Nadciąga deficyt chirurgów i internistów. Kto nas będzie leczył?

Nadciąga deficyt chirurgów i internistów. Kto nas będzie leczył?

Dodano: 
Lekarz, zdjęcie ilustracyjne
Lekarz, zdjęcie ilustracyjne Źródło: Fotolia / ronstik
W Polsce brakuje lekarzy specjalistów, w tym m.in. kardiologów czy psychiatrów. Są chętni na te specjalności, ale nie wystarcza dla nich miejsc rezydenckich. Z kolei zapotrzebowanie na chirurgów czy internistów jest większe niż liczba zainteresowanych. Ale prawdziwym problemem są takie specjalności jak medycyna paliatywna, na którą w tym roku, wśród młodych lekarzy, nie znalazł się ani jeden chętny.

Z danych Ministerstwa Zdrowia wynika, że braki kadry medycznej dotyczą przede wszystkim 22 specjalności priorytetowych. Wśród nich wymienia się anestezjologię, chirurgię, internę, choroby zakaźne, geriatrię, hematologię, onkologię, pediatrię, kardiologię i neurologię dziecięcą. Oczywiście studia medyczne kończą kolejne roczniki młodych lekarzy, ale droga do wykonywania zawodu w pełnym wymiarze jest długa. Najpierw 6-letnie studia medyczne, po których następuje 13- miesięczny staż, a po nim Lekarski Egzamin Państwowy (w przypadku stomatologów – Lekarsko-Dentystyczny Egzamin Końcowy). Dopiero po zdaniu egzaminów lekarze wybierają specjalizację. Aby dostać się na tę wymarzoną, kandydaci muszą spełnić szereg kryteriów m.in. osiągnąć bardzo dobre wyniki na egzaminie.

Na te specjalizacje nie ma chętnych

Rekrutacja na specjalizacje odbywa się dwa razy do roku – wiosną i jesienią. Minister Zdrowia przydziela dla każdego województwa określoną pulę miejsc rezydenckich, biorąc pod uwagę liczbę wolnych miejsc szkoleniowych w danym regionie oraz zapotrzebowanie zgłaszane przez wojewodów. Pozostałe wolne miejsca specjalizacyjne mogą zostać rozdysponowane w trybie pozarezydenckim.

Źródło: Zdrowie WPROST.pl