Po prostu SKOCZ po radość
Artykuł sponsorowany

Po prostu SKOCZ po radość

Dodano: 
Po prostu SKOCZ po radość
Po prostu SKOCZ po radość Źródło: Materiały partnera
Trampoliny to dobry sposób, by integrować dzieci – grupę, klasę, uczestników wycieczki, ale też dorosłych, np. pracowników firmy. W parku trampolin można także zorganizować urodziny – zdrowo, w ruchu. O korzyściach, jakie daje taka rozrywka, rozmawiamy z Dorotą Kierznikowicz, prowadzącą dwa parki trampolin #KochamSkakac.

Skąd taki pomysł na biznes: trampoliny? Z osobistego zamiłowania do rozrywki tego typu?

Moja rodzina jest bardzo aktywna, ciągle poszukujemy nowych form wspólnego spędzania czasu. Kilka lat temu podczas pobytu nad morzem, gdy padało i nie było co robić, znajomy doradził nam, byśmy poszli do parku trampolin. Wtedy ta rozrywka nie była jeszcze tak popularna jak teraz. Poszliśmy – i się okazało, że to supersprawa! Akurat zmienialiśmy branżę biznesową, więc postanowiliśmy sprawdzić, kto działa na tym rynku i jakie warunki trzeba spełnić, by zacząć taki biznes. Nie było wtedy jeszcze dużej konkurencji – kilkanaście parków w całej Polsce, teraz jest ich kilka w samej Warszawie.

Takie miejsca są bardziej potrzebne w dużych miastach czy małych miejscowościach?

I tu, i tu. Ale w małych miejscowościach jest problem z pokryciem kosztów takiej działalności, dlatego powstają w większych.

Po prostu SKOCZ po radość

Samorządy nie dają jeszcze na ten cel pieniędzy?

Niestety nie, finansują stadiony, orliki, baseny i inne obiekty sportowe.

Trampoliny to rozrywka dla każdego?

Dla wszystkich od trzeciego roku życia. Nie ma górnej granicy wieku. Jedynym ograniczeniem są osobiste problemy zdrowotne: z sercem, oddychaniem, stawami, kręgosłupem. Żeby skakać, trzeba być sprawnym fizycznie, ale nie potrzeba wcześniejszych treningów, specjalnych przygotowań ani szczególnie dobrej formy. Nie trzeba też mieć sprzętu. Wkłada się wygodny strój sportowy, skarpetki antypoślizgowe – i się skacze.

Tak od razu? Czy potrzebna jest rozgrzewka?

Tak, jak przed każdą aktywnością sportową. Jeśli zdarzają się kontuzje, to wynikają właśnie z braku rozgrzewki lub nieprzestrzegania regulaminu, który mówi m.in., że na jednej trampolinie może być jedna osoba. Sam obiekt jest bezpieczny, problem może wyniknąć jedynie z jego złego użytkowania. To samo dotyczy trampolin przydomowych: nie powinno na nich skakać kilka osób jednocześnie, by na siebie nie wpadały. U nas każdy skacze na swojej trampolinie, co wcale nie przeszkadza w komunikowaniu się i wspólnej zabawie.

Trampoliny ogrodowe odbierają klientów parkom trampolin?

Przysparzają! Jak ktoś lubi trampoliny przydomowe, to nasze pokocha tym bardziej. Zwłaszcza że w naszych parkach są nie tylko trampoliny, ale też inne strefy atrakcji. Przykładowo w Warszawie mamy m.in. zjeżdżanie na pontonach, poduchę powietrzną, pole do grania w piłkę nożną...

Po co inne strefy w parku trampolin?

Nikt nie jest w stanie skakać przez godzinę. A chodzi o to, by się ruszać. Dla dzieci, które mają za mało ruchu, każda aktywność jest na wagę złota. Dla dorosłych zresztą też.

Psychologowie nie mają wątpliwości, że każda forma ruchu jest dobra dla mózgu i ogólnego rozwoju. Czego uczy skakanie na trampolinie: współzawodnictwa czy współpracy?

Jednego i drugiego. Gdy organizujemy zawody, to jest rywalizacja i trzeba współpracować. Moim zdaniem jednak najważniejsze jest to, że można fajnie spędzać czas w naprawdę dużej grupie, nawet ponad stu osób na raz. To daje duże możliwości integracji i interakcji społecznych.

Trampoliny są też okazją do budowania więzi rodzinnych.

