„Wydałam 2 tysiące za zabiegi, a efektów brak. Dlaczego?”

„Wydałam 2 tysiące za zabiegi, a efektów brak. Dlaczego?”

Dodano: 
Kobieta przed lustrem
Kobieta przed lustrem / Źródło: Fotolia / Kalim
Na tegorocznym „Koktajlu Kobiet Sukcesu” zrobiła furorę. Jej wykład ,,Masz dość skutecznych terapii, które nie są aż tak skuteczne?” przyciągnął pod scenę tłum zainteresowanych kobiet. Nic dziwnego – ileż to razy wyrzuciłyśmy pieniądze w błoto licząc, że po cudownych zabiegach cellulit zniknie, owal twarzy znacznie się poprawi, a przebarwienia znikną? Anna Adamowicz, kosmetolog i autorka terapeutycznej metody TST wyjaśnia, dlaczego niektóre zabiegi nie działają.

Ewelina Celejewska: Czy prawdą jest, że nasza skóra próbuje nam coś powiedzieć o ogólnym stanie zdrowia?

Anna Adamowicz: Skóra jest lustrem, tzn. że odbija dokładnie to, co dzieje się wewnątrz naszego organizmu. W mojej codziennej praktyce kosmetologa często spotykam się z sytuacjami, w których pomimo skutecznych zabiegów problem nie ustąpił lub powrócił. Są to takie dolegliwości jak: trądzik wieku dorosłego, trądzik różowaty, łojotokowe zapalenie skóry, przebarwienia czy cellulit. Najistotniejsze jest zawsze znalezienie przyczyny problemu, a te są bardzo różne i występują w rozmaitych konfiguracjach. Na przykład powszechnie występujący cellulit może mieć jedno wspólne źródło, którym są zazwyczaj problemy z krążeniem limfatycznym, ale już towarzyszące mu przyczyny będą u każdego odmienne. Mogą to być: problemy hormonalne, nieprawidłowo dobrana aktywność fizyczna, nietolerancja pokarmowa, nieszczelność jelita etc... I one, niewykryte, będą miały oczywiście wpływ na skuteczność terapii. Cellulit może być także objawem poważniejszych chorób jak np. lipodemia („choroba grubych nóg”).

Zabiegi nie działają, bo są źle wykonane czy źle dobrane?

Zakładam, że osoba wykonująca zabiegi jest specjalistą w swojej dziedzinie i została przeszkolona, zatem na wstępie ten powód odrzućmy. Chociaż oczywiście już to jak długo specjalista pracuje z danym zabiegiem/problemem, czyli to ile ma de facto doświadczenia, ma duże znaczenie. Jednak dużo częściej spotykam się z sytuacją, że zabiegi po prostu zostały niewłaściwie dobrane. Podam dwa przykłady.

Pierwszy: Zgłosiła się do mnie pacjentka, która skorzystała z zabiegów rozbijających tkankę tłuszczową na udach. Nie zadziałały, mimo że przecież naukowo mają potwierdzoną skuteczność. Dlaczego więc nie dały spodziewanego efektu? Zgodnie z opracowaną w Instytucie Adamowicz metodą TST (Transpersonal Skin Therapy), podstawą jest ustalenie przyczyny, czyli głównego źródła problemu. Musiałyśmy do tego wrócić. W trakcie wywiadu ustaliłam, że z jednej strony u źródeł w jej konkretnym przypadku leżały nadmierne gromadzenie wody w organizmie i obrzęki, a z drugiej nieodpowiednio dobrane ćwiczenia - siłownia. Czemu ta aktywność okazała się w tym przypadku nietrafiona skoro sport to zdrowie...? Dlatego, że siłownia jeszcze dodatkowo obciążała i tak niesprawnie działający układ limfatyczny, więc pogłębiała tylko stan zapalny, a zatem i sam cellulit! Poradziłam, aby pacjentka zmieniła aktywność siłową na ćwiczenia w wodzie. Z dwóch powodów: woda podczas treningu drenuje tkanki i usprawnia krążenie, a układ limfatyczny jest odciążony. Z drugiej strony silniej uaktywnia się proces lipolizy, czyli spalania tłuszczu (60 min. ok. 500 kcal). W planie zabiegowym zastosowałyśmy izometryczny masaż próżniowy, który zadziałał bezpośrednio na główną przyczynę cellulitu (pobudził krążenie limfatyczne), a dopiero w drugiej kolejności przeszłyśmy do kriolipolizy, czyli wymrożenia tkanki tłuszczowej. Dodam jeszcze, że po basenie ta pacjentka od razu poczuła lekkość nóg, podczas gdy po każdym treningu siłowym czuła w nich ciężkość. W opracowanej przeze mnie metodzie to ma ogromne znaczenie, żeby zwracać uwagę na wszelkie symptomy jakie mamy po danej aktywności, jak się po niej czujemy psychicznie i fizycznie.

