Działacz PSL proponował leczenie koronawirusa w 5 minut. Usłyszał zarzuty

Działacz PSL proponował leczenie koronawirusa w 5 minut. Usłyszał zarzuty

Dodano: 
Tomasz D.
Tomasz D. / Źródło: Facebook
Kilka dni temu stało się głośno o Tomaszu D., który przekonywał, że dysponuje środkiem na leczenie koronawirusa. Proponowana przez niego metoda miała prowadzić do zwalczenia COVID-19 w 5 minut, a sam zainteresowany sprzedawał w sieci rzekomo „cudowne” medykamenty. Jego działalnością zainteresowała się prokuratura, która postawiła zarzuty 49-latkowi.

„Panie Prezydencie, Premierze i Ministrze Zdrowia! Chcę zostać zarażony w programie telewizyjnym emitowanym na żywo z Waszym udziałem jako świadkami. W ciągu 5 minut pozbędę się koronawirusa zażywając jedną kapsułkę, którą popiję ciepłą wodą o zmienionej strukturze. Poddam się testom, mogę pracować w szpitalu przy chorych bez jakichkolwiek zabezpieczeń” – pisał na Facebooku Tomasz D., który ma tytuł magistra inżyniera środowiska ze specjalnością gospodarka wodna. Autor posta posiada również doświadczenie polityczne. Należał do pomorskiego zarządu , ale kilka dni temu został zawieszony. W przeszłości bez powodzenia startował z kolei w wyborach parlamentarnych.

Rozpoczęto dochodzenie

Okręgowa w Gdańsku przekazała, że w sprawie mężczyzny rozpoczęto śledztwo. Wyszło na jaw, że Tomasz D. sprzedawał w sieci preparat „NanoAstax”, który miał zwalczać koronawirusa. Mężczyzna nie posiadał pozwolenia na dopuszczenie produktu do obrotu i rozprowadzał go za pośrednictwem prowadzonej przez siebie fundacji. Cena najmniejszej oferowanej dawki medykamentu wynosiła co najmniej 350 zł, a wpłaty dokonywane były tytułem darowizny na cele statutowe fundacji. 49-latek oszukał co najmniej sześć osób, a łączna kwota wpłat dokonanych przez jego ofiary wynosi ponad 11 tys. zł.

przeszukali już mieszkanie mężczyzny, w którym znaleźli znaczne ilości opakowań zawierających substancje w postaci kapsułek i płynów, etykiety samoprzylepne z treścią wskazującą na reklamę i ofertę produktów leczniczych mających służyć do leczenia szeregu ciężkich lub nieuleczanych schorzeń takich jak nowotwory, cukrzyca, autyzm, udar. Tomasz D. usłyszał już zarzuty dotyczące przestępstw polegających m.in. na wprowadzeniu klientów w błąd co do rzeczywistej wartości oraz właściwości oferowanych leków, za co grozi mu do ośmiu lat więzienia. Zawieszony działacz PSL usłyszał także zarzut wprowadzenia do obrotu produktu bez wymaganego pozwolenia, za co może spędzić za kratkami dwa lata. Prokurator zawnioskował już do sądu o tymczasowy, trzymiesięczny areszt dla 49-latka.

Metoda Tomasza D.

Tomasz D. nie ogranicza się tylko do aktywności w mediach społecznościowych. Stoi na czele fundacji „Stop dla raka”, wydaje publikacje oraz organizuje wykłady z zakresu profilaktyki zdrowotnej. W rozmowie z Onetem wyjaśnił, że lekarze nie mają wiedzy na temat proponowanych przez niego metod. – Profesorowie medycyny, lekarze przychodzą na moje wykłady i ode mnie dopiero się dowiadują. Bo to jest nanotechnologia, fizyka kwantowa, mechanika płynów. Ja nie rozmawiam na poziomie medycznym – dodał.

Zdaniem Tomasza D. kluczową metodą w walce z koronawirusem jest metoda NanoAstas będąca autoimmunoterapią działającą na poziomie komórkowym. – Od 10 lat propaguje tę metodę, która okazała się skuteczna m.in. w walce z nowotworami. Moja metoda jest podparta naukowymi dowodami z USA, Japonii, Szwecji. Jeżeli ktoś jest odporny na wiedzę, nie będę z nim dyskutował – stwierdził. Przekonywał również, że na Pomorzu żyją osoby, które zastosowały jego metodę i wyzdrowiały, a wśród nich są lekarze i pielęgniarki. Nie zdradził jednak dziennikarzowi Onetu ich nazwisk, nawet gdy reporter obiecywał zachowanie ich anonimowości.

Działacz związany do niedawna z PSL zaapelował do rządu o sprawdzenie skuteczności jego terapii. – Jeżeli eksperci wykażą, że się mylę, niech tak będzie. Ale może się okazać, że mam rację. I pomożemy wielu ludziom – dodał i zaproponował m.in. publiczną debatę z udziałem wirusologów oraz specjalistów w zakresie immunoterapii. Chociaż wyraził chęć współpracy z rządem, to przy okazji skrytykował wprowadzane przez władze regulacje. Obowiązek noszenia masek w miejscach publicznych nazwał „kpiną”. – Maski powodują niedotlenienie, Wie pan, ile ludzi na zawały serca, czy ilu astmatyków umrze? – przekonywał dziennikarza Onetu.

Czytaj też:
Koronawirus u kolejnych pracowników Polskiej Grupy Górniczej. Już 111 przypadków COVID-19

Galeria:
Tomasz D. usłyszał zarzuty. Policja przeszukała jego mieszkanie
Źródło: Prokuratura Okręgowa w Gdańsku
-
 0

Czytaj także