Leki z apteki

Leki z apteki

Dodano: 
Farmaceuci biją na alarm. Sprzedaż leków poza aptekami może być zagrożeniem dla zdrowia pacjentów.

Aż 676 mln opakowań produktów bez recepty (OTC, ang. over the counter) kupili w aptekach Polacy w 2013 r. W tym samym okresie sprzedano 616 mln opakowań leków wyłącznie na receptę. Świadczy to głównie o tym, że Polacy wolą się leczyć na własną rękę. Ale farmaceuci zwracają także uwagę na rosnącą sprzedaż specyfików OTC poza aptekami. Statystyki PMR Research mówią, że co trzeci Polak (dokładnie 36 proc.) kupuje leki dostępne bez recepty w hipermarketach, sklepach osiedlowych i drogeriach. Farmaceuci alarmują, że niekontrolowany dostęp do leków może stwarzać zagrożenie dla zdrowia i życia Polaków. Często przyjmują oni po kilka leków naraz, nie zasięgając opinii lekarza. A jeszcze częściej kupują duże ilości leków przeciwbólowych bez konsultacji z lekarzem czy farmaceutą.

Groźne interakcje

14 tys. aptek oraz kilkaset punktów aptecznych to łącznie 15 tys. miejsc, gdzie leki są sprzedawane przez wykwalifikowany personel. Jedna apteka przypadająca na 2,5 tys. mieszkańców nam najwidoczniej nie wystarcza. Leki bez recepty bez problemu kupimy w osiedlowym sklepiku, markecie czy na stacji benzynowej. Średnio w przeciętnym hipermarkecie w Polsce znaleźć można 109 produktów: leków, suplementów diety lub ziół! Ich sprzedaż odbywa się na zasadach określonych w ustawie ­– Prawo farmaceutyczne. Wyjątkowo istotny jest załącznik trzeci tej ustawy, który zawiera wykaz 52 substancji czynnych dopuszczonych do obrotu w ogólnodostępnych sklepach. Na tej liście są m.in. niesteroidowe leki przeciwzapalne i przeciwbólowe, składniki popularnych w Polsce panadolu, apapu i ibuprofenu. I zagrożenia, które wiążą się z ich nadmiernym lub niewłaściwym zażywaniem. Najbardziej jaskrawe przykłady interakcji między tymi lekami? Kwas acetylosalicylowy (składnik powszechnie wśród pacjentów uważanej za bezpieczną polopiryny) połączony z doustnymi lekami przeciwcukrzycowymi (pochodnymi sulfonylomocznika) nasila ich działanie, co może doprowadzić do hipoglikemii wraz z jej następstwami.

Ibuprofen, stosowany z litem, fenytoiną czy warfaryną, może powodować wzrost wartości substancji z tych leków aż do stężeń toksycznych. Dobór odpowiedniego leku przeciwzapalnego jest ważny także u pacjentów z chorobami serca, ponieważ mogą one osłabiać działanie hipotensyjne leków na nadciśnienie. Innym wartym uwagi lekiem jest węgiel (Carbo medicinalis), który również znajduje się na wykazie załącznika trzeciego. Nie każdy pamięta, że po przyjęciu węgla aktywnego przez dwie następne godziny nie wchłania się z przewodu pokarmowego nic – także przyjęte w tym czasie leki.

O interakcjach czy przeciwwskazaniach pacjenci najczęściej nie są jednak informowani przez sprzedawcę w ogólnodostępnym sklepie. Małe są także szanse, że w momencie, gdy kupią kilka leków przeciwbólowych na stacji benzynowej, sprzedawca za ladą wyjaśni im, że łączenie różnych lekarstw z tej samej grupy może być szkodliwe, a nawet spowodować zgon. To rolą aptekarzy jest informowanie o przeciwwskazaniach. – Farmaceuta zawsze zwróci uwagę, gdy ktoś niepotrzebnie kupuje leki o różnych nazwach handlowych, ale tej samej lub podobnej substancji leczniczej, by nie dochodziło do niebezpiecznego zwiększania zażywanej dawki i zatrucia – tłumaczy dr farm. Stanisław Piechula, aptekarz, wiceprezes Rady Śląskiej Izby Aptekarskiej. – Personel apteki może także wykluczyć ryzyko interakcji, czyli negatywne skutki łączenia niektórych leków. Zwróci uwagę, jak zażywać lek, czy można po nim np. prowadzić samochód. Tych ważnych informacji poza apteką pacjent nie uzyska.

