Medycyna estetyczna to nie tylko upiększanie

Medycyna estetyczna to nie tylko upiększanie

Dodano: 
Nativis Clinic
Nativis Clinic / Źródło: Nativis Clinic
Wszystkim się wydaje, że medycyna estetyczna to tylko upiększanie. Nic bardziej mylnego. Większość zabiegów to również leczenie – mówi dr Maciej Rogala, jeden z najbardziej doświadczonych lekarzy medycyny estetycznej w Polsce, właściciel Nativis Clinic w Warszawie.

Jest pan jednym z lekarzy z największym doświadczeniem w medycynie estetycznej w naszym kraju. Działa pan na tym rynku od 20 lat, czyli od czasu, gdy on dopiero powstawał. Co się zmieniło w ciągu tych dwóch dekad?

Wszystko. Począwszy od liczby preparatów, skończywszy na naszej wiedzy i doświadczeniu. Kiedyś mieliśmy do dyspozycji kilka preparatów: parę wypełniaczy, jedną toksynę, jeden czy dwa preparaty do mezoterapii. Było kilka laserów. Medycyną estetyczną zajmowało się zaledwie kilka gabinetów, kilku lekarzy. Dziś jest zupełnie inny świat…

Jak się zmieniła pana wiedza?

Przede wszystkim dziś już wiemy, że zabiegi należy łączyć. Wiemy, że jednym zabiegiem nie jesteśmy w stanie pacjentowi zapewnić efektu utrzymania czy przywrócenia młodszego wyglądu czy też zniwelowania pewnych defektów, które powstają z wiekiem. Żeby zapobiec fotostarzeniu skóry lub spróbować je odwrócić, musimy wykonywać różne zabiegi i najlepiej, jeżeli te zabiegi łączymy. Skórę musimy systematycznie i stopniowo stymulować, wspomagać, wzmacniać, odmładzać i dopiero takie działanie daje efekty.

W jaki sposób stymulować? Jakimi zabiegami?

Wypełniacze dają natychmiastowy efekt – ale to jest efekt czysto wizualny. Nie zmieniają kondycji i jakości skóry. Toksyna botulinowa hamuje pracę mięśni i w czasie, gdy działa, skóra się regeneruje, ponieważ nie jest zagniatana. Na skórę działają pozostałe zabiegi: laserowe, mezoterapia, osocze bogatopłytkowe, czy inne biostymulatory.

Ale trzeba podkreślić, że np. jednorazowa mezoterapia nie daje wielkiego efektu. Jeśli jednak ten zabieg regularnie wykonuje się przez rok, rezultaty widać. Pacjentki mówią: „Nie wierzyłam, ale dziś widzę różnicę”. Lasery również stymulują skórę…

Skoro jesteśmy przy laserach - jest pan od nich specjalistą. Był pan prekursorem zabiegów laserowych, np. zabiegu Fraxel Re:pair CO2.

Byłem pierwszą osobą w Europie która ten laser posiadała. Z kongresu w Londynie przyjechał prosto do Warszawy i u mnie już został.

Od tego czasu zastosowania laserów się zmieniły. Jakie są dziś?

Są różne rodzaje laserów i dzięki nim możemy uzyskiwać różne efekty: usuwać tatuaż, obkurczać pochwę, lecząc wysiłkowe nietrzymanie moczu, zamykać naczynka. Większość zabiegów laserowych ma celu stymulację, pobudzenie, wzmocnienie i zagęszczenie skóry.

A jeszcze inne zabiegi laserowe? Podobno za pomocą lasera likwiduje pan zbędny tłuszcz.

Stosuję liposukcję laserową przy korekcji owalu twarzy. Niweluje on tłuszcz z chomików czy drugiego podbródka. Mam laser, który emulguje, czyli spala komórki tłuszczowe, które następnie się odsysa. Następnie zakładam nici po to, żeby efekt był lepszy. Robię tak, bo jeżeli w chomiku mamy dużo komórek tłuszczowych, to nawet jeśli założymy nici, nie uda nam się perfekcyjnie skorygować owalu. Jeżeli natomiast tłuszcz odessiemy i włożymy nici – efekt będzie najlepszy. Dodatkowo laser generuje ciepło i pobudza skórę do delikatnego efektu liftingu. To zabieg łączony: nici plus liposukcja laserowa.

Jak czytałam na pana stronie – laserem zasklepia pan dziurki po kolczykach...

Rzeczywiście robię tych zabiegów sporo, przyjeżdżają pacjentki z całej Polski, nawet ostatnio pacjentka powiedziała mi, że półtora roku szukała kliniki, gdzie przeprowadza się takie zabiegi.

