Niedyskrecje parlamentarne

Niedyskrecje parlamentarne

Dodano: 
Borys Budka
Borys Budka / Źródło: Newspix.pl / DAMIAN BURYKOWSKI
Posłowie w ubiegłym tygodniu zjechali do Sejmu, żeby przegłosować zmiany w regulaminie, które umożliwią im nieprzyjeżdżanie do Sejmu, dopóki trwa epidemia, czyli głosowania zdalne.

Politycy okropnie zżymali się na  i Konfederację, że zmusiły wszystkich, by głosowanie nad zmianami w regulaminie Sejmu odbyło się w gmachu parlamentu. Ale jeszcze większe pretensje mieli do wicepremiera, ministra nauki Jarosława Gowina, i prezydenta . To przecież Gowin jako pierwszy zaczął marudzić, że zdalne głosowanie nad zmianą regulaminu będzie niezgodne z Konstytucją, a prezydent po cichu mu wtórował, irytuje się poseł Zjednoczonej Prawicy. I dodaje: „Z Andrzejem Dudą będziemy mieli kłopot, gdy zostanie ponownie prezydentem. Już nam nie pomaga, tylko zaczyna szkodzić”.

Posłowie zjechali na Wiejską z pewną obawą. Bali się przybyć na głosowanie, ale bali się też odmówić, z jednej strony naczelnik, który może wyrzucić z partii, a z drugiej żona, która może wyrzucić z domu, nie wiadomo, kogo posłuchać — śmieje się polityk związany ze Zjednoczoną Prawicą. Inny z naszych rozmówców zapewnia jednak, że w obozie PiS humory dopisywały, choć na sali, w której głosował on sam (deputowani byli rozmieszczeni w kilku salach, żeby mogli zachować bezpieczną odległość od drugiej osoby), część posłów była w maskach, a niektórzy z płynami dezynfekcyjnymi.

Nasz rozmówca zżymał się natomiast na techniczną stronę głosowania. Nie było możliwości zorganizowania zdalnego głosowania, nie w każdej sali był podgląd, żeby można było na bieżąco śledzić, kto jak głosuje, a na wyniki za każdym razem trzeba było czekać około 10 minut, jak w XIX w. mówi oburzony polityk PiS.

Artykuł został opublikowany w 13-14/2020 wydaniu tygodnika e-Wprost.

Archiwalne wydania Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

Czytaj także

 0