Suplementy, kasa, ściema

Suplementy, kasa, ściema

Dodano: 
Narzekamy, że nie stać nas na leki, że są drogie. A lekką ręką wydajemy co roku miliardowe kwoty na iluzję, tj. suplementy diety. Jesteśmy pod tym względem mistrzami Europy. „Wprost” radzi, jak nie dać się nabić w butelkę i wybierać farmaceutyki z głową.

Rynek suplementów rozwija się nawet więcej niż gwałtownie. Liczba tego typu produktów trafiająca do sprzedaży zwiększa się co roku o 2-3 tys., a w tym roku o ponad 4 tys. Ich sprzedaż wzrasta wielokrotnie pod wpływem reklam kuszących szybkim efektem po zażyciu danego specyfiku. Rzecz w tym, że przeciętny Polak nie odróżnia suplementu diety od leku, dobrego suplementu od gorszego. Przygotowaliśmy dla Państwa raport na ten temat.

PRODUKT SPOŻYWCZY, A NIE LEK

Suplementy diety to środki spożywcze, przeznaczone dla ludzi zdrowych, które w założeniu mają uzupełniać normalną dietę, stanowiąc skoncentrowane źródło witamin, składników mineralnych, wyciągów roślinnych lub innych substancji (pojedynczych lub złożonych), które wykazują efekt odżywczy lub inny fizjologiczny. Najczęściej występują w postaci tabletek, kapsułek, proszków w saszetkach, kropli lub syropów, co nasuwa proste skojarzenie z medykamentem czy lekiem. I to właśnie jest wykorzystywane w reklamach. Biały fartuch (lekarza, pielęgniarki, farmaceuty, badacza) budzi w konsumencie zaufanie. Ale czy słusznie?

Co naprawdę pomaga, gdy mowa o suplementach diety? – A któż to wie? – odpowiada pytaniem prof. Małgorzata Kozłowska-Wojciechowska, kierownik Zakładu Farmacji Klinicznej i Opieki Farmaceutycznej Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego, lekarz gastrolog. Rynek suplementów stale się zmienia. Obecnie dostępnych jest kilkanaście tysięcy tych produktów. Co roku wchodzi do sprzedaży ok. 3 tys. nowych, część opuszcza rynek. Sprzedaż zwiększa się o kilkaset procent. – Firmom opłaca się wydać pieniądze na marketing, bo dzięki niemu zysk zawsze będzie większy. Po jakimś czasie, gdy preparat „opatrzy się” konsumentowi, wystarczy usunąć ów produkt z rynku, zmienić mu opakowanie, nazwę i ponownie wprowadzić na rynek, oczywiście z nową reklamą. I nie jest to żaden problem – mówi prof. Kozłowska-Wojciechowska.

Firmom o wiele łatwiej wprowadzić na rynek suplement niż lek OTC (bez recepty), nie wspominając o leku na receptę – dwa ostatnie muszą przejść bardzo dokładne badania i kontrole. Suplement to środek spożywczy, więc nie podlega takim restrykcjom. Ten, kto chce taki produkt po raz pierwszy wprowadzić na rynek, ma jedynie obowiązek powiadomić o tym Główny Inspektorat Sanitarny (GIS), wypełniając przez internet odpowiedni druk znajdujący się na stronie GIS i wysyłając go drogą elektroniczną. W przypadku preparatów budzących wątpliwość (suplement czy może lek, bo spełnia oba kryteria), zgodnie z ustawą o bezpieczeństwie żywności i żywienia, GIS może zobowiązać przedsiębiorcę wprowadzającego po raz pierwszy do Polski dany produkt do przedłożenia opinii Urzędu Rejestracji Produktów Leczniczych, Wyrobów Medycznych i Produktów Biobójczych, który ostatecznie rozstrzygnie, czy preparat może być sprzedawany jako suplement diety, czy jako lekarstwo.

Niestety, wiele środków sprzedawanych jako suplementy diety to tzw. produkty z pogranicza, budzące wątpliwości. – Takie jest prawo Unii Europejskiej. Zgodnie z nim odpowiedzialność za jakość suplementu diety, treść informacji podanych na opakowaniu oraz w reklamie spoczywa tylko na producencie, nawet nie na sprzedawcy – zaznacza rzecznik prasowy GIS Jan Bondar. Musimy więc sami uważać na to, co kupujemy.

