jest pozycja „na krzesło”, choć wcale na krześle praktykowana być nie musi. Polega na tym, że partnerka siada okrakiem na partnerze, co umożliwia wygodne obdarowywanie się nawzajem pieszczotami. Jednocześnie pozycja ta może stanowić ciekawe urozmaicenie w łóżku dla osób, które na co dzień praktykują pozycję misjonarską.

Z kolei kwiat lotosu polega na tym, że mężczyzna siada na łóżku ze skrzyżowanymi nogami, a kobieta na nim i oplata wokół niego swoje nogi. W przypadku galopującego konia natomiast mężczyzna siada na łóżku z rozstawionymi nogami i lekko odchyla się na rękach, partnerka siada na nim i razem zaczynają się poruszać.

Warto wspomnieć również o pozycji „na pieska”, gdy partnerka kładzie się na brzuchu, a partner na niej. Podobnie jak pozycja „na łyżeczkę” umożliwia ona głęboką penetrację.

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...