Właściwa kontrola

Zdaniem większości farmaceutów niekontrolowany dostęp do leków kupowanych poza aptekami prowadzi do nadmiernego ich spożycia. Czy jednak jest szansa zmiany obowiązującego prawa, tak by nie szkodziło pacjentom i aptekarzom? Piotr Sucharski, prezes zarządu Grupy NEUCA, która jest pomysłodawcą akcji „Leki tylko z apteki”, tłumaczy, że pacjent, kupując leki bez możliwości specjalistycznej konsultacji z farmaceutą, bierze na siebie ryzyko ich niewłaściwego zastosowania, które w skrajnych przypadkach może być bardzo negatywne dla jego zdrowia. Dodatkowo apteki zapewniają też przechowywanie leków w odpowiednich warunkach. Takiej gwarancji nie ma w przypadku innych obiektów handlowych. – Zdecydowaliśmy się na taką akcję, ponieważ leki nie są zwykłym produktem i ich sprzedaż powinna się odbywać w miejscach do tego przeznaczonych, czyli w aptekach – mówi Sucharski. – Od lat zwracamy uwagę na szkodliwość dostępności leków bez recepty – tłumaczy farmaceutka z Grudziądza. – Wątpliwości budzi głównie przechowywanie i kontrola specyfików. Aptekarze alarmują, że słońce, temperatura, wilgotność mogą mieć wpływ na przechowywane lekarstwa. W aptece leki podlegają ścisłej kontroli Głównego Inspektoratu Farmaceutycznego, a za nieprzestrzeganie zasad przechowywania leków aptekarzowi grozi do dwóch lat pozbawienia wolności. W przypadku stacji benzynowych czy supermarketów kontrola nie jest aż tak restrykcyjna.

– Na kilka miesięcy przed kontrolą w aptece wiem, które leki będą już wówczas przeterminowane, a które jeszcze nadają się do obrotu – mówi właściciel dwóch aptek z Warszawy. – Opłacamy także specjalistyczne firmy, które zajmują się utylizacją przeterminowanych leków. Nic takiego nie ma miejsca w przypadku dużych, sieciowych sklepów z żywnością, artykułami higienicznymi czy stacjami benzynowymi, które są przede wszystkim nastawione na zysk. Na przykład paracetamol musi być przechowywany w temperaturze niższej niż 25 st. C. O ile duże sklepy z artykułami higienicznymi przestrzegają tych nakazów, ponieważ mają klimatyzowane placówki, to jaką mamy pewność, że lek będzie właściwie przechowywany np. na stacji benzynowej czy w kiosku? Stąd wniosek, że ryzyko zatrucia lekiem narażonym na działanie temperatury czy przeterminowanym jest wyższe, gdy kupujemy go poza apteką.

Zysk a zdrowie pacjenta

Dla pacjentów też liczy się czas, więc najczęściej unikają nie tylko trudno dostępnych konsultacji z lekarzem oraz badań, lecz także rozmów z aptekarzem. Chcą mieć tanio, szybko i jak najlepiej działający lek przeciwbólowy lub suplement. Nikt nie zajmuje się kwestią szkodliwości tych leków, tymczasem tylko w Wielkiej Brytanii co roku z powodu przedawkowania paracetamolu umiera 180 osób. Nikt nie potrafi oszacować strat w wyniku zażywania suplementów, rzekomo podnoszących sprawność seksualną, koncentrację, usprawniających sen, obniżających poziom stresu czy odchudzających. – A przecież te suplementy nie są badane przez Narodowy Instytut Leków – zwraca uwagę jeden z krakowskich aptekarzy. – Mają po prostu atest sanepidu i są reklamowane w telewizji. Nikt na dłuższą metę nie sprawdza, czy konkretny magnez musujący faktycznie działa lub, co gorsza, czy nie szkodzi pacjentowi. Akcja „Leki tylko z apteki” zwraca uwagę na problem sprzedaży leków i tych specyfików na stacjach i w sklepach. – Mocno wspieramy niezależne apteki w Polsce – tłumaczy Piotr Sucharski z Grupy NEUCA. – Organizując taką akcję, chcemy pokazać, że solidaryzujemy się z aptekami i sygnalizujemy problem ustawodawcy. Naszym zdaniem obecne regulacje w tym zakresie wymagają zmian.

Prócz wprowadzania postulatów koniecznych zmian w prawie organizatorzy akcji będą musieli się liczyć z rynkiem reklamowym, który jest, wbrew pozorom, potężnym przeciwnikiem aptekarzy. Reklamy paramedyczne są w Polsce dozwolone i zachęcają do zakupu specyfików na zgagę, wątrobę, problemy układu moczowego, nerwicę, kaszel, potencję i stawy. Plus witaminy, środki odchudzające, przeciwpotne i minerały we wszelkich postaciach. Oraz to, co „poleca Goździkowa”. Producenci inwestują w reklamę duże pieniądze. Wielu aptekarzy narzeka także na potężne lobby, skupione wokół supermarketów, dla których zyski ze sprzedaży leków bez recepty są ważne. Pozamedyczny rynek parafarmaceutyków rozwija się w tak szybkim tempie, że trudno się dziwić, iż aptekarze coraz częściej apelują o wprowadzenie zmian w ustawodawstwie, które ograniczą dostęp do produktów leczniczych w punktach ogólnej sprzedaży. Gra toczy się w nich o dużą stawkę, w tym o zdrowie tysięcy pacjentów, którzy kupują leki w supermarketach, kioskach i na stacjach benzynowych. ■

Okładka tygodnika WPROST: 26/2014
Więcej możesz przeczytać w 26/2014 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:

Czytaj także

 0