Jak leczyć seniorów

Jak leczyć seniorów

Dodano: 
Wzmocnijmy lekarzy rodzinnych - mówi Tomasz Latos, lekarz, poseł PiS, przewodniczący Komisji Zdrowia

Aktualny problem ludzi starszych to przede wszystkim kolejki do podstawowych świadczeń zdrowotnych. Jak Pan rozwiązałby tę kwestię?

Najlepiej oczywiście żyć tak, żeby jak najdłużej zachować dobre zdrowie, czyli stawiać na profilaktykę. Ale jak już człowiek zachoruje, to bez względu na wiek napotyka dzisiaj na barierę w postaci ograniczenia dostępu do świadczeń medycznych. Mamy mało wydolny system, bo proporcje między podstawową opieką zdrowotną, specjalistyką a hospitalizacjami są zaburzone. Powinny one przypominać piramidę, a tak w Polsce nie jest. Najwięcej zdarzeń medycznych powinno być realizowanych na poziomie POZ, a w dalszej kolejności oraz w odpowiednio mniejszych proporcjach w specjalistyce, szpitalnych procedurach jednodniowych i hospitalizacjach. Na to musi być odpowiednie finansowanie. Mamy też za mało specjalistów – to również jest wielka bolączka systemu.

Liczby specjalistów szybko nie zwiększymy. Jak można byłoby efektywniej wykorzystać tych, którzy już są?

Kontrakty na specjalistykę muszą uwzględniać lokalne potrzeby. Są zapewne takie małe miejscowości, gdzie wystarczyłoby, aby specjalista z niektórych dziedzin medycyny przyjmował raz w tygodniu, a nie – jak obecnie oczekuje NFZ – trzy razy. Wtedy częściej mógłby być w innym miejscu, tam gdzie faktycznie jest potrzebny. To jest tylko jeden z przykładów błędów w systemie, który można udrożnić poprzez odpowiednie finansowanie. Kolejek nie zlikwidujemy jednym ruchem, ale w perspektywie kilku lat można je radykalnie skrócić. W dążeniu do tego celu proponowałbym także rozszerzenie możliwości lekarzy rodzinnych w zakresie diagnostyki, dzięki czemu pacjent nie musiałby za każdym razem przechodzić przez gabinet specjalisty. Taki ruch pozwoliłby na oszczędności i udrożnił system na etapie przedszpitalnym. Do szpitali pacjenci często trafiają dlatego, że na wizytę u specjalisty czekają kilka miesięcy. A w wyniku tego oczekiwania choroba jest bardziej zaawansowana i trudniejsza do wyleczenia.

Załóżmy, że lekarze rodzinni będą mieli większe możliwości w zakresie diagnostyki. Czy to nie obciąży ich dodatkowo biurokracją związaną z wypełnianiem papierów, na którą już i tak narzekają?

Lekarze poświęcają znaczną ilość czasu przeznaczonego na wizytę pacjenta na wypełnianie różnych rubryk na potrzeby sprawozdania dla NFZ. Tymczasem powinni odnotowywać tylko te informacje, które są dla nich niezbędne do dalszej diagnostyki oraz leczenia chorego.

W jaki sposób wprowadziłby Pan zmiany w piramidzie świadczeń zdrowotnych?

Należy obdarzyć większym zaufaniem lekarza rodzinnego i przyznać mu w systemie większą rolę. Także w zakresie możliwości kierowania na niezbędną diagnostykę. Lekarz rodzinny nie powinien i nie chce postrzegać pacjenta poprzez pryzmat kosztów, ograniczać na przykład wypisywanie skierowań na badania. Podobnie w specjalistyce. Trzeba nie tylko zmian organizacyjnych, ale również finansowych. Zmiany muszą także dotyczyć szpitali. Inna jest rola w systemie małych szpitali powiatowych, a inna tych największych, uniwersyteckich. I te różnice powinny znaleźć swoje odniesienie w kontraktowaniu świadczeń zdrowotnych. Całość musi być spójna, a jak dotychczas taka nie jest. Powiedzmy też jasno – zdrowie powinno być priorytetem rządzących i powinno się zwiększyć nakłady na opiekę zdrowotną.

Samo przesuwanie finansowania wystarczy?

To jest jeden ze sposobów, ale muszą też się znaleźć dodatkowe pieniądze w budżecie. Mam na myśli chociażby pieniądze pochodzące z podatków, które nie zasilają polskiego budżetu, ponieważ są płacone za granicą. Mali sklepikarze płacą je w naszym kraju, ale z wielkimi galeriami handlowymi bywa różnie – jeśli już płacą, to podatek ten jest niewspółmiernie niski w stosunku do zysków. Przykre, że dzieje się to w majestacie prawa.

Wspomniał Pan, że najlepiej jest żyć tak, by zachować zdrowie jak najdłużej. Czy to oznacza, że przewiduje Pan zwiększenie wydatków na profilaktykę i edukację zdrowotną?

Tak, uważam, że profilaktyka oraz edukacja są niezbędne, jeśli chcemy mieć starzejące się w zdrowiu społeczeństwo. Na dobrą kondycję fizyczną w jesieni życia pracuje się niemal od kołyski. Jeżeli będziemy prowadzić odpowiedni tryb życia – racjonalnie się odżywiać, uprawiać sport oraz brać udział w programach profilaktycznych – to zwiększymy swoje szanse na zdrową i pogodną starość.

Jak zachęcić społeczeństwo do większej frekwencji na badaniach profilaktycznych? Bo teraz jest ona dużo niższa niż w krajach zachodnich.

Po latach bezowocnego drukowania broszur i zaproszeń na badania warto byłoby te pieniądze spożytkować efektywniej. Na przykład przeznaczyć je dla pielęgniarek POZ, które za każdą osobę z rejonu namówioną na darmowe badania profilaktyczne dostałyby przysłowiową złotówkę. Moim zdaniem będzie to skuteczniejsze i przyniesie pożądane zmiany. �

©� WSZELKIE PRAWA ZASTRZEŻONE

Okładka tygodnika WPROST: 41/2015
Więcej możesz przeczytać w 41/2015 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:

Czytaj także

 0