Dobre wiadomości dla kobiet z potrójnie ujemnym rakiem piersi. Nowe leki w Polsce!

Dodano:
Badanie piersi Źródło: Shutterstock
Gdy kobieta słyszy diagnozę potrójnie ujemnego raka piersi, często jest przerażona: ten podtyp jest uważany za najtrudniejszy w leczeniu. – Tak wcale nie musi być. Wykryty w pierwszym stadium rak piersi jest w 90-100 proc. wyleczalny. Drugą dobrą wiadomością jest to, że pojawiają się nowe leki dla kobiet z potrójnie ujemnym rakiem piersi – mówi dr Joanna Streb, onkolog kliniczny. Co więcej, nowe leki są dostępne od listopada 2022 w Polsce.

Warto wykonywać USG piersi, po 50. roku życia co 2-3 lata mammografię, a co miesiąc – samej sprawdzać sobie piersi: to najważniejszy przekaz zawsze w październiku, miesiącu świadomości raka piersi. Onkolodzy i Amazonki, stowarzyszenia i fundacje zrzeszające kobiety z rakiem piersi, apelują przede wszystkim, żeby się badać. Wcześnie wykryty rak piersi jest wyleczalny nawet w 90-100 procentach, w zależności od podtypu tego nowotworu. – Jednak nawet zaawansowany rak piersi coraz częściej jest chorobą przewlekłą, którą leczy się latami. Mam pacjentkę z zaawansowanym rakiem piersi, która leczę już ponad 20 lat – przekonuje dr n. med. Joanna Streb, konsultant wojewódzka w dziedzinie onkologii, specjalistka onkologii klinicznej ze Szpitala Uniwersyteckiego w Krakowie.

Potrójnie ujemny rak piersi: szybciej się dzieli, częściej dochodzi do progresji

Ponad 70 proc. nowotworów piersi to nowotwory hormonalnie wrażliwe (luminalne). Są wrażliwe na terapię hormonalną bardziej niż na chemioterapię. W ok. 15-20 proc. przypadków występuje HER2-pozytywny rak piersi. Zarówno w rakach piersi hormonozależnych, jak HER2, w ostatnich latach pojawiło się wiele nowych terapii, które w dużej mierze zastąpiły chemioterapię. Są skuteczniejsze niż ona i mają mniej działań niepożądanych.

Ok. 10-15 proc. przypadków raka piersi to rak potrójnie ujemny: na powierzchni komórek nowotworowych nie ma ani receptorów estrogenowych, ani progesteronowych, ani HER2. – Komórki raka potrójnie ujemnego bardzo szybko się dzielą, szybko może dojść do progresji choroby. Jednak z drugiej strony, jeśli w ciągu 2-3 lat nie dojdzie do progresji, to później zdarza się to już bardzo rzadko – przekonuje dr Joanna Streb. Potrójnie ujemny rak piersi jest wielogenowy, heterogenny, szybko powoduje progresję, szybko pojawiają się przerzuty, a w zaawansowanym stadium choroby i rozsiewie 5-letnie przeżycia dotyczą zaledwie 11 proc. pacjentek. Ten typ raka piersi ma wysoki wskaźnik nawrotów, a przerzuty mogą pojawia się niemal we wszystkich narządach.

Rak potrójnie ujemny często budzi przerażenie pacjentek, które usłyszały taką diagnozę, ze względu na szybki progres oraz brak leków celowanych, które można stosować zamiast chemioterapii. – Jeszcze do niedawna (to jest do końca października 2022) mieliśmy do dyspozycji tylko leczenie przedoperacyjne z wykorzystaniem chemioterapii, a żeby zapobiegać rozsiewowi choroby stosowaliśmy cytostatyki. Jednak chociaż faktycznie jest to trudniejszy w leczeniu nowotwór, to w pierwszym stadium jego wyleczalność wynosi ponad 90 procent, dlatego tak ważne jest wczesne wykrycie – zaznacza dr Joanna Streb.

Na ten podtyp raka piersi często chorują młodsze kobiety, które nawet nie myślą, że rak piersi może ich dotyczyć. Przez wiele lat lekarze i pacjentki czekały na przełom w leczeniu tego podtypu raka piersi. I wydaje się, że ten przełom właśnie postępuje. – W ostatnich latach zaczęto dokładniej przyglądać się rakowi potrójnie ujemnemu – dodaje ekspertka.