GRUNT TO PRAWIDŁOWA DIETA

Z żywności organizm czerpie więcej korzyści niż z jej chemicznych odpowiedników. Ten, kto się odżywia prawidłowo, a jego dieta jest urozmaicona i bogata w białka, węglowodany, wartościowe tłuszcze oraz warzywa i owoce, czyli naturalne źródło witamin i składników mineralnych, nie potrzebuje suplementów, bo wszystko, co ważne dla organizmu, przyjmuje wraz pożywieniem. W Polsce, ze względu na klimat z małą liczbą dni słonecznych w roku, mamy niedobory witaminy D, ale z kolei A miewamy w nadmiarze, bo na poziomie 150-200 proc. dziennego zapotrzebowania. Witaminę

A zjadamy wraz z mięsem i produktami pochodzenia zwierzęcego, masłem oraz pomarańczowymi warzywami, bo obecny w nich beta-karoten przekształca się w nią w ustroju. Preparaty z tą witaminą są dostępne wśród suplementów. Na pewno nie szkodzą, ale przy normalnej diecie nie są konieczne. Leków recepturowych reklamować nie wolno, a suplementy tak, nic więc dziwnego, że firmy chętnie wchodzą na ten rynek. – Suplementy diety są żywnością i nie powinno się im przypisywać działań leczniczych – mówi prof. Kozłowska- -Wojciechowska. Wystarczy uważnie obejrzeć reklamy. Często występuje w nich postać w białym kitlu – w domyśle lekarz, farmaceuta, pielęgniarka – który radzi cierpiącemu, po czym pojawia się zbawienna tabletka, kapsułka, drażetka, ampułka . – Konia z rzędem przeciętnemu przechodniowi, który powie, czego mu w diecie brakuje? Nie wie tego także kupujący suplement, który robi to pod wpływem reklamy – dodaje ekspertka.

Inny szkodliwy nurt reklamowy to taki, który śle przekaz o następującej treści: „dzięki naszej pigułce możesz grzeszyć do woli, bo i tak będziesz zdrowy. Nie musisz rezygnować z przyjemności życia – możesz do woli zajadać się golonką, pić alkohol, nie ruszać się. Wystarczy, że weźmiesz naszą kapsułkę, a będziesz zdrowy, piękny i jeszcze bogaty”. – Ani bogaty nie będziesz, ani zdrowszy – podkreśla dr Daniel Śliż z III Kliniki Chorób Wewnętrznych i Kardiologii WUM. I dodaje: – Nie ma takiego leku, który zastąpiłby zdrowy tryb życia. I nie ma takiego suplementu, który „pozwoliłby” bez umiaru i bezkarnie pić alkohol, jeść tłusto i niezdrowo. Jeśli się mylę, to niech producenci pokażą mi wyniki badań klinicznych, które potwierdziłyby prawdziwość tej reklamy. Bo ja znam tysiące prac naukowych, które jej zaprzeczają.

ILE MAGNEZU W MAGNEZIE?

Wśród tak dużej grupy produktów na pewno znalazłyby się godne polecenia. Tylko jak je wyłonić? Lekarze i farmaceuci korzystają z medycznej bazy danych Medline, gdzie są rejestrowane wyniki badań klinicznych dotyczących leków, zalecenia co do ich stosowania, opis efektów niepożądanych, ale też wyniki badań naukowych dotyczących skuteczności różnych substancji czynnych obecnych w ziołach czy innych produktach leczniczych. Na tej podstawie mogą się zorientować, który preparat ma szansę naprawdę działać. I niektóre suplementy polecają pacjentom, w szczególnych sytuacjach. – Zalecam suplementację magnezem w przypadku arytmii nadkomorowych serca. Magnez stabilizuje kardiomiocyty (komórki budujące mięsień sercowy) i jest bardzo pożyteczny dla układu mięśniowo-nerwowego. Akurat magnezu mamy w diecie mało, a przy leczeniu lekami diuretycznymi, które nasilają wydalanie zarówno magnezu, jak i potasu, suplementacja tymi pierwiastkami bardzo się przydaje. Jednak w niektórych okolicznościach ten sam magnez może być szkodliwy, np. przy przedawkowaniu – wyjaśnia dr Śliż.

