Stabilizować, usprawniać, rozwijać

Dodano:
Jeremy Launders, prezes zarządu Bioton SA Źródło: Materiały prasowe
Rozmowa z Jeremym Laundersem, prezesem zarządu Bioton SA

Jak Irlandczyk, który ostatnie dwa lata spędził w Kanadzie, a przez 25 lat pracował dla takich gigantów, jak Baxter, Pfizer czy DiaSorin, znalazł się w Polsce, żeby kierować naszym Biotonem?

Jest niewielu producentów insuliny na świecie, a tylko czterech w Europie produkuje zarówno substancję czynną, jak i formy gotowe insuliny. Jednym z nich jest właśnie polski Bioton. Widziałem w tej firmie dla siebie misję. Konkretny cel, jakim jest wprowadzenie analogów insuliny, nowych produktów firmy Bioton na rynek. Wprowadzenie nowych rozwiązań wspomogłoby rozwój firmy. Ważnym zadaniem podczas realizowania tych celów jest również rozwijanie talentów i ekspertów w zespole firmy. Decyzja była prosta.

Środek pandemii to trudny czas na rozpoczęcie pracy w firmie farmaceutycznej, a pan przyszedł do Biotonu w trakcie trzeciej fali COVID-19. Jakie były pierwsze decyzje?

Przede wszystkim zespół. Rozpocząłem pracę od wyznaczenia liderów i osób decyzyjnych, które pomogłyby wdrożyć strategię Biotonu w życie. A to, co chcemy zrobić, to usprawnić, ustabilizować i rozwinąć firmę. Nie zrobiłbym tego bez osób znających się na biotechnologii. Szukałem talentów, chciałem przyciągnąć jak najwięcej doświadczenia do firmy. Drugą ważną sprawą były finanse Biotonu. Teraz lepiej kontrolujemy nasze koszty.

A co z produktami?

Celem jest wypełnienie portfolio produktowego dla Biotonu. Mamy insulinę, mamy nową terapię dla chorych na cukrzycę z grupy inhibitorów DPP 4, która powinna być dostępna dla pacjentów w przyszłym roku. Udało się nam zabezpieczyć zapasy metforminy, kluczowego leku w leczeniu cukrzycy, którego w zeszłym roku brakowało w Polsce. Patrzymy też na rynek monitorowania poziomu glukozy we krwi. Mamy już takie urządzenia, ale chcemy ulepszyć naszą ofertę. Patrzymy na nowinki technologiczne, jak CGM, czyli ciągłe monitorowanie glikemii.

Jak to działa?

Tuż pod skórą umieszcza się sensor, który na bieżąco mierzy poziom glukozy i przekazuje dane do urządzenia. Informację z pomiarem może wysyłać bezprzewodowo do aplikacji na smartfonie, a następnie do komputera lekarza. Są sensory, które wykorzystują igły oraz bezigłowe. Pracujemy nad wprowadzeniem takich rozwiązań również w Biotonie.

Pandemia nie popsuła wam szyków? Jak wpłynęła na waszych klientów, czyli pacjentów z cukrzycą?

Największym problemem była zbyt późna diagnoza cukrzycy i wprowadzenie intensywnego leczenia. Mimo że obserwujemy znaczny postęp w rozwoju telemedycyny, wizyty u lekarza w czasie tzw. lockdownów dla niektórych pacjentów były utrudnione, a część przychodni pozostawała zamknięta. Przez to diagnoza była jeszcze trudniejsza. A kiedy już się diagnozuje cukrzycę, zaczyna się proces leczenia. Jednym z jego głównych elementów jest edukacja.

Znany polski diabetolog powiedział mi, że w najgorszych okresach pandemii miał duże trudności w prowadzeniu swoich pacjentów. Było mu na przykład trudno rozpocząć terapię insuliną ze względu na fakt, że pacjent musi przejść kompleksowe szkolenie w zakresie leczenia, diety czy korzystania z wstrzykiwacza do insuliny. Podjęcie tych działań jest niezbędne przy inicjacji insulinoterapii.

Wzrosło też zainteresowanie nowymi doustnymi lekami przeciwcukrzycowymi, które pozwoliły zrównoważyć niektóre z tych wyzwań.

Mówimy o nowych pacjentach, a co z tymi, którzy walczą z cukrzycą od lat?

Najgorzej było u tych chorych na cukrzycę, którzy zakazili się koronawirusem. Szybko tracili odporność, co pogarszało ich stan zdrowia i jakość życia. W zeszłym roku co drugi Polak przybrał na wadze, a nadwaga i otyłość jest czynnikiem ryzyka zachorowania na cukrzycę. Przyrost masy pacjentom z cukrzycą na pewno nie pomógł. Wreszcie istnieje też coś takiego, jak „długi COVID-19”. Tak nazywa się grupę objawów, które pacjenci zgłaszają jeszcze kilka miesięcy po przejściu choroby. Te objawy mogą znacząco utrudnić życie pacjentom z cukrzycą.

A jak pandemia wpłynęła na sam biznes?

Pandemia przyniosła wiele wyzwań. Najpoważniejszym było pozyskiwanie materiałów do produkcji. Przykładowo czas realizacji zamówienia na dostawy niektórych surowców wydłużył się do 52 tygodni!

Skąd takie opóźnienia?

Pojawiło się nowe zapotrzebowanie ze strony firm farmaceutycznych produkujących szczepionki na COVID-19. I to one wchłonęły zdolności produkcyjne dostawców materiałów dla firm farmaceutycznych. To zrozumiałe; dystrybucja szczepionek jest priorytetem. Ostatnio producenci zwiększyli wydajność, więc powoli wracają do pierwotnych planów dostaw.

