Zbigniew Hupało: „Zdrowie to inwestycja, nie koszt”
Artykuł sponsorowany

Zbigniew Hupało: „Zdrowie to inwestycja, nie koszt”

Dodano: 
Zbigniew Hupało, dyrektor Samodzielnego Publicznego Zespołu Opieki Zdrowotnej w Gostyniu
Zbigniew Hupało, dyrektor Samodzielnego Publicznego Zespołu Opieki Zdrowotnej w Gostyniu Źródło: Samodzielny Publiczny Zespół Opieki Zdrowotnej w Gostyniu
W szpitalach – jak i w zwykłych gospodarstwach domowych – nawarstwiają się problemy związane z inflacją, rosnącymi kosztami energii czy koniecznością dostosowania się do wymogów związanych z ochroną środowiska. Rozmawiamy z dyrektorem Samodzielnego Publicznego Zespołu Opieki Zdrowotnej w Gostyniu Zbigniewem Hupało, który mając w swoim dorobku zawodowym doświadczenie zarządzania kilkoma szpitalami, opowiada o wyzwaniach gostyńskiej lecznicy pod kątem finansowym, inwestycyjnym oraz ochrony środowiska.

SPZOZ w Gostyniu to placówka medyczna, której historia sięga pierwszej połowy XIX wieku, gdy miała miejsce epidemia cholery. Kilkuoddziałowa placówka dysponuje ponad dwustoma łóżkami i zatrudnia ponad 300 osób personelu medycznego różnego stopnia. Dumą szpitala są Oddział Chirurgii Dziecięcej, Zespół Opiekuńczo-Leczniczy, czy rozwinięta opieką paliatywna, na którą jest rosnące zapotrzebowanie.

Zbigniew Hupało to doświadczony manager w szeroko pojętym systemie ochrony zdrowia. Szpitalem w Gostyniu zarządza od końca 2021 roku, ale wcześniej doświadczenie zdobywał w szpitalu we Wrześni, jako wiceprezes ds. rozwoju Szpitala Uniwersyteckiego w Zielonej Górze, a także na stanowiskach dyrektorskich m. in. w Wojewódzkim Szpitalu Klinicznym w Zielonej Górze czy Szpitalu Średzkim. Ma też doświadczenie w pracy samorządowej w Urzędzie Marszałkowskim Województwa Wielkopolskiego.

Paulina Szczepaniak: Trudno powiedzieć, by szpitale kiedykolwiek miały tak zwany „dobry czas”, zwłaszcza po minionej już pandemii COVID-19 tych problemów narosło. Czy to wpłynęło na kondycję szpitala w Gostyniu?

Zbigniew Hupało: Czas pandemii z jednej strony pokazał, że szpitale powiatowe są potrzebne. W mediach dużo mówiło się o „szpitalach tymczasowych”, niemniej znaczny ciężar leczenia pacjentów wzięły na siebie szpitale powiatowe. Nasz szpital w momencie szczytowym miał oddział z ponad 90 łóżkami i był to jeden z większych oddziałów „covidowych” w Wielkopolsce. Szpital leczył też innych pacjentów. Niezwykle trudnym czasem był powrót do normalnego trybu. Jeżeli zamykamy jakiś oddział, lub wstrzymujemy jego działanie na jakiś czas, to tracimy pacjentów i musimy później odzyskać ich zaufanie. Choć dziś szpital funkcjonuje w normalnym trybie.

Rok 2023 przyniósł z kolei inne, nowe wyzwania?

To przede wszystkim wzrost kosztów funkcjonowania. Mówimy tutaj o kosztach energii, paliwa, kosztach leków. Jeżeli mówimy o inflacji to nasza branżowa jest znacząco wyższa niż to, co jest podawane przez Główny Urząd Statystyczny. Mówiąc o wzroście kosztów leków myślę nawet nie o kilkunastu-, a kilkudziesięcioprocentowym wzroście ich cen. Jako szpitale zderzamy się z brutalnym rynkiem, a żeby normalnie funkcjonować to musimy towar kupować i staramy się robić to po najniższej możliwej cenie. Ja w gostyńskim szpitalu oglądam każdą złotówkę trzy razy i nie stać nas na rozrzutność.

Koszty zatrudnienia też rosną?

Obowiązek realizacji podwyżkowej nakłada na mnie stosowna ustawa. Następuje pewny wzrost kontraktów z Narodowym Funduszem Zdrowia, jako głównym źródłem finansowania. W bieżącym roku ten wzrost był nawet wyższy niż wielkość środków, które muszę przeznaczyć na wzrost wynagrodzeń, niemniej w ubiegłym roku straciliśmy w ten sposób kilka milionów złotych. Cieszę się, że ustawodawca dostrzega konieczność przyzwoitych wynagrodzeń w naszej branży, ale w ubiegłym roku niestety około 96% polskich szpitali musiało wydać więcej na te podwyżki, niż otrzymało środków z NFZ. W tym roku na szczęście wygląda to lepiej, ale skutki tej przeszłej sytuacji będą długo odczuwalne.

Skoro o pieniądzach mowa to czy samorząd wspiera działalność gostyńskiego szpitala?