Preparatów z magnezem jest na rynku przynajmniej kilkadziesiąt. Nie każdy zawiera taką samą ilość „magnezu w magnezie”. Pewnym wyznacznikiem jakości, który akurat w przypadku suplementów diety, witamin czy innych preparatów OTC się sprawdza, może być cena. – Są firmy „pewniaki”, które wytwarzają wartościowe preparaty z tej grupy. Ich produkty są droższe, ale klient płaci za wysoką jakość, za to, że obecny w nich magnez występuje w postaci, którą organizm całkowicie przyswoi – tłumaczy Agata Pokorowska-Allen, farmaceutka. Bądźmy realistami: ile może być wart preparat za dwa złote? A takie też są w sprzedaży, pacjenci o nie pytają i wielu takie kupuje najchętniej. Jeśli chodzi o jakość, to taka różnica, jakby ugotować rosół na fermowym kurczaku zamiast na wiejskiej kurze skubiącej trawkę i robaki.

DRUGIE ŻYCIE SUPLEMENTU

Zdarza się, i to wcale nierzadko, że preparat, który przez lata funkcjonował na rynku jako lek OTC, nagle zostaje przemianowany na suplement. Jest to o tyle niebezpieczne, że ludzie chcąc szybkiego efektu działania suplementu, wielokrotnie zwiększają jego dawki. Bez wskazań lekarza. Skutki tego mogą być naprawdę szkodliwe. Dla przykładu osoba po udarze mózgu musi brać leki przeciwzakrzepowe, a ich dawkę – większą bądź mniejszą – wymierza samodzielnie na podstawie wskaźnika INR (to wskaźnik oceny skuteczności działania leków przeciwzakrzepowych; jego wartość określa się w regularnym badaniu krwi). I teraz, jeśli taki pacjent łyka jednocześnie preparaty z czosnkiem albo żeń-szeniem, to tym samym fałszuje wartość INR, a to może grozić krwotokami. Albo preparaty wapnia – te z kolei mogą obniżać działanie leków na nadciśnienie tętnicze.

To, co jemy, też nie jest obojętne dla działania leków: lukrecja (obecna w żelowychcukierkach) osłabia działanie tabletek antykoncepcyjnych, a grejpfrut – metabolizm wielu leków kardiologicznych. Podobnie suplementy, które mogą zawierać te same substancje co niektóre owoce czy warzywa.

EREKCJA ZAKOŃCZONA… ZGONEM

Statystyczny Kowalski, sięgając po suplementy, myśli, że są to łagodne i naturalne środki, po co ma więc „truć się lekami”, skoro są na rynku tabletki ziołowe, które nie powodują żadnych skutków ubocznych, a dają to samo? Takie przekonanie jest niebezpieczne. Bo jak skontrolować taki ogrom preparatów, żeby potwierdzić ich bezpieczeństwo? Badania analityczne są kosztowne, producenci suplementów diety zaś nie wydają się bezpośrednio zainteresowani ich wykonaniem. Aktualnie prowadzony jest przez GIS program badania suplementów diety z grup ryzyka. Chodzi przede wszystkim o te produkty, które są narażone na największe fałszowanie: na problemy z erekcją i odchudzające – łakomy kąsek dla fałszerzy. Tu trzeba bardzo uważnie przyglądać się, czy producentem jest znana sprawdzona firma, czy firma krzak. W Narodowym Instytucie Leków wykonano badania na sześciu suplementach losowo kupionych w aptece. Wybrano grupę preparatów deklarowanych jako całkowicie ziołowe, w przedziale cenowym 40-60 zł za jedną-dwie kapsułki. Okazało się, że na sześć wytypowanych i kupionych w aptece, sześć było sfałszowanych. Deklarowany na opakowaniu skład był niezgodny ze składem faktycznym.

