Leczenie na odległość

Leczenie na odległość

Dodano: 
Lekarz w domowym komputerze, pielęgniarka w smartfonie i skomplikowane operacje przeprowadzane na odległość. Takie możliwości daje telemedycyna.

Ideą telemedycyny jest opieka medyczna nad pacjentem na odległość. Dzięki połączeniu medycyny z informatyką i telekomunikacją już dziś możliwe jest przełamywanie barier geograficznych i prowadzenie na odległość zarówno diagnostyki, jak i leczenia, monitoringu stanu zdrowia czy profesjonalnej rehabilitacji.

Kolebką telemedycyny są Stany Zjednoczone. Jednym z ważniejszych zadań naukowców pracujących dla NASA było bowiem stworzenie systemu opieki medycznej i monitorowania zdrowia astronautów przebywających w kosmosie. Nie mniej ważną rolę odegrał Pentagon. Już w latach 60. XX w. powstała satelitarna sieć telekomunikacyjna łącząca amerykańskie bazy wojskowe, rozrzucone na wszystkich kontynentach, ze specjalistycznymi ośrodkami medycznymi w USA. Amerykańskie wojsko jako pierwsze dostrzegło też możliwość zastosowania robota do prowadzenia operacji chirurgicznych na odległość. Wystarczyło przy konstrukcji spełnić dwa warunki: wyposażyć go w doskonałą precyzję ruchów i zapewnić możliwość zdalnego sterowania, aby skomplikowane operacje u rannych żołnierzy przebywających w szpitalach polowych gdzieś poza ojczyzną mogły być wykonywane przez najwyższej klasy chirurgów nieruszających się z USA. Rozpoczęto więc prace nad telerobotem chirurgicznym, a wraz z zakończeniem zimnej wojny zdecydowano się na zaadaptowanie nowej technologii do celów pokojowych.

ROBOTY CHIRURDZY

Pierwszy robot chirurgiczny przystosowany do wykonywania zabiegów laparoskopowych (tj. przeprowadzanych za pomocą narzędzi wprowadzanych do wnętrza ciała przez niewielkie nacięcia) pojawił się na rynku amerykańskim w 1994 r. Nazywał się Aesop, był wyposażony w kamerę endoskopową umożliwiającą otrzymywanie obrazów operowanych obszarów i mógł być sterowany zarówno manualnie, jak i zdalnie za pomocą ręcznych i nożnych manipulatorów. W kolejnych wersjach pojawiła się dodatkowa możliwość sterowania robotem przez komendy głosowe. Z czasem Aesop stał się częścią większego i bardziej nowoczesnego robota – Zeusa. Obecny na rynku amerykańskim od 1998 r., był wyposażony w trzy ramiona: jedno do trzymania kamery i dwa zastępujące prawą i lewą rękę chirurga. Bardzo podobne rozwiązania zastosowano w konkurencyjnym dla Zeusa i projektowanym przy współudziale NASA robocie da Vinci. W 2003 r. nastąpiła fuzja obu firm produkujących roboty chirurgiczne, w konsekwencji czego na rynku pozostał jedynie robot da Vinci.

Pierwsza operacja na odległość – operacja „Lindbergh” (od nazwiska pilota, który jako pierwszy przeleciał między Ameryką Północną a Europą bez międzylądowań) – odbyła się 7 września 2001 r. Pacjentką była 68-letnia kobieta znajdująca się w szpitalu w Strasburgu we Francji, operował francuski chirurg prof. Jacques Marescaux przebywający w tym czasie w Nowym Jorku, oddalonym od Strasburga o 6230 km. Za pomocą zdalnie sterowanego robota Zeusa profesor usunął pacjentce pęcherzyk żółciowy. Operacja trwała 54 minuty i zakończyła się pełnym sukcesem. Największym wyzwaniem było zapewnienie szybkiego, niezawodnego i stabilnego łącza do transmisji danych między sterującym robotem chirurgiem a samym robotem. Zastosowano łącze światłowodowe ATM o przepustowości 10 Mb/s. Opóźnienie między ruchem manipulatora konsoli a ruchem robota wynosiło 155 milisekundy.

WESPÓŁ ZESPÓŁ

– Od tego czasu przeprowadzono Zeusem wiele udanych operacji, m.in. urologicznych czy kardiologicznych, w Stanach Zjednoczonych i innych krajach. Potencjalne problemy, które mogą zaistnieć w czasie prowadzonej zdalnie operacji, wynikają z opóźnienia czasowego przekazywania sygnałów oraz możliwych błędów w transmisji cyfrowej. Aby zminimalizować to ryzyko, w operacjach na odległość nie stosuje się linii satelitarnych, lecz właściwie bezbłędne linie światłowodowe – tłumaczy dr Marian Baraniecki, prezes Sekcji Telemedycyny Polskiego Towarzystwa Lekarskiego. Obecnie w operacjach przeprowadzanych przez robota da Vinci może uczestniczyć nie tylko zespół medyczny znajdujący się na sali operacyjnej oraz operujący na odległość chirurg, ale także lekarze obserwatorzy przebywający w dowolnych punktach świata.