Mamy ogromne wsparcie władz Powiatu Gostyńskiego, dowodem na to jest chociażby prowadzona dziś wielomilionowa inwestycja modernizacji pracowni diagnostyki obrazowej. Oznacza to zakup tomografu komputerowego, dwóch rentgenów i mammografu wraz z modernizacją pracowni. Powiat występował o środki unijne na ten cel i przeznaczył też środki budżetowe. Wsparcie jest ogromne, bo pewnie sami nie bylibyśmy w stanie przeprowadzić takiej inwestycji. Powiat pomaga nam każdego roku. Jestem wielkim zwolennikiem samorządu i prywatnie uważam, że reforma samorządowa wyszła najlepiej spośród innych. Jako szpital to odczuwamy.

W takim razie jak Pan zapatruje się na ewentualną perspektywę centralizacji polskich szpitali?

Nie chciałbym wchodzić w politykę, ale czytałem projekt ustawy o restrukturyzacji szpitalnictwa, która zakładała pewną centralizację – przynajmniej decyzji. Proszę zwrócić uwagę na systemy opieki zdrowotnej w Europie. Które są uznawane za najlepsze? Te w Holandii, Francji, w Niemczech. W każdym z tych systemów samorząd lokalny i właściciele szpitali mają dominujący głos w określaniu kierunków rozwoju systemu. We Francji czy w Niemczech są opracowywane np. regionalne programy ochrony zdrowia, które są podstawą dla kontraktowania świadczeń ze szpitalami. Tak określa się potrzeby zdrowotne, które są później realizowane.

Zbigniew Hupało

Tutaj musimy pewnie przejść do pieniędzy, bo samo wskazanie systemów, na których warto się wzorować mówiąc o przyszłości polskich szpitali to jedno, ale co ze źródłem finansowania tych zmian?

My, jako system, jesteśmy w stanie skonsumować wszystkie środki, ale jako dyrektor szpitala powiatowego chciałby systemu, w którym poziom finansowania placówki jest na poziomie europejskim. Wydajemy na zdrowie około 5% PKB, gdzie we wspomnianych przeze mnie krajach, a nawet i u naszych sąsiadów – w Czechach – wydaje się około 10% PKB. To robi różnicę. Długo by można mówić o różnych propozycjach, niemniej podważanie roli samorządu i samodzielności oraz kompetencji zarządzających szpitalami przy jednoczesnym przejmowaniu funkcji właścicielskich od samorządu nie skończy się dobrze.

Szpitale to miejsca, w których leczy się ludzi i zdrowie jest świętością. Można obserwować pewien trend, że coraz więcej szpitali chce też „leczyć” planetę, środowisko. Jak na to zapatruje się szpital gostyński?

Różne działania już podjęliśmy na przestrzeni lat i chcemy je zintensyfikować. Złożyłem wniosek o członkostwo w europejskiej sieci „zielonych” szpitali. Global Green Healthy Hospitlas jest globalną siecią, która zrzesza szpitale przyjazne klimatowi. Chcemy iść w tym kierunku, wymieniać doświadczeniami z innymi szpitalami w sieci, korzystać z nowoczesnych narzędzi do mierzenia śladu węglowego jakie daje organizacja, a także nawiązać współpracę ze szpitalam partnerskim.

Wykonaliśmy już termomodernizację szpitala, postawiliśmy na instalacje fotowoltaiczne. Ale to też działania bieżące, takie, jak segregacja odpadów, wymiana oświetlenia na energooszczędne. Jako szpital jesteśmy jedną z największych instytucji w powiecie gostyńskim, więc jesteśmy też emitentem sporego śladu węglowego. Dziś odpowiedzialny model zarządzania zakłada dbałość o środowisko, ale też przynosi wymierne korzyści. Weźmy na przykład zużycie papieru – wprowadzenie digitalizacji dokumentacji pozwoliło nam na oszczędności tego materiału o 80%. Z kolei moim największym marzeniem jest rozbudowana szpitala o budynek pasywny, energetycznie samowystarczalny. Będę szukał na ten projekt zewnętrznych źródeł finansowania.

A czy da się być „eko” w pracy z pacjentem?

Planujemy wprowadzanie takich systemów, m. in. wprowadzić kaniulę do wkłuć w systemie tzw. zamkniętym. To wymierne korzyści dla bezpieczeństwa pacjenta, zmniejszenie możliwości zakażenia oraz komfort pracy dla personelu, który zajmuje się pacjentem. Co istotne, zaoszczędzimy na materiałach, które zużywamy, choćby na banalnych wacikach.

Czego życzyć Panu i gostyńskiemu szpitalowi?

Zajmuję się zarządzaniem w ochronie zdrowia praktycznie 25 lat. Zawsze starałem się nie narzekać, tylko robić swoje, mimo trudnej sytuacji, np. finansowej. Mamy marzenia i chcemy je realizować. Zawsze powtarzam, i to niech będzie na koniec takim przesłaniem i życzeniem, abyśmy wszyscy zgadzali się z tym, że zdrowie to jest inwestycja, a nie koszt.

Źródło: Samodzielny Publiczny Zespół Opieki Zdrowotnej w Gostyniu