Odzyskali własne życie

Odzyskali własne życie

Dodano: 
Trudno się pogodzić z obojętnością służby zdrowia. Tym bardziej, gdy spotykamy ludzi, których lekarze z tylko sobie znanych powodów skazali na wieloletnie cierpienie i przykuli do łóżka.

Tadeusz Malesz chorował przez 35 lat. W 1977 r. pracował jako dyspozytor, ale tego dnia jeden z kierowców nie przyszedł do pracy. Przyszło pilne zamówienie i Tadeusz sam pojechał ciągnikiem do kamieniołomu, by przywieźć skałę na budowę. Niestety, okazało się, że ciągnik był uszkodzony, wywrócił się i przygniótł kierowcę. – Trafiłem na rok do szpitala, przeszedłem pięć operacji. Udało się co prawda uratować moją nogę, ale rany pooperacyjne nigdy się nie zagoiły. Miałem dwie przetoki w nodze – opowiada Tadeusz.

Podobne doświadczenia ma także mieszkający na terenie dawnego województwa siedleckiego Piotr. – W 1993 r. uległem wypadkowi. Stałem samochodem na poboczu i wjechało we mnie inne auto – opowiada. Miał jednak sporo szczęścia, bo cudem uszedł z życiem. Doszło jednak do uszkodzenia tętnicy i w konsekwencji podkurczu stopy. Mógł ją stawiać tylko na palcach. – Nie byłem w stanie przejść o własnych siłach więcej niż 50-100 m – tłumaczy.

WYCIECZKI PO LEKARZACH

Z nagle utraconą sprawnością ciężko się pogodzić. Chorobie towarzyszy taki ból, że nie można wyobrazić sobie dnia bez mocnych leków, które go uśmierzą. – Przejeździłem Polskę wzdłuż i wszerz. Szukałem pomocy. Jeden lekarz odsyłał mnie do drugiego, nie proponując żadnego leczenia – opowiada Tadeusz. Podobnie było z Piotrem. – Lekarze oglądali moją nogę, ale tylko wzruszali ramionami – opowiada. Obaj czuli się jednak za młodzi, by wyłączyć się z życia. Tadeusz w chwili wypadku miał 27 lat i roczne dziecko. Piotr był 40-latkiem. I za coś musieli utrzymać rodzinę. – Przed wypadkiem miałem bardzo dobrą pracę. Po wypadku zostałem z rentą 600 zł. Nie wiem, dlaczego tak mało, skoro całe życie płaciłem niemałe składki. W ZUS powiedzieli mi, że tak musi być – opowiad a.

Tadeusz stanął przed komisją w ZUS. Orzeczenie: trzecia grupa inwalidzka z możliwością pracy. – Praca miała być lekka i siedząca. I przez jakiś czas pracowałem, chociaż było bardzo ciężko – opowiada. Ucierpiało też ich życie prywatne, bo z powodu choroby powoli odsuwali się od znajomych. – Z ran cały czas się sączyło. Wstydziłem się iść nawet do znajomych na imieniny, bo bałem się, że opatrunek przemięknie i ktoś poczuje, bo to przecież nie pachniało zbyt ładnie – wspomina Tadeusz.

W KOŃCU CM GAMMA

Ratunek znalazł się przypadkiem. – Zięć zaczął pracę w Warszawie w Centrum Medycznym Gamma i pokazał moje dokumenty doktorowi Adamczykowi. Ten zdecydował, że podejmie się zabiegu. Był zdziwiony, że nikt dotąd go nie przeprowadził. W 2013 r. miałem operację – opowiada Tadeusz. Syn Piotra znalazł informację o szpitalu w internecie. – Pojechaliśmy tam na konsultację w czerwcu 2014 r. 1 lipca już byłem operowany – opowiada Piotr.

Za operacje musieli zapłacić z własnej kieszeni. Obaj przedyskutowali sprawę z rodzinami i postanowili wziąć kredyt. W jakiej formie są dziś obaj pacjenci? – Jest dobrze. Jedna rana się całkowicie zagoiła, druga właśnie się goi. Cały czas boli, ale teraz znacznie mniej – opowiada Tadeusz. Piotr nie może się nadziwić, że cała ta historia ma taki pozytywny finał. – Chodzę normalnie. Trochę pobolewa, ale już nie biorę tylu leków przeciwbólowych. Mogę wszędzie pójść, pobawić się z wnuczkami. Jestem po prostu szczęśliwym człowiekiem – podsumowuje.

JAROSŁAW MAREK

DYREKTOR MEDYCZNY SPEKTRUM, OŚRODKA OKULISTYKI KLINICZNEJ WE WROCŁAWIU

Dla pacjenta istotna jest możliwość wyboru lekarza, ustalenie dogodnego terminu konsultacji i zabiegu, zapewnienie kontynuacji opieki i możliwości skorzystania z usług dopasowanych do jego potrzeb. W naszym ośrodku pacjent korzysta z takich samych standardów obsługi i sprzętu medycznego, niezależnie od tego, czy został przyjęty w ramach umowy z NFZ, czy prywatnie. W klinice prywatnej można wykonywać procedury ponadstandardowe, szybko wdrażać innowacyjne technologie. Na przykład podczas operacji zaćmy można zastosować wszczepy jednocześnie korygujące wszelkie wady wzroku i uwalniające pacjenta od okularów. W prywatnych klinikach czas oczekiwania na zabieg jest krótki. Wpływa to na komfort życia i ma kluczowe znaczenie w zakresie rokowania i efektów leczenia. W wielu przypadkach opóźnienie leczenia zmniejsza, a nawet przekreśla szanse na wyleczenie czy zahamowanie postępów choroby.