Drugi przykład pracy metodą TST: Pacjentka borykała się od lat z trądzikiem różowatym, przeszła farmakoterapię i leczenie laserami, lecz jej problem nie został całkowicie rozwiązany. W trakcie szczegółowego wywiadu ustaliłam, że kobieta cierpiała na biegunki i problemy z wypróżnianiem naprzemiennie, co skłoniło mnie do zlecenia jej badań na nietolerancję pokarmową. Z wywiadu i sposobu odżywiania pacjentki wynikało, że przyczyną może być nietolerancja na laktozę i gluten, a badania tylko potwierdziły moją hipotezę. Po ustawieniu na nowo sposobu odżywiania drogą eliminacji, po 6 tygodniach wystąpiła znacząca poprawa stanu skóry, tj. zmniejszenie stanu zapalnego i zaczerwienienia. Rumień był w jej przypadku nie tylko kwestią poszerzonych naczyń, ale również konsekwencją przewlekłego stanu zapalnego jelit. W planie zabiegowym, najpierw zastosowałyśmy zabiegi Strong&Sensitive, które z jednej strony uspokoiły uwrażliwioną skórę (dzięki dużej zawartości hamujących stany zapalne polifenoli), a z drugiej wzmocniły ją dostarczając niezbędnych wartości odżywczych. Dopiero w kolejnym etapie zastosowałyśmy zabieg będący połączeniem lasera i CPL - Duet Laser Attack, który zmniejszył poszerzone gruczoły łojowe, zagęścił skórę oraz ostatecznie zredukował rumień na twarzy. Pragnę zauważyć, że ta pacjentka miała wcześniej wykonywane zabiegi laserowe, ale były one zbyt agresywne przez co obciążały ją psychicznie. Po zabiegu była spuchnięta i nie mogła wychodzić przez kilka dni z domu. W ocenie jej samej koszty nie były współmierne do efektu laseroterapii. Reasumując, te zabiegi oczywiście były naukowo skuteczne, lasery rzeczywiście zamykają naczynia i redukują rumień i ja sama stosuję je na co dzień w swojej praktyce, ale indywidualne przyczyny oraz niezadowolenie towarzyszące skutkom ubocznym terapii wpłynęły na brak w pełni satysfakcjonującego efektu.

Co powinnam wiedzieć o sobie i swoim ciele, zanim wybiorę się do kosmetologa?

Pierwsza wizyta to konsultacja. Skupiamy się na pytaniach o ogólny stan zdrowia, styl życia, sen etc., czyli czynniki, które wpływać mogą na pojawienie lub zaostrzanie się problemu skórnego. Nie ma tu ogólnych pytań, są one ultrainduwidualne. Dopiero po pierwszym spotkaniu zlecam badania lub proszę o dostarczenie aktualnych.

Co najbardziej doskwiera kobietom? Które problemy najczęściej „leczą bezskutecznie”?