Dobre wiadomości od listopada 2022

Październik – miesiąc świadomości raka piersi – w 2022 roku dobrze zapisze się w pamięci pacjentek i lekarzy zajmujących się tym nowotworem, ze względu na pozytywne wiadomości: od pierwszego listopada 2022 w programie lekowym raka piersi znajdą się trzy nowe leki, w tym dwa stosowane w trójujemnym raku piersi.

Pacjentki z mutacją w genach BRCA1, 2 (ma je ok. 6 proc. kobiet z potrójnie ujemnym rakiem piersi) będą mogły otrzymać leczenie nowym inhibitorem PARP: talazoparibem. Lek jest przeznaczony do leczenia miejscowo zaawansowanego lub rozsianego HER2-ujemnego raka piersi z obecnością mutacji germinalnej w genie BRCA. – Badania kliniczne wykazały, że inhibitory PARP pozwalają na niemal dwukrotne wydłużenie czasu do progresji oraz znaczne wydłużenie całkowitego czasu przeżycia. To leki przyjmowane doustnie, bardzo wygodne dla pacjentki, ma też dużo mniejszą liczbą działań niepożądanych w porównaniu do dotychczas stosowanych terapii – wyjaśnia dr Joanna Streb.

Dodatkowo jako leczenie II lub III linii przerzutowego potrójnie ujemnego raka piersi zrefundowany został również sacytuzumab gowitekan, a jako leczenie I lub II linii przerzutowego HER-2 ujemnego raka piersi z obecnością mutacji PIK3CA − alpelisyb.

To już nie jest temat tabu

– 30 lat temu, kiedy sama usłyszałam diagnozę, rak piersi był tematem tabu. Jego przełamanie było chyba największym wyzwaniem, jakie przed nami stało, kiedy tworzyłyśmy Poznańskie Amazonki. Zastanawiałyśmy się, co zrobić, żeby jak najwięcej mówiło się o raku piersi. Dziś kampanie informacyjne są już o niebo lepsze niż te z lat 90., które operowały negatywnym przekazem. Kobietom wciąż jednak towarzyszy lęk przed diagnozą, czasem wolą jej wręcz nie poznawać. Nie zdają sobie sprawy z tego, że rak to przecież nie wyrok – zauważa Krystyna Wechmann, prezes Polskiej Koalicji Pacjentów Onkologicznych.

Konieczna jest przede wszystkim wczesna edukacja, i to najlepiej już na poziomie przedszkola i szkoły. Ideałem byłoby, gdyby polskie kobiety zaczęły o profilaktyce raka piersi rozmawiać bez skrępowania, a przede wszystkim badały się. Potrzebna jest też wiedza o tym, gdzie się leczyć w przypadku zachorowania. – Trzeba wybierać ośrodki referencyjne lub takie centra onkologiczne, w których wykonuje się rocznie co najmniej sto zabiegów chirurgicznych raka piersi. Na pewno nie jest już tak, że kod pocztowy wyklucza pacjentki z możliwości leczenia na wysokim poziomie. Każda kobieta może dziś w miarę blisko swojego miejsca zamieszkania znaleźć szpital, w którym będzie dobrze leczona – dodaje Krystyna Wechmann.

Choć o raku piersi mówi się coraz więcej, to wciąż wiedza niektórych pacjentek na temat ich choroby i leczenia jest niewystarczająca. Często też kobiety, zwłaszcza na początku, na etapie stawiania diagnozy, są zagubione. Nie o wszystko są w stanie zapytać lekarza podczas wizyty. – Lekarz prowadzący powinien być w chorobie przewodnikiem i przyjacielem. Powinnyśmy go darzyć pełnym zaufaniem i przede wszystkim u niego szukać pomocy, ale też nie bać się zadawać mu pytań. Kiedy nie pytamy, tylko oczekujemy, że ktoś będzie jasnowidzem i sam zgadnie, co mamy na myśli, to możemy się na takiej informacji zawieść – mówi Anna Hencka-Zyser, założycielka Fundacji Spa for Cancer – Friends for Cancer.

Wsparciem w chorobie mogą być też organizacje pacjentów: warto do nich zwrócić się z pytaniem, gdzie szukać pomocy, diagnozy, leczenia. - Szukajmy organizacji, które są aktywne i wspierają się wiedzą fantastycznych specjalistów. Wielu kobietom potrzebny jest też kontakt z psychoonkologiem czy psychologiem – dodaje Anna Hencka-Zyser.

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...