Ekspertka ostrzega: „To element strategii działania pedofilów i przestępców seksualnych”

Ekspertka ostrzega: „To element strategii działania pedofilów i przestępców seksualnych”

Dodano: 2
Chłopiec. Zdjęcie ilustracyjne
Chłopiec. Zdjęcie ilustracyjne Źródło: Shutterstock / Alessandro Pinna
Ludzie lubią zastanawiać się nad tym, czy to na pewno się wydarzyło, czy na pewno było tak, jak mówi ta osoba pokrzywdzona i mają taką tendencję do podważania tego. Weźmy te przykłady szanowanego sąsiada czy zaangażowanego społecznie człowieka. Jak bardzo to jest skuteczna taktyka, pokazuje przykład prezesa Polskiego Związku Tenisowego – mówi w rozmowie z „Wprost” Maja Kuźmicz z Niebieskiej Linii.
Maja Kuźmicz jest psycholożką, kierowniczką Ogólnopolskiego Pogotowia dla Ofiar Przemocy w Rodzinie „Niebieska Linia” IPZ.

Katarzyna Świerczyńska, „Wprost”: Czy powinniśmy ujawniać publicznie dane pedofilów? Nawet jeśli zasłaniamy im oczy i dajemy jedną literę nazwiska, to jeśli to osoby publiczne lub znane w lokalnej społeczności – i tak wiadomo o kogo chodzi.

Maja Kuźmicz: To nie jest proste pytanie. Takie z pogranicza prawa, etyki, socjologii…

Jestem ciekawa pani zdania, bo jestem pewna, że większość społeczeństwa odpowiedziałaby, że należy ujawniać. I nie miałaby żadnych skrupułów. Pani jest osobą, która pomaga m.in. ofiarom tego typu przestępstw. Spodziewałam się, że bez wahania powie pani: tak.

Naprawdę odpowiedź na to pytanie nie jest prosta. Istnieje – nie tylko w naszym kraju – rejestr sprawców przestępstw seksualnych. To dobre narzędzie, które pozwala pracodawcy sprawdzić, czy na przykład nie zatrudnia do pracy z dziećmi kogoś, kto był karany za pedofilię. Owszem, możemy taką osobę społecznie napiętnować, nazwać sprawę aferą pedofilską, ale ja bym odwróciła pytanie i zastanowiła się, jaki cel nam przyświeca? Trzeba mówić głośno o pedofilii, o przestępstwach seksualnych, ale jakie znaczenie dla samej ofiary ma to, czy sprawcą jest ksiądz, sąsiad czy nauczyciel? Uważam, że przy tego typu sprawach za bardzo skupiamy się na samych sprawcach, nie karząc ich wcale w odpowiedni sposób, a zapominamy o tym, co się dzieje z ofiarą.

Zamiast skupić się na wsparciu dla pokrzywdzonych, to informowanie o przestępstwach seksualnych nieraz przeradza się w jatkę. Ja rozumiem złość, oburzenie. Ale zawsze warto zadać sobie pytanie o to, czy zrobiliśmy wszystko, aby pomóc ofiarom. I niestety przy okazji tego typu spraw – nie zawsze, ale bardzo często – jeśli wiemy dokładnie, kim jest sprawca, to możemy także zidentyfikować ofiarę. A to już bardzo ryzykowne, bo może prowadzić do wtórnej wiktymizacji ofiary.
Cały wywiad dostępny jest w 4/2023 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania tygodnika Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

 2

Czytaj także