Opadający owal, zmarszczki – tu często kobiety mają stosowane zabiegi pomagające doraźnie, a polegające na ich wypełnieniu. Efekt się kończy, kiedy preparaty się wchłaniają. Jest to w mojej opinii jedno z rozwiązań uzupełniających, ale najważniejsze, kiedy widzimy utratę jędrności skóry, jest pobudzenie naturalnych czynników wzrostu, odżywienie i stymulowanie wzrostu nowych włókien kolagenowych. I dopiero takie działanie skutkuje długofalowym efektem odmłodzenia twarzy. Kolejny problem to nadwrażliwość skóry, naczynka, trądzik różowaty czy wieku dorosłego. Oczywiści cellulit – to odwieczny problem, z którym wciąż nowe pacjentki zgłaszają się do nas. To prawdziwa sztuka zrozumieć przyczynę problemu i stworzyć przyjemny i skuteczny program redukcji cellulitu. Lokanie nagromadzona tkanka tłuszczowa na brzuchu, udach czy ramionach, która wymaga precyzyjnego działania polegającego na miejscowej redukcji tłuszczu bez jego utraty w innych obszarach ciała czy twarzy. Nie zapomnijmy jeszcze o wypadaniu włosów. Szczególnie tym typu androgenowego, który dotyczy również kobiet, a terapia ma sie skupiać na wydłużanu fazy wzrostu, budowie nowych naczyń, które odżywiają włosy, a nie na zabiegach odżywczych na skórę głowy. Czasem też potrzeba włączyć farmakoterapię czy mikroodżywianie.

Czytaj także:
Obalamy największe mity na temat odchudzania

Czy psychika ma wpływ na zabiegi kosmetyczne?

Zawsze. Dlatego to jeden z filarów TST. Dobrze dobrany zabieg sam w sobie działa, ale jeśli za problemem stoją niezaspokojone potrzeby, efekt może nadal nie być satysfakcjonujący. Niezadowolenie z efektu to również często niezadowolenie z siebie. Wtedy pojawiają się: roszczeniowość, niska samoocena, rozgoryczenie, złość, frustracja itd. Pomyśl, jeżeli źle traktujesz samą siebie, jak możesz oczekiwać, że nawet najlepsza maszyna to zmieni? W TST kładę ogromny nacisk na rozmowę, czyli wywiad z pacjentką. To wyjątkowe spotkanie, podczas którego staram się dotknąć prawdziwej przyczyny problemu na tyle, na ile to możliwe. Biorę pod uwagę takie czynniki jak: geny, osobowość, temperament, styl życia, tj.: odżywianie, aktywność fizyczna, ilość snu, a także ogólny stan zdrowia. To mi daje pełen obraz osoby, z którą zamierzam pracować nad problemem skóry. Bo, raz jeszcze to powtórzę – skóra jest jak lustro, jest odbiciem nas i naszej osobistej historii.

„Płacę i wymagam” – myślą czasem klientki. „Skoro zapłaciłam to chcę widzieć efekty”. Czy faktycznie nic już nie muszą robić, skoro oddały się w ręce profesjonalisty?

Nie do końca. Musi być synergia. Nie chodzi o to, żeby wymuszać na sobie spektakularne zmiany, ale aby małymi krokami zbliżać się do tego, co jest dla nas – konkretnie dla nas! – dobre. Wsłuchiwać się w organizm i stopniowo wychodzić na przeciw jego potrzebom, mówiąc krótko zaopiekować się sobą, tzn.: trochę lepiej jeść, dłużej spać, uprawiać sport, który sprawia radość – nie każdy musi się katować na siłowni i biegać i jak pokazuje przykład mojej pacjentki, nie każdemu to służy. Postawmy siebie w centrum wszechświata i bądźmy dla siebie dobre.

Badania naukowe pokazują, że jeśli zajmujemy się sobą w sposób regularny, mamy większe szanse na osiąganie życiowych celów i marzeń. W Polsce aż 40 proc. kobiet wykonujących zabiegi z zakresu kosmetologii anty aging, ale konsekwentnie przez 5-10 lat, znalazło wymarzonego partnera.

Anna Adamowicz – kosmetolog, właścicielka Instytutu Adamowicz i autorka terapeutycznej metody TST, opierającej się na zabiegach kosmetycznych i 6 dodatkowych narzędziach: akceptacji, medytacji, relacjach, mikroodżywianiu i celowanej pielęgnacji.

Czytaj także