Obserwujący lekarze mogą udzielać na bieżąco wskazówek zarówno zespołowi obsługującemu robota i czuwającemu bezpośrednio nad pacjentem (np. anestezjologowi), jak i chirurgowi manipulatorowi. Możliwe staje się przeprowadzenie operacji z udziałem najlepszych specjalistów bez konieczności ściągania ich do sali operacyjnej.

Chodzi także o możliwość prowadzenia operacji w warunkach ekstremalnych. W 2004 r. Amerykanie rozpoczęli badania w ramach projektu NEEMO (współfinansowanego przez armię i NASA), w których testują działanie robotów medycznych umieszczonych w podwodnym laboratorium Aquarius, znajdującym się na Pacyfiku 20 m pod powierzchnią wody. Sterowanie robotami odbywa się z lądu, przez co opóźnienia w połączeniach telekomunikacyjnych są większe i wynoszą 200-500 ms. Mimo to prowadzenie teleoperacji jest nadal możliwe i bezpieczne.

PIENIĄDZE, PIENIĄDZE...

Czym wyróżnia się robot da Vinci? – To robot niezwykle precyzyjny, cechuje się małą inwazyjnością, zastosowaniem pionierskich rozwiązań technologicznych oraz intuicyjnyminterfejsem. Wyposażony jest w system redukcji efektu drżenia rąk i kompensacji gwałtownych ruchów chirurga. Urządzenie w czasie rzeczywistym przekształca ruchy dłoni, nadgarstka i kciuka chirurga na ruchy instrumentów chirurgicznych umieszczonych w ramionach robota. Podczas wykonywania operacji chirurg wygodnie siedzi przy konsoli i obserwuje przebieg operacji w obrazie trójwymiarowym, który przekazywany jest przez kamerę umieszczoną w jednym z ramion robota. Dzięki doskonałej precyzji robot wykonuje mniejsze cięcia chirurgiczne niż chirurg, co oznacza mniejszą utratę krwi u pacjenta, mniejsze ryzyko powikłań, mniejsze zużycie leków przeciwbólowych, krótszą hospitalizację i szybszy powrót do zdrowia – mówi prof. Wojciech Witkiewicz, dyrektor Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego we Wrocławiu, jedynego ośrodka w Polsce posiadającego robota chirurgicznego da Vinci.

Na całym świecie pracuje ich dziś ponad 2 tys. Główną przeszkodą w powszechniejszym stosowaniu operacji na odległość przy użyciu telerobotów są wysokie koszty. Zakup modelu da Vinci to wydatek rzędu 1,5 mln dolarów. Do tego dochodzą koszty serwisu, m.in. wymiana zestawu narzędzi po każdych dziesięciu przeprowadzonych operacjach. Zdaniem specjalistów warunkiem lepszej dostępności do telechirurgii jest zwiększenie konkurencyjności rozwiązań i systemów telerobotycznych, części zamiennych robotów, a także możliwości serwisowania. Szansę na to dawałoby np. wprowadzenie na rynek polskiego robota kardiochirurgicznego RobinHeart, nad którym od 2000 r. pracuje zespół dr. Zbigniewa Nawrata z Fundacji Rozwoju Kardiochirurgii im. prof. Zbigniewa Religii w Zabrzu.

NIE TYLKO OBRAZ

Zupełną nowością jest zastosowanie w tele operacjach technologii haptycznych, pozwalających chirurgowi manipulatorowi wykorzystać jego zmysł dotyku, tak jak przy zwykłej operacji. Przy tradycyjnej operacji chirurg opiera się bowiem nie tylko na tym, co widzi, ale także na tym, co czuje – jaki opór stawiają narzędzia wchodzące w operowaną tkankę czy jaka jest konsystencja wycinanych fragmentów, np. guza. Bywa, że to właśnie te informacje są kluczowe przy podejmowaniu decyzji o przebiegu operacji, tymczasem chirurg operujący za pomocą robota da Vinci jest ich pozbawiony. To jednak może się wkrótce zmienić, bo prace nad wdrożeniem technologii haptycznych do robotów chirurgicznych są już mocno zaawansowane.

Telemedycyna to nie tylko operacje na odległość. To także bardzo prężnie rozwijająca się telekardiologia (oferująca np. możliwość wykonania samodzielnie przez pacjenta badania EKG i przesłania go do lekarza), teleradiologia (czyli transfer obrazów radiologicznych między placówkami medycznymi) czy telerehabilitacja. Technologie telemedyczne znalazły szerokie zastosowanie także w ratownictwie medycznym, zwłaszcza w przedszpitalnym diagnozowaniu zawałów serca. Obecnie nie jest problemem wykonanie badania EKG przez zespół pogotowia i natychmiastowe przesłanie jego wyników do szpitala. Dyżurujący w pracowni hemodynamiki kardiolog może zakwalifikować chorego do natychmiastowego leczenia inwazyjnego oraz wydać zalecenia dotyczące podania – już w karetce – stosownych leków. Jednocześnie może poinformować personel ośrodka kardiologii inwazyjnej, że właśnie jedzie do nich pacjent z zawałem serca. Już dziś wartość rynku telemedycznego w USA wynosi około 15 mld dolarów. Przy spodziewanej średniorocznej 20-procentowej stopie wzrostu w 2016 r. wartość ta osiągnie prawie 30 mld dolarów. �

Okładka tygodnika WPROST: 45/2014
Więcej możesz przeczytać w 45/2014 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:

Czytaj także

 0