Prof. Flisiak: Potrzebne szczepionki i leki przeciwwirusowe

Dodano:
Szczepionki przeciw COVID-19 Źródło: Shutterstock
Jesienią zakażeń będzie dużo i choć większość o przebiegu łagodnym, to więcej będzie też przypadków ciężkiego przebiegu COVID-19. Z powodu liczby zakażeń możemy się spodziewać zgonów, a części z nich na pewno można uniknąć, stosując odpowiednio wcześnie leki przeciwwirusowe – mówi prof. Robert Flisiak, prezes Polskiego Towarzystwa Epidemiologów i Lekarzy Chorób Zakaźnych.

Wszyscy zadają sobie dziś pytanie, jak będzie wyglądać jesień: czy będzie jeszcze trwała epidemia, czy będzie dużo ciężkich zachorowań, czy będą potrzebne nadzwyczajne środki, jeśli chodzi o COVID?

Pandemia będzie trwała, dopóki na świecie będą ogniska zakażeń, zwłaszcza jeśli będą na kilku kontynentach. Nie pożegnamy się tak szybko z pandemią, to będą lata. Należy się spodziewać, że kolejny wyraźny wzrost zachorowań nastąpi w połowie września, gdy dzieci pójdą do szkoły, a później na przełomie października i listopada, gdy zwykle wchodzimy w typowy sezon infekcji jesiennych.

Powinniśmy się spodziewać zakażeń o ciężkim przebiegu?

Od początku fali Omikron przebieg COVID-19 jest raczej łagodny, rzadko konieczna jest hospitalizacja, podawanie tlenu, a jeśli już, to zdarza się to u osób w starszym wieku. U tych osób każda infekcja jest zagrożeniem życia. Jednak wraz ze wzrostem liczby zakażonych osób zwiększy się też liczba osób z ciężkim przebiegiem.

Najbardziej zagrożone są osoby w wieku powyżej 80 lat, zwłaszcza nieszczepione. Obserwujemy, że osoby, które nie miały jakiejkolwiek immunizacji lub miały niepełną, są bardziej narażone na zakażenie wymagające hospitalizacji i intensywnej tlenoterapii.

A chorzy na cukrzycę, choroby kardiologiczne, osoby z chorobami hematoonkologicznymi?

W tej chwili nie widać, żeby te osoby ciężej przechodziły COVID-19, ale być może wynika to z tego, że w tych grupach jest wyższy odsetek osób zaszczepionych. Zresztą również wcześniej najpoważniejszym czynnikiem ryzyka był wiek; choroby towarzyszące były na drugim miejscu. Oczywiście osoby w wieku powyżej 80 lat zwykle mają przewlekłe schorzenia, a połączenie tych czynników jest na pewno obciążające. Bardzo ważne jest jednak szczepienie. Nawet jeśli nie chroni ono przed zakażeniem, to jednak sprawia, że przebieg choroby jest lżejszy.

Często mówi się, że na ciężki przebieg są narażone osoby z deficytami odporności; nie jest to prawdą.

Takie osoby mają częściej przewlekający się przebieg zakażenia, natomiast nie musi on być ciężki, gdyż immunosupresja sama w sobie ogranicza ryzyko burzy cytokinowej, czyli tego stanu, który stwarza największe zagrożenie życia w przebiegu COVID-19.

Oznacza to, że na pewno warto się szczepić i że warto przyjąć kolejną dawkę szczepionki?

Moim zdaniem osoby, które nie przebyły zakażenia Omikronem, nie chorowały w tym roku, a wcześniej się szczepiły, nie powinny czekać na nową szczepionkę, tylko jak najszybciej się zaszczepić, ponieważ kolejna dawka daje im wzrost odporności. Natomiast osoby, które niedawno zachorowały, mogą poczekać do momentu, gdy pojawi się nowa szczepionka – być może biwalentna, która niedawno została zarejestrowana w Wielkiej Brytanii, i jest nadzieja, że wkrótce zostanie zarejestrowana w Unii Europejskiej.

Wiosną pojawiały się jednak głosy, że większość z nas ma już odporność przeciw COVID-19…

To prawda, jednak odporność wygasa – taka jest natura odporności na zakażenia wszelkimi koronawirusami. Nie dają one trwałej odporności; o tym wiemy od dawna.

Odporność nabyta – poprzez kontakt z wirusem lub przez szczepienie – nie jest dana raz na zawsze, dlatego zakażenia będą się pojawiać.

Zwykle kolejne zakażenia mają coraz łagodniejszy przebieg, również dlatego, że część odporności pozostaje. Tempo, w jakim tracimy odporność, jest zmienne osobniczo, zależy od wielu czynników, w tym genetycznych. W kolejnych latach poziom odporności populacyjnej, zdobywanej naturalnie poprzez ekspozycję na wirusa, będzie budowany w społeczeństwie, jednak na to trzeba lat.

Nie powinniśmy spodziewać się jednak jesienią np. otwierania szpitali tymczasowych?

W tej chwili nic na to nie wskazuje, choć należy się spodziewać, że będziemy mieć więcej pacjentów z ciężkimi przebiegami wymagającymi hospitalizacji, którzy powinni wcześniej otrzymać leki przeciwwirusowe.

Jest pan koordynatorem badania SARSTer, którego celem była ocena skuteczności i bezpieczeństwa różnych opcji terapii COVID-19 stosowanych w Polsce. Jakie są wnioski z tego badania?

Projekt cały czas trwa.

Dla nas rzeczą niewzbudzającą wątpliwości jest to, że leki przeciwwirusowe zastosowane w odpowiednim czasie, czyli w ciągu pięciu pierwszych dni od wystąpienia objawów, zmniejszają ryzyko zgonu o połowę. Jest to szczególnie widoczne u osób w podeszłym wieku.

Najlepiej, żeby lek przeciwwirusowy został podany w warunkach ambulatoryjnych.

Spośród leków przeciwwirusowych mieliśmy wiosną dostępny molnupirawir. Z badania SARSTer mamy dowody, że ten lek pomaga; zwiększa szansę na przeżycie osobom najbardziej zagrożonym ciężkim przebiegiem choroby. Może być stosowany przez chorego w domu, gdyż jest to lek doustny. Niestety, obecnie nie jest dostępny, zapasy zostały wykorzystane, a nowej partii leku nie zamówiono.

Mamy nadal do dyspozycji remdesiwir, podawany w iniekcjach. Teoretycznie jest on zarejestrowany do podawania również w warunkach ambulatoryjnych, jednak przy takich niedoborach kadrowych w ochronie zdrowia trudno sobie wyobrazić, żeby pielęgniarka codziennie chodziła do domu pacjenta wykonywać iniekcje. W praktyce stosujemy remdesiwir wyłącznie w warunkach szpitalnych, problem jednak w tym, że pacjent musiałby trafić do szpitala odpowiednio wcześnie, żeby lek był skuteczny.

Lekiem przeciwwirusowym jest też paxlowid, ma wysoką aktywność przeciwwirusową, jednak także pewne ograniczenia w stosowaniu, zwłaszcza u osób ze schorzeniami towarzyszącymi i lekami, które te osoby przyjmują. W Polsce nie mieliśmy możliwości jego stosowania, nie był sprowadzany.

Przed jesienną falą COVID-19 mamy więc problem, ponieważ nie mamy do dyspozycji leku doustnego, który mógłby być stosowany w warunkach ambulatoryjnych.

Nie został zakupiony. Leki były dostępne do maja, potem skończyły się zapasy, nie dokonano nowych zamówień.

Jakie wnioski z badania SARSTer powinny być wdrożone w opiece nad pacjentami?

Jeśli chodzi o leki przeciwwirusowe, to absolutnie powinno być wskazane, że pacjenci w wieku powyżej 60 lat, jeśli nie upłynęło więcej niż pięć dni od wystąpienia objawów i wykazują cechy aktywnej infekcji, powinni otrzymać leki przeciwwirusowe. Dzięki temu uratujemy kilka tysięcy osób przed zgonem. Jesienią zakażeń będzie dużo i choć większość o przebiegu łagodnym, to więcej będzie też przypadków ciężkiego przebiegu COVID-19. Z powodu liczby zakażeń możemy się spodziewać zgonów, a części z nich na pewno można uniknąć, stosując odpowiednio wcześnie leki przeciwwirusowe.

Jakie byłyby pana rekomendacje na jesień?

Podstawa to szczepienia oraz dostęp do leków przeciwwirusowych. Kolejna rzecz to zalecenie noszenia maseczek w zamkniętych miejscach publicznych, szczególnie tam, gdzie jest wiele osób. Nie ma wątpliwości, że takie mechaniczne ograniczenie transmisji przynosi efekty.

Z punktu widzenia osoby, która od ponad dwóch lat leczy pacjentów z COVID-19, jak ocenia pan obecne działania Ministerstwa Zdrowia, jeśli chodzi o epidemię?

Plusem jest to, że szczepienia przeciw COVID-19 są dostępne, choć może za mało popularyzowane. Przewiduje się stosunkowo szybkie po rejestracji sprowadzenie szczepionek nowej generacji; to bardzo dobrze. Niepokoi mnie jednak brak jakichkolwiek działań w kierunku zakupienia leków przeciwwirusowych. Docierają do mnie dziwne informacje, że leki ewentualnie mogą zostać zakupione dla wąskiej grupy chorych z deficytami odporności. To nieporozumienie; jak już wspominałem, u chorych z deficytami odporności nie ma zagrożenia życia z powodu COVID-19, u nich jest zagrożenie przewlekania się zakażenia.

Moim zdaniem leki przeciwwirusowe powinny być dostępne dla wszystkich osób powyżej 60 lat, a zwłaszcza powyżej 80 lat: w ich przypadku jest szansa na ograniczenie liczby zgonów.

Prof. dr hab. n. med. Robert Flisiak

Prof. Robert Flisiak
- prezes Polskiego Towarzystwa Epidemiologów i Lekarzy Chorób Zakaźnych, kierownik Kliniki Chorób Zakaźnych i Hepatologii UM w Białymstoku
Źródło: Wprost o Zdrowiu
Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...