Oczywiście. Pod warunkiem że rodzice bawią się razem z dziećmi, a nie kupują im bilet i sami czekają przy kawie.

A mogliby wykorzystać okazję, by dziecku zaimponować, pokazać, że są jeszcze w dobrej formie...

Jeśli w niej rzeczywiście są, to oczywiście tak, ale czasem z takiej próby zaimponowania wynikają kłopoty… Trampoliny dają poczucie wolności i wyzwalają chęć szaleństwa, lecz trzeba mierzyć zamiary na siły.

I słuchać trenera?

Oczywiście! Są trenerzy i animatorzy, którzy pilnują bezpieczeństwa i zwracają uwagę, gdy ktoś zachowuje się w sposób narażający jego samego i innych. Pomagają też i uczą, np. zrobić salto. A gdy dziecko chodzi po parku i nie wie, co z sobą zrobić, to pokazują mu, jakie ma możliwości w różnych strefach.

Po prostu SKOCZ po radość

Animator zajmuje się też imprezą urodzinową?

Tak, organizuje różne konkurencje i zabawy. Jeśli jednak dzieci wolą się bawić same, to animator się nie narzuca.

Na imprezę urodzinową wydzielana jest jakaś specjalna strefa?

Goście urodzinowi mają dedykowaną imprezie salkę urodzinową. W samym parku trampolin mieszają się z innymi dziećmi, ale noszą opaski, więc animator wie, kogo ma pod opieką. Poza tym ustala się hasła, którymi przywołuje się gości, np. by im podać tort. Oczywiście tort jemy po skakaniu, na zakończenie dwugodzinnej zabawy.

Są różne pakiety urodzinowe do wyboru?

Tak, każdy na 10 osób, ale można go poszerzyć, dokupując ofertę dla większej liczby gości, nawet 40 czy 50.

Można taka imprezę zarezerwować ad hoc?

W tygodniu to się udaje, ale weekendy trzeba rezerwować z parotygodniowym wyprzedzeniem. Słyniemy już z tej usługi, oferujemy ją na wysokim poziomie, więc coraz trudniej o wolne terminy z dnia na dzień.

Do parków trampolin ustawiają się kolejki?

W zimne, deszczowe dni się to zdarza, ale nie czeka się dłużej niż 10-15 minut, gdyż wejścia do obiektu nie są o pełnych godzinach i ruch zwykle rozkłada się równomiernie.

Parki trampolin odwiedzają też wycieczki – zamiast Centrum Kopernika?

To się nie wyklucza, bo w Centrum Kopernika nie spędza się całego dnia, tylko parę godzin, a potem można przyjść do nas. Albo zacząć od nas, potem coś zjeść i iść do teatru. Nie jesteśmy celem wycieczek, ale ważnym dodatkiem – żeby w ciągu dnia było też miejsce na aktywność fizyczną i rekreację.

Takie miejsca jak park trampolin mogą zachęcić dzieci do innych form aktywności sportowej czy one nadal będą unikać nudnego wuefu?

Wuefu być może tak, ale mogą mieć zajawkę, by zacząć robić coś innego z zakresu sportu. Dostrzegą, że można inaczej spędzać czas niż z nosem w smartfonie.

Może nie ma sensu szukać argumentów fizjoterapeutów i innych fachowców, że skakanie jest korzystne, tylko trzeba po prostu to robić? Psycholog i coach Jacek Walkiewicz opowiadał w swojej mowie motywacyjnej, że syn poprosił go o trampolinę. Spytał go: Synu, po co ci trampolina? A syn odpowiedział: Ojciec, żeby skakać!

Świetna puenta syna! Tak naprawdę żadne argumenty nie są potrzebne, bo chodzi tylko o to, by nauczyć nasze dzieci aktywnie spędzać czas. I nie zrobimy tego, jeśli sami siedzimy na kanapie. Trzeba dać im dobry przykład. To samo zresztą dotyczy firm i spożytkowania funduszu socjalnego. Zamiast integrować się w pubie, można iść na kręgle czy do parku trampolin i aktywnie spędzić razem czas. Naprawdę nie każemy nikomu kręcić salt. Każdy może korzystać z tej rekreacji w takim zakresie, w jakim się czuje komfortowo. Trampolina jest po to, żeby skakać, rower jest po to, żeby jeździć – i nie trzeba tego robić wyczynowo. Ważne, żeby wstać z kanapy.

#KochamSkakać – DJUMP

Źródło: DJUMP
 0

Czytaj także