– Znaleźliśmy jeden albo równocześnie kilka aktywnych farmakologicznie analogów strukturalnych Sildenafilu (głównego składnika Viagry), o nieznanej toksyczności i działaniach niepożądanych. Kilka pochodnych Sildenafilu w małych, trudnych do wykrycia dawkach – mówi prof. Zbigniew Fijałek z Wydziału Farmaceutycznego WUM, były wieloletni dyrektor Narodowego Instytutu Leków. Firma, która wprowadziła lek na rynek, tłumaczyła, że do zanieczyszczenia substancji mogło dojść na linii produkcyjnej. Jednak analizy laboratoryjne wykazały, że dawka substancji leczniczej znalezionej w suplementach nie wskazywała na przypadkowe zanieczyszczenie. Była porównywalna z tymi, które są stosowane w popularnych lekach. Przypomnijmy, że Sildenafil może wchodzić w interakcje z innymi lekami. U osoby chorej na serce może spowodować gwałtowny spadek ciśnienia kończący się nawet zgonem.

PACJENT NIEPOKORNY

Lekarze mają problem w dyskusji z pacjentem, by przekonać go, że „to nie działa; nie jest panu/ pani potrzebne; te same pieniądze lepiej przeznaczyć na to, co ma trafić na talerz, zwrócić uwagę na jakość żywności”. Bo sekret oszałamiającej kariery suplementów bierze się także stąd, że jesteśmy społeczeństwem raptusów. Chcemy mieć wszystko już, licząc na to, że wystarczy wziąć tabletkę, tę czy inną, jedną albo dziesięć, a efekt będzie natychmiastowy. Prof. Małgorzata Kozłowska-Wojciechowska jest zdania, że dbanie o siebie polega na odpowiednim odżywianiu: doborze produktów, sposobie ich przygotowania, rozłożeniu w ciągu dnia na porcje, skonsumowaniu tego w odpowiedni sposób, a nie na łyknięciu hot doga w biegu na ulicy. Gdybyśmy postawili na edukację i od dziecka uczyli się prawidłowego odżywiania oraz tego, że zdrowie to także regularny wysiłek fizyczny, to dzisiaj nie byłoby takiego rynku zbytu dla suplementów.

KASA, KASA I JESZCZE RAZ KASA

Dlaczego dyskusja na temat rynku suplementów jest bardzo trudna? Bo to jest kasa. Komu zależy na tym, żeby wytłumaczyć ludziom, co kupują i po co? Lekarze mają problem. – Przychodzi pacjent i mówi, że nie je tego czy tamtego, bo to jest chemia. Po czym wyciąga listę pięciu-dziesięciu suplementów, które regularnie zażywa. Ja pytam go wtedy: „a to co jest? Fizyka?”. Przecież suplementy to nic innego jak związki chemiczne – opowiada prof. Kozłowska-Wojciechowska.

Ostatnio w telewizji i w radiu pojawiła się reklama suplementu odnoszącego się do prognozy pogody , że skoro pogoda się zmienia, to bez owego suplementu ani rusz. Zmienność pogody jest jej naturalną właściwością. Suplement diety, nawet jeżeli jest pomocny, to cudów nie czyni. Rynek suplementów dla ludzi okazuje się już zbyt ciasny. Przyszła kolej na zwierzęta. W drogeriach można kupić specyfik, który łysiejącemu psu ma przywrócić bujną sierść, i to ponoć już po dwóch dniach stosowania. Ach, te suplementy! Istny cud. Ale raczej nie natury. ■

©� ©� WSZELKIE PRAWA ZASTRZEŻONE

ROŚNIE SPRZEDAŻ

tym roku padł rekord: Polacy kupili najwięcej suplementów diety W od lat. Wydali na nie tylko w pierwszej połowie tego roku 1,55 mld zł, kupując 94,5 mln opakowań. To o 10 mln więcej niż w porównywalnym okresie zeszłego roku i o 22 mln więcej w porównaniu z pierwszym półroczem 2012 r. Rośnie też spożycie leków, które można kupić bez recepty. Wśród nich największą popularnością cieszą się leki na przeziębienie, na trawienie i przeciwbólowe. Polacy kupują też coraz więcej dermokosmetyków. Równolegle wzrastają wydatki na reklamę suplementów i leków: z 1,4 mld zł w 2012 r. do 3,1 mld zł w 2014 r. Jeśli chodzi o suplementy diety, eksperci PMR szacują, że rynek ten w latach 2017-2020 będzie rozwijać się w tempie ok. 8 proc. rocznie (sprzedaż apteczna i pozaapteczna). W 2015 r. – według ostatnich szacunków PharmaExpert – Polacy kupią w aptekach leki o wartości 30 mld zł.


SUPLEMENTACYJNE BHP

Omijaj szerokim łukiem preparaty, gdy przekaz mówi o ich leczniczych właściwościach. Nie kupuj na ulicy. Bezpieczniej będzie u zaufanego aptekarza. Zanim zdecydujesz się na zakup, dokładnie przeczytaj informację zamieszczoną na opakowaniu albo na ulotce. W widocznym miejscu powinien znajdować się napis: „suplement diety” oraz informacje o składzie preparatu, dziennej dawce oraz możliwości i skutkach przedawkowania. Etykieta musi wyraźnie informować o odpowiednim przechowywaniu produktu w miejscu niedostępnym dla dzieci oraz o tym, że nie zastępuje on zróżnicowanej diety. Etykieta ani ulotka nie powinny zawierać informacji mówiących o tym, że preparat zapobiega lub leczy określone choroby. Jeżeli zobaczysz w opisie nieznaną substancję, poproś farmaceutę, żeby wyjaśnił ci, co to jest. Wybieraj preparaty znanych firm, opatrzone certyfikatem Instytutu Żywności i Żywienia, Instytutu Roślin i Przetworów Zielarskich albo innego instytutu naukowego. Jeśli kupujesz suplement bezpośrednio u przedstawiciela firmy, poproś o pokazanie dokumentu świadczącego o tym, że produkt został dopuszczony do sprzedaży jako suplement diety. Rejestr produktów dostępnych na naszym rynku znajduje się na stronach GIS: http://rejestrzp.gis.gov.pl/

WYTWÓRNIE I HURTOWNIE POD NADZOREM

Nadzór sanitarny w zakresie bezpieczeństwa suplementów diety sprawowany jest przez organy Państwowej Inspekcji Sanitarnej. Rejestr przedsiębiorców podlegających ich urzędowej kontroli wskazuje, że w Polsce funkcjonuje co najmniej 157 wytwórni oraz 536 hurtowni suplementów diety. Wdrożone zasady dobrej praktyki higienicznej (GHP) i/lub dobrej praktyki produkcyjnej (GMP) miały 134 wytwórnie suplementów diety oraz 348 hurtowni.

SKŁAD Z NIESPODZIANKĄ

Wlatach 2013-2014 przebadanych zostało na terenie UE 570 próbek pobranych ze środków na potencję sprzedawanych w 20 krajach. Aż 49 proc. z nich zawierało niedeklarowane w składzie substancje aktywne. Dwa lata temu kontroli poddano produkty na odchudzanie dostępne w sklepach i w internecie w 23 europejskich krajach. Z 370 próbek blisko 48 proc. również zawierało niedeklarowane substancje.

DYLEMAT APTEKARZA

Czym powinien się kierować właściciel apteki przy zamawianiu suplementów? Z pewnością stoi przed trudnym zadaniem. Jeżeli produkt został zgłoszony do GIS i ma odpowiednie poświadczenie zgłoszenia, to jest legalny na polskim rynku. Stwierdzane różnice w składzie suplementów mogą być wynikiem np. sfałszowania dokumentacji przysyłanej przez wytwórcę. Najmniej obaw związanych z jakością suplementów dotyczy produktów wytwarzanych w Unii Europejskiej, szczególnie przez firmy farmaceutyczne. Najbardziej problematyczne natomiast są suplementy wytwarzane poza Unią, np. w Chinach czy w Indiach. Prawdę mówiąc, farmaceuta nie ma możliwości jednoznacznej weryfikacji jakości oferowanych produktów z zakresu suplementów diety.

Okładka tygodnika WPROST: 42/2015
Więcej możesz przeczytać w 42/2015 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:

Czytaj także

Czytaj także