Jak brak materiałów do produkcji wpłynął na biznes?

Wzrosły koszty produkcji. Nie dość, że mieliśmy do czynienia z wydłużonymi terminami dostaw, to jeszcze z rosnącymi cenami.

Podnieśliście więc ceny?

W 2020 r. nie podnosiliśmy cen. Musieliśmy znaleźć inne możliwości zwiększenia efektywności i zainwestować w usprawnienie procesów, by utrzymać ceny.

Oprócz tego, że sprzedajecie swoje produkty w Polsce, to mocno stawiacie na eksport. Głównie za naszą wschodnią granicę. A co z Zachodem?

Nasze produkty są zarejestrowane w prawie 30 krajach na czterech kontynentach. W Europie jesteśmy w Polsce, ale też na Malcie, w Bośni i Hercegowinie, na Ukrainie czy na Białorusi. Jesteśmy także w Azji, Afryce i Ameryce Południowej. Dodatkowo współpracujemy również z publicznymi globalnymi organizacjami zajmującymi się ochroną zdrowia. Kiedy taka organizacja zgłasza, że w jakimś kraju brakuje insuliny, jesteśmy gotowi pomóc w dostawach.

Chcemy się skupić na rozwoju na obecnych rynkach i wzmocnić naszą obecność w Ameryce Łacińskiej. Jesteśmy w trakcie procedury rejestracyjnej w Brazylii, rozpoczynamy proces rejestracyjny w Meksyku. To kraje o dużej liczbie ludności, więc zapotrzebowanie na insulinę jest tam spore.

Jeśli chodzi o Zachód, to pracujemy nad nową terapią analogami insuliny i naszą ambicją jest uzyskanie akceptacji amerykańskiej Agencji Żywności i Leków oraz Europejskiej Agencji Leków.

Oprócz analogów insuliny nad czym jeszcze pracuje się dzisiaj w Biotonie?

Obserwujemy ogromny wzrost w doustnych terapiach dla cukrzyków. Leki te powodują, że pacjent traci na wadze i potrafi lepiej kontrolować stężenie cukru. Jednak w niektórych przypadkach i tak musi brać insulinę. Prowadzimy własne badania pod kątem skuteczności działania naszej insuliny z tymi nowoczesnymi lekami.

Czy nadal chcecie się koncentrować na diabetologii?

Dzisiaj każdy kojarzy Bioton z diabetologią i nie chcemy tego zmieniać, ale szukamy innych mocnych filarów, które mogłyby wesprzeć naszych pacjentów i nasz biznes. U osób z cukrzycą często występują schorzenia współistniejące wpływające na prawidłowe funkcjonowanie układu sercowo-naczyniowego, nerwowego czy nerek. W przyszłości Bioton mógłby pomóc pacjentom również z innymi problemami zdrowotnymi wynikającymi z cukrzycy.

Chcemy mieć mocne portfolio z mocnymi usługami wspierającymi opiekę medyczną.

Co z badaniami?

Chcemy przede wszystkim koncentrować się na lepszej współpracy z polskimi uniwersytetami.

Jak ta współpraca mogłaby wyglądać?

Po pierwsze pozyskiwanie młodych talentów. Wyłapywanie najlepszych studentów i zapraszanie ich do Biotonu. Mamy mocny dział badań i rozwoju. Student czy absolwent, który myśli o karierze naukowej, mógłby u nas prowadzić projekty badawcze i pisać prace naukowe. Kiedy już się obroni, może zgłosi się do pracy.

Inna forma współpracy to wsparcie uniwersytetów w badaniach. Przecież każda uczelnia nad czymś pracuje. Często to naprawdę przełomowe rzeczy, ale prace potrafią utknąć w martwym punkcie, bo brakuje pieniędzy na ich dokończenie. Takie firmy, jak Bioton mogłyby pomóc w finansowaniu i przekuciu wyniku badań na dobrze wyskalowany i rentowny produkt.

Polskie firmy biotechnologiczne mają szanse w starciu z zagranicznymi gigantami?

Tak. Mamy w Polsce doświadczenie i technologię, żeby opracowywać innowacyjne terapie. Widzę to choćby po tym, ile firm zgłasza się do Biotonu, żebyśmy wyprodukowali produkt lub brali udział we wspólnym przedsięwzięciu. W Polsce dzieje się dużo dobrego w dziedzinie biotechnologii. Mamy również wykwalifikowanych pracowników. Jeśli jednak spojrzeć na globalną konkurencję, z reguły jest tak, że duża międzynarodowa firma farmaceutyczna ma strategicznych partnerów. Widać to było choćby w produkcji szczepionek mRNA na COVID-19. Pfizer zdobył tę technologię dzięki współpracy z BioNTech. To nic nadzwyczajnego, że konkurencyjne firmy decydują się zainwestować w start-upy czy tzw. jednorożce. Takie wsparcie dla nauki i techniki przyniesie w rezultacie każdemu przedsiębiorstwu proporcjonalny zwrot z inwestycji.

Za granicą dużo firm rośnie również dzięki akwizycjom. To coś, co polskie firmy powinny wziąć pod uwagę. Pozyskanie strategicznych partnerów w Europie, lepsza współpraca z uniwersytetami i nieustanne dostosowywanie się do globalnych wymogów regulacyjnych pomogłyby polskim firmom w zdobyciu zagranicznych rynków.

Źródło: Wprost
Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...