Pacjentki zgłaszają się z kilkoma problemami. Na przykład mają za dużo dziurek, bo sobie je w młodości zrobiły, a teraz chcą zlikwidować jedną czy dwie. Drugi problem to rozciągnięcie dziurki na skutek noszenia ciężkich kolczyków albo np. pociągnięcia za nie przez dziecko. Dziurki jednak nie da się zmniejszyć, trzeba ją całkowicie zasklepić, a potem można zrobić kolejną dziurkę w tym samym miejscu. Może też być dziurka zrobiona źle, na przykład jest w złym miejscu. Po zabiegu można zrobić nową już po miesiącu.

Wspomniał pan o zabiegach łączonych przy walce z fotostarzeniem skóry. Z czym więc łączy pan zabiegi laserowe?

Lasery możemy łączyć z szeroko rozumianą mezoterapią, zarówno tą klasyczną, w której stosujemy koktajle z preparatów witaminowych, aminokwasów i kwasu hialuronowego, jak i mezoterapią osoczem bogatopłytkowym czy też innymi biostymulatorami. Mezoterapią stymulujemy skórę, wzmacniamy ją poprawiamy jej kondycję, ale na pewno nie poprawimy pewnych defektów. Na przykład jeśli ktoś ma przebarwienia czy zniszczoną, pomarszczoną skórę, to sama mezoterapia nie pomoże. Tu już musimy użyć lasera. Takie działanie to podwójna stymulacja skóry po to, żeby się odmładzała, zagęszczała i wygładzała.

Ma pan jakiś ulubiony zabieg, jakiegoś faworyta, który pan stosuje chętniej niż pozostałe?

Lubię zabieg preparatem, który zawiera nukleotydy. Dlaczego? Ponieważ ma potrójne właściwości: po pierwsze stymuluje produkcję elastyny i kolagenu, czyli napina i zagęszcza skórę. Po drugie, zawiera też grupę, która wiąże wolne rodniki, czyli to, co powoduje procesy starzenia. Działa więc odmładzająco. Po trzecie: podobnie jak kwas hialuronowy ma grupę, która wiąże cząsteczki wody. A to oznacza, że daje efekt nawilżenia. Preparaty z nukleotydami można stosować na skórę głowy, żeby stymulować i wzmacniać wzrost włosa, jest specjalnie opracowana mniejsza cząsteczka do stosowania w górnej części twarzy. Są też preparaty, które są przeznaczone do dolnej części twarzy, szyi, dekoltu. To superpreparat, naprawdę działa.

Kiedy pacjentka pyta: o ile może pan może mnie odmłodzić, co pan odpowiada?

15 lat temu odpowiadałem na takie pytanie pacjentek: zapraszam na Stadion 10-lecia, tam podobno można dowód wymienić. Ale tak naprawdę nie ma takiej odpowiedzi z kilku powodów. To zawsze jest kwestia indywidualna.

Każdy pacjent ma inną skórę, inaczej będzie reagował na nasze zabiegi, ponieważ każdy się inaczej starzeje. U każdej pacjentki efekt zabiegu będzie trochę inny.

A jeśli przychodzi do pana pacjentka, która szybko chciałaby uzyskać spektakularny efekt odmłodzenia To możliwe?

Brałem udział w wielu projektach, w których pokazywano możliwości medycyny estetycznej, czyli zmiany, jakie zachodziły po zabiegach. Co miesiąc w jednym z czasopism była pokazana para: matka z córką. Przychodziły potem pacjentki i mówiły, że mają za miesiąc wyjście i chcą właśnie takiej zmiany. Tylko nikt nie wiedział o tym, że my zabiegi robiliśmy nawet przez pół roku, żeby tę zmianę uzyskać. Dzisiaj również zdarza się, że przychodzi pacjent, który za tydzień ma wesele czy spotkanie klasowe po wielu latach i chce „na już”. Ja mówię na to: Niestety czarodziejskiej różdżki nie mamy. Żeby zaszła zmiana, potrzebne są systematyczne, rozłożone w czasie działania, o których mówiłem. „Na szybko” można jedynie zastosować wypełniacz i toksynę botulinową, które dają pełne efekty mniej więcej po dwóch tygodniach. Ja te zabiegi bardzo lubię i bardzo często je wykonuję.

W swojej klinice – Nativis Clinic – chętnie stosuje pan połączenie zabiegów medycyny estetycznej i zabiegów kosmetycznych. Na jakie efekty pacjentki mogą liczyć?