Aleksandra Rzepecka

DYREKTOR PIONU SZPITALI CENTRUM MEDYCZNEGO ENELMED

Rynek prywatnych usług medycznych w Polsce to jedna z atrakcyjniejszych oraz bardziej perspektywicznych branż. Rozwojowi tego sektora sprzyja wiele czynników makroekonomicznych, takich jak struktura demograficzna – starzenie się społeczeństwa, czy rosnąca świadomość prozdrowotna Polaków, a co za tym idzie zwiększający się udział wydatków na zdrowie w budżetach gospodarstw domowych. Wzrost rynku prywatnych usług medycznych w Polsce wynika również z rosnących oczekiwań społeczeństwa dotyczących jakości służby zdrowia. Oczekiwaniom tym trudno sprostać sektorowi publicznemu, dlatego też pacjenci coraz częściej sięgają po usługi świadczone przez podmioty prywatne. Mamy nie tylko wykwalifikowaną kadrę medyczną, najnowocześniejszy sprzęt, gwarantujemy też profesjonalne podejście do pacjentów i staramy się dostosować do ich potrzeb. Dlatego też m.in. leczymy choroby cywilizacyjne, takie jak schorzenia kręgosłupa czy otyłość. W reakcji na styl życia naszych pacjentów staliśmy się też ekspertami w dziedzinie ortopedii i medycyny sportowej. Ważnym elementem decydującym o dalszym rozwoju lub ograniczeniach dla sektora szpitali prywatnych w Polsce będą też planowane ogólnopolskie i regionalne mapy potrzeb zdrowotnych.

Loic Fretard

DYREKTOR SZPITALA MEDICOVER

Rynek szpitali prywatnych w Polsce jest dość niewielki w porównaniu do nasycenia prywatnymi klinikami na świecie. We Francji szpitale prywatne na 50-100 łóżek można zobaczyć w małych miejscowościach, podczas gdy w Polsce warszawski Szpital Medicover ze 180 łóżkami jest liderem na rynku. Szpitale prywatne działają w Polsce głównie w dużych miastach – kilka jest zlokalizowanych w Warszawie, jeden w Krakowie i jeden w Gdańsku. Ten segment rozwija się dobrze. Zapewniając wysoki poziom usług i bezpieczeństwa, prywatne szpitale są często wybierane przez obcokrajowców, którzy mają pewność, że dostaną serwis na poziomie nie niższym niż standardy światowe, leczenie i opiekę według międzynarodowych procedur, a w dodatku porozumieją się w swoim ojczystym języku. Do szpitali prywatnych mogą też trafić pacjenci objęci opieką publiczną, gdyż realizują one kontrakty z NFZ. Zarówno pacjenci, jak i NFZ doceniają wysoką jakość usług, najnowocześniejszy sprzęt i bezpieczeństwo placówek prywatnych. Szpital Medicover dysponuje np. oddziałem ratunkowym, intensywnej terapii oraz intensywnej opieki neonatologicznej. Bierze też udział w leczeniu pacjentów w ramach programu „Szybka terapia onkologiczna”.

Anna Rulkiewicz

PREZES GRUPY LUX MED

Mam nadzieję, że rynek szpitali prywatnych będzie się rozwijał w szybszym tempie niż dotychczas. Potencjał tego rynku w Polsce jest bardzo duży, ale pozostaje niewykorzystany, a na tym niestety najbardziej tracą pacjenci. Dla prywatnych świadczeniodawców bardzo ważne jest, aby kontrakty zawierane przez NFZ ze szpitalami były wieloletnie. W takim wypadku firmy medyczne mogą planować długoterminowe inwestycje i zaspokajać lokalne potrzeby medyczne, skupiając się na usługach, które są trudno dostępne dla pacjentów na danym terenie. Bardzo ważne jest również, aby podczas kontraktowania szpitali decydowały kryteria jakościowe, a nie fakt, czy dany szpital jest prywatny, czy też państwowy. Szpitale prywatne i publiczne powinny w naturalny sposób koegzystować. Tak się dzieje w wielu krajach Europy i mam nadzieję, że nasz system również wkrótce do tego dojrzeje. Istotne dla całego rynku opieki medycznej, w tym też rynku szpitalnego, są dodatkowe strumienie finansowania. Komercyjne świadczenie usług szpitalnych na masową skalę jest obecnie niemal niemożliwe i tak pozostanie do czasu wdrożenia dodatkowych ubezpieczeń zdrowotnych. Model ubezpieczeniowy, którego dzisiaj w Polsce brakuje, umożliwiałby oferowanie świadczeń hospitalizacyjnych na warunkach dostosowanych do możliwości finansowych Polaków i sprzyjałby lepszemu wykorzystaniu potencjału szpitali, na czym skorzystaliby pacjenci.

Okładka tygodnika WPROST: 14/2015
Więcej możesz przeczytać w 14/2015 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:

Czytaj także

 0