Na wiele. Począwszy od przyjemnych, takich jak relaks. Poza tym kosmetologia w tej chwili dysponuje bardzo dużym potencjałem: są pilingi, różnego rodzaju zabiegi napinające, Cryolift, zabiegi bankietowe poprawiające wygląd skóry, np. na wieczorne wyjście. Jest też olbrzymia liczba różnych urządzeń, maszyn na ciało, na twarz, które się wzajemnie wspomagają, których działanie można łączyć, by dały jak najlepszy efekt. Poza tym kosmetolog jest potrzebny w leczeniu niektórych schorzeń. Na przykład młodzieńczego trądziku. Nie nie jest konieczne natychmiastowe stosowanie lasera, czasami wystarczy umiejętne, delikatne oczyszczanie ze wsparciem dermokosmetyków. Takie działanie jest bezcenne. Nie trzeba od razu młodego człowieka faszerować lekami czy wykonywać nie wiadomo jakich zabiegów, wystarczy dobra ręka kosmetologa, który będzie regularnie oczyszczał skórę.

Czy pańska klinika ma wąski profil czy szeroką ofertę zabiegów?

Powinno być rzeczą oczywistą, że w większych klinikach jest duży wybór zabiegów. Po to, żeby móc pacjentowi zaproponować taki zabieg, który będzie najbardziej dla niego właściwy. Im większy wybór sprzętu, preparatów, produktów w klinice, tym lepiej można spełnić oczekiwania pacjenta i lepiej dobrać mu zabiegi, które są dla niego niezbędne.

Niezwykle ważna jest jeszcze jedna rzecz. To kwestia rozmowy z pacjentem i zrozumienia jego oczekiwań i potrzeb. Lekarze bardzo często się z tym rozmijają. Wielokrotnie pacjentki mi opowiadały, że chciały sobie coś poprawić, miały zrobiony zabieg, ale wychodziły z gabinetu zupełnie z czymś innym, niż sobie wyobrażały. Pacjentka nie musi wiedzieć, o jaki zabieg chodzi, może pomylić jego nazwę.

Podstawą każdej wizyty jest wywiad?

Wywiad, rozmowa. Ja nawet daję lusterko i proszę o pokazanie, co przeszkadza, co pacjentka chce zmienić. Osobną kwestią jest ewentualne skorygowanie oczekiwań pacjenta. Bo czasami te oczekiwania są tak wygórowane, że nie jesteśmy w stanie ich zrealizować.

Odsyła pan pacjentów?

Nie odsyłam, tylko tłumaczę. Na przykład jeżeli pacjentka zobaczyła wyretuszowane zdjęcie w gazecie i mówi, że też tak chce wyglądać, to wyjaśniam, że do takich zmian najlepszy jest Fotoshop, a nie medycyna estetyczna. Trzeba pacjenta uświadomić, że nie jesteśmy cudotwórcami. Dużo potrafimy, dużo możemy, ale to zawsze jest to – po pierwsze – proces, a po drugie, nie zawsze wychodzi tak jak na zdjęciach.

Wszystkim się wydaje, że medycyna estetyczna to tylko upiększanie. Nic bardziej mylnego. Większość zabiegów to również leczenie. Bo sucha skóra to jest problem medyczny, stany zapalne to są również problemy medyczne. No może 20 lat temu zaczęło się od upiększania, ale teraz to jest leczenie przez profesjonalnych lekarzy, którzy mają ogromne doświadczenie, wiedzę i potrafią to zrobić.

Dr Maciej Rogala, właściciel Nativis Clinic

Doktor Maciej Rogala

Anestozjolog, doktor medycyny estetycznej. Ukończył WAM w Łodzi. Jako właściciel Miejskiej Farmy Piękności zdobył wieloletnie doświadczenie w zakresie medycyny estetycznej u kadry najlepszych fachowców w Polsce i na świecie. W 2012 r. rozszerzył ofertę o ginekologię estetyczną pod nową marką Gold Clinic, a następnie Nativis Clinic, gdzie obecnie przyjmuje pacjentów. Zaufało mu kilkanaście tysięcy pacjentów z całej Polski oraz setki pacjentów z zagranicy.

Jest szkoleniowcem, uczy nowych technik zabiegowych. Pierwszy w Europie posiadał i zaczął stosować laser frakcyjny Fraxel re:pair. Jest pierwszym lekarzem stosującym laserową technikę leczenia wysiłkowego nietrzymania moczu. Specjalizuje się w odmładzaniu twarzy, wykorzystując techniki łączone, laserowe (FOTONA 4D, FRAXEL), a także liposukcje chomików i podbródka oraz implanatacje nici.

Nativis Clinic
Wielicka 43 lok. 2
02-657 Warszawa
tel.: +48 22 863 03 03
kom.: +48 512 160 401

nativisclinic.pl

Artykuł został opublikowany w 25/2021 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

-
 